sobota, 12 stycznia 2013

Malinowe sernikobrownie z sosem malinowym i… zima wróciła…!



    sernikobrownie malinowe z sosem malinowym (4)

A zatem pada…! Pada, proszę Państwa…!!! Jest sobotnie przedpołudnie i śnieg leży, jednocześnie cały czas pada i raduje mi serce. Hmmm…, słupek rtęci w okolicach zera, trochę zmrożonej wody z nieba, a moje serce się rozpływa. Bo, powtórzę się pewnie, ja dzieciak w środku jestem...! Uradowana śniegiem, który przykrył wszytko, co brzydkie i sypie od czwartku, mam nadzieję, że ta zima zostanie na dłużej. Może znów będą góry lodowe na morzu i na molo da się wejść od tej drugiej strony… Tak było w zeszłym roku i dwa lata temu, teraz też,  poproszę… Rozmawiam z Jagunią, która mówi, że jeszcze nie uporała się z podsumowaniem starego roku i robi listę postanowień na nowy… Hmm… A ja nie podsumowuję nic. I nie robię listy… Chce się więcej uśmiechać i cieszyć życiem, jak tym śniegiem. To może niech to będzie ten plan. Mój plan na nowiusieńki rok:).

Malinowe sernikobrownie z sosem malinowym1Malinowe sernikobrownie z sosem malinowym


sernikobrownie malinowe z sosem malinowym (7)

Tyle czasu pracuję z Niemcami, a dopiero pierwszy raz usłyszałam, że babeczka  przed przyjazdem do Polski MUSIAŁA przeczytać “Viva Polonia” Steffena Möllera, czyli po naszemu “Polska da się lubić”. Nie wyobrażała sobie, że przyjedzie ot tak, po prostu… Zatem najpierw była książka, a teraz Kołobrzeg. Niesamowite… W jej oczach jesteśmy niezwykle życzliwym narodem. Teraz wie jak nas rozumieć. Hmm…, sami się nie możemy zrozumieć, ale jak już Niemcy nas rozumieją to… świat się zmienia;). A swoją drogą unikatowa sprawa z tym Steffenem. Sympatyczny image, dociekliwość językowa i sprytna inteligencja. Lubiłam go w “Europa da się lubić”. Teraz mieszka w Berlinie i opowiada Niemcom o Polakach i Polsce. Czyli odwrotnie niż kiedyś u nas.
W maju ukazała się jego kolejna książka „Wyprawa do Polaków” ("Expedition zu den Polen"- na razie tylko po niemiecku), która od tej pory utrzymuje się na niemieckiej liście bestsellerowej Spiegla. A w księgarni Hugen Dubel (odpowiednik polskiego Empiku) książka ta w sierpniu (Euro...!) zajmowała 6. miejsce na liście bestsellerów.
Ale, jak widać zapotrzebowanie na takie teksty jest wielkie, bo Polska stała się dla Niemców trzecim ulubionym krajem emigracyjnym i chyba pierwszym sanatoryjnym, czego jeszcze Steffen nie wie, ale to inna historia. Według Möllera od kilku lat “pcha się” do nas co roku ponad 12 000 obywateli niemieckich  szukając pracy (...???), szczęścia i miłości. Ponadto istnieje setki tysięcy niemieckich mężów polskich żon ( które według usłyszanych Niemców są bardzo piękne i kobiece, a nie tak, jak Niemki w spodniach...), którzy dwa razy w roku muszą jechać do teściowej w Lublinie, Szczecinie albo Opolu. Zatem znać najważniejsze polskie słówka, czy przesądy… ważna sprawą jest…A Steffen zna jeszcze cały kawałek o chrząszczu, co brzmi w trzcinie. Ja, co najwyżej, widząc piękne łąki i połacie pól śniegiem przykryte, śpiewam sobie w duchu “…Nawet rzeczki, nawet zdroje, wszystko to jest właśnie moje!"( i nie mogę sobie przypomnieć KTO to śpiewał? Jakiś ciemnoskóry gość - podpowiecie?)
Ale sernik już nie był cały mój, bo się podzieliłam:).
Brownie zwarte o bardzo głębokim smaku i wyjątkowe dzięki cukrowi z melasą, a malinowy sernik  delikatnie kremowy.  Z dodatkiem sosu malinowego... ech... rozpusta…

sernikobrownie malinowe z sosem malinowym (3)

Malinowe sernikobrownie z sosem malinowym

Warstwa kakaowa:
1 szklanka brązowego cukru trzcinowego z melasą
4 jajka
3/4 szkl. kakao
1/2 szkl. zmielonych migdałów
3/4 kostki MIĘKKIEGO masła

Warstwa serowa:
350g twarogu mielonego
niecałe 1/2 szkl. cukru
1 jajko
pół budyniu śmietankowego (20 g)-  można zastąpić mąka ziemniaczaną
1 szkl. ROZMROŻONYCH malin (albo świeżych)
1/2 szkl. całych, mrożonych(albo świeżych) malin do sernika

Sos:
2 szkl. malin mrożonych
cukier do smaku

1. Brownie: ubij jajka z cukrem na puszysta masę. Dodaj masło – zmiksuj dokładnie – migdały. Wlej do wysmarowanej tłuszczem tortownicy 21-23 cm.
2. Maliny przetrzyj przez sito i odstaw- później dołożysz je do sera
3. Nagrzej piekarnik do 180°C
4. Ser: zmiksuj ser z cukrem, dodaj jajko, później budyń. Teraz dodaj przetarte maliny i zmiksuj dokładnie. Wylej na brownie, które oczekuje w tortownicy.
Używając końca łyżki(czyli nie tej części, którą nabieramy) zrób na cieście “mazaki” zagarniając brownie od spodu. Dodaj całe maliny wrzucając je w ser. Wstaw ciasto do piekarnika i piecz 45 min. Poczekaj jak ostygnie, choć jeszcze lekko ciepłe jest wyśmienite.
Sos: maliny umieść w garnku – dodaj 4-5 łyżek cukru . Kiedy maliny się rozmrożą, sprawdź czy ilość cukru jest wystarczająca.
Do każdego ukrojonego kawałeczka sernika dodaj obfita łyżkę sosu z malin:)

sernikobrownie malinowe z sosem malinowym (2)

Mój plan na sobotnie południe – spacer w śniegu nad morzem:) A jak Wasze plany?

47 komentarzy:

  1. Witaj!
    Rozpusta na całego, ale trzeba się czasem rozpieszczać...

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie, mam ochotę zjeść jakieś ciacho :)
    Zrobię dziś czekoladowo-pomarańczowe - taki oto plan. A postanowień na nowy rok nigdy nie robię ;)

    Miłej lektury! Czytałam - wciągało bardzo :)
    U mnie na tapecie "Drwal".

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie zanurzyłabym się w tym fotelu przy tak zastawionym stoliku... jakas dobra lektura i zima nie straszna, pozdrawiam z zimowego Wrocławia!:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach Kochana, Ty jak coś napiszesz i pokażesz to aż mam ciarki.
    Przepiękne zdjęcia, jestem zachwycona!
    I to jak piszesz o zimie, cudownie:)
    U mnie też biały puch wszędzie, choć ja aż tak zimy nie lubię, ale wygląda to wszystko slicznie:).
    Właśnie, a co się dzieje ze Steffenem? Też go bardzo lubiłam w programie "Europa da się lubić".
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozpusta! Śliczniutko wygląda! A plany na dziś, pierwszy saneczkowy spacerek Bratanka :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja wymarzona zima? Mróz w okolicach -5 stopni i cienka (!) warstwa śniegu. To co widzę za oknem jest owszem piękne, ale perspektywa odśnieżania ogromnego podwórka i tragiczne warunki dojazdów do pracy sprawiają, że nie mogę się w pełni cieszyć zimowymi widokami. A sernikobrownie z malinami jest pyszne. Piekłam kiedyś tylko, że z wiśniami. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja mama i jej lekarz ortopeda w Niemczech także zaczytują się w książkach Steffena "Np. Gastarbeiter w Polsce". Skoro Steffen nie wie o naszych "Mariechen" to trzeba by do niego napisać. Tez kiedyś piekłam to sernikobrownie ale zbyt skomplikowane było i nie rzuciło mnie na kolana. myślę ,że Twoje lepsze...do poniedziałku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fakt, rozpusta. A ten śnieg to strasznie wczoraj narozrabiał. Ludzie po kilka godzin do domów wracali, takie korki w Szczecinie były :) Autobusy stały puste, bo szybciej było na piechotę :)
    Ale jest pięknie. I pasuje mi teraz to brownie.
    Pozdrawiam!

    P.S. No i gdzie ten mail???

    OdpowiedzUsuń
  9. Boskie zdjęcia:) Musi być pyszne, a śniegu zazdroszczę......Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. fajnie napisane Ewelinko :) ja tez Stefana bardzo lubiłam, choć teraz nieco o nim ucichło, a tu proszę mówisz, że on książki o Polakach pisze?? no faktycznie wszystko się zmienia, ale to dobrze :)
    Sernikiem pokusiłaś i to BARDZO!! a ja tylko herbatniki mogę, a buuu...
    za to na spacerze już byłam wykorzystując padający śnieg i wszechobecną biel :) niechaj trwa!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana jak to ciasto bajecznie wygląda !!!!!!! Gdybym tylko mieszkała bliżej z pewnością już zakładałabym kozaczki :)))) Ściskam mocno ledwo powstrzymując ślinotok :)))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się że i do Ciebie dotarł:)
    Sernik w oprawie wspaniałej a fotel aż krzyczy "usiądź wygodnie":)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ewelinko,nie moge sie napatrzec na te zdjecia ,niestety tylko zdjecia Twojego sernika-maliny i ser,to jest rozkosz dla mojego podniebienia:),no i Twoj wpis tez mnie wciagnal dzis wyjatkowo...znowu cos dla mnie :)) cyt:,,Ponadto istnieje setki tysięcy niemieckich mężów polskich żon ( które według usłyszanych Niemców są bardzo piękne i kobiece, a nie tak,-koniec cytatu...to tez o mnie hiihhiiihPozdrawiam cieplutko ,choc u nas tez sypalo a teraz jest mroz i swieci slonko-jest pieknie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Brownie jest właśnie najlepsze z serem i malinami lub truskawkami, można się uzależnić. A z sosem jeszcze nie jadłam, fajnie brzmi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Idealna rozpusta, idealne zdjęcia wszystko u Ciebie zawsze idealne:-), kocham to miejsce:-)

    OdpowiedzUsuń
  16. wygląda bajecznie! :) uwielbiam brownie ; )

    OdpowiedzUsuń
  17. A u nas sniegu niet :( Ja sie tak nie bawie. Chcialabym troszke jeszcze zima sie nacieszyc. Podejrzewam, ze moj Maly tez :) Sernikobrownie bajeczne, jak wszystko u Ciebie kochana :) Na taka rozpuste to ja sie pisze :)) A ksiazke Steffena mam i czytalam. Swietnie pisze, podoba mi sie jego dowcip :)

    Sciskam Cie mocno weekendowo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Marzy mi się zwinąć w tym Twoim cudownym fotelu z kawałeczkiem tego sernikobrownie! :)

    Moja sobota po raz pierwszy od prawie pół roku spędzona w kuchni.

    Chwilo trwaj!

    Pozdrawiam serdecznie :)
    Praline

    OdpowiedzUsuń
  19. O rany! Wygląda obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Wygląda jak narzędzie szatana w kuszeniu. Po prostu cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  21. To się nazywa przywitanie Nowego Roku :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ewelajno, jak zobaczyłam Twoje ciasto to normalnie umarłam, piękne zdjęcia, nie spocznę do póki sama go nie przyrządzę:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Chętnie porozpuszczałabym się takim sernikobrownie ....ale najbardziej na moje ślinianki podziałam ten malinowy sos ..... i wiesz co ja dziś od rana, mimo bólu gardła, mam na paszczy banana ...bo pada śnieg i tak wisimy z Olkiem na parapecie i cieszymy się oboje ...choc ani jedno ani drugie nie ma szans na wyjscie na podwórko z powodu choróbska:) .... pozdrawiam ciepo i życzę żeby te marzenia noworoczne się spełniły:). Buziolek

    OdpowiedzUsuń
  24. W takim wydaniu jest bardzo zachęcające;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciasto na pewno pyszne, a zdjęcia urzekające! I te bajeczne esy floresy... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Maliny i czekolada. Coś w sam raz dla nas :-)). Koniecznie musimy wypróbować!
    Moje Panny też się cieszą białą zimą, a ja się cieszę, że mogę się wyżyć zdjęciowo :-).
    U nas to już te granice polsko niemieckie się zatarły, jak jadę do Pasewalku na zakupy, to się zastanawiam czy oby na pewno granicę przekroczyłam, dookoła sami Polacy :-). W drugą stronę podobnie, na zakupach w moim pobliskim supermarkecie słychać tylko niemiecki ;-)).

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciasto wygląda obłędnie i Ty to wiesz:))) Mam teraz ochotę usiąść w tym fotelu i się niem delektować... to byłoby coś!!!

    Uściski ślę!

    OdpowiedzUsuń
  28. No właśnie, ten fotel! Jak tabliczka czekolady :) Dawno nie jadłam malin, nie mówiąc o sernikobrownie. Wygląda tak rozpustnie, że mój wewnętrzny potworek nie da mi żyć, póki go nie upiekę.

    I cieszy mnie fakt, że ktoś stara się budować pozytywny wizerunek tego kraju i ludzi. Bo fajni jesteśmy, tylko czasem się gubimy ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. ...jednak zabrałaś ten śnieg ze Śląska...;)
    sernik...dla mnie widok...nie ziemski :):):)

    OdpowiedzUsuń
  30. Cudowne ciacho:) I takie malinowe, maksymalnie malinowe :) Bardzo chętnie bym się poczęstowała:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. wspaniały ten sernik! taki zupełnie niecodzienny :) u mnie też okolica rodem z 'Królowej Śniegu' , więc pozdrawiam zimowo! :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Ogrzewam się Twoimi zdjęciami i słowami, jak zawsze, droga Ewelajno :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Umarlam.... i jestem w niebie:) Daj kawalek:) Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Alez ja lubie...ten fotel lubie...i sernik lubie...i kubek w kropki...lubie...

    OdpowiedzUsuń
  35. to co "namalowałaś" na cieście jest obłędne!!

    OdpowiedzUsuń
  36. Teściowa w Lublinie? No patrz, a ja tu dawno Niemców nie widziałam. Ewelino cudownie, tak sielsko. Zrobiłabym sobie to brownie o teraz nawet, tylko jak tu potem jutro do pracy na cały dzień. A może zdążę jutro przed pracą? W godzinkę się wyrobię? Ryzykować? No to może ja już pójdę spać.

    OdpowiedzUsuń
  37. Jak pysznie to wyglada! Uwielbiam maliny. Chyba znowu nie opre sie pokusie i wykorzystam Twoj przepis :)

    Milego tygodnia, kochana!

    OdpowiedzUsuń
  38. A wiesz, ze ja ostatnio tez popelnilam podobne ciacho? Telepatia jakas czy co? Zniknelo, nie zostawiajac sladow nawet na zdjeciach... :-)
    U nas w sobote tez sypalo caly wieczor i w nocy troche, i tez okolo 0 stopni. ALe jakos tak mam wrazenie wciaz tak malo tego sniegu... Na jutro zapowiadaja 5-10 cm sniegu nowego, wiec pewnie Bruksela zastygnie w przerazeniu...
    Nasz likend, jak wiesz, superpracowity, dlatego ciesze sie Twoim spacerem i widze to morze, mmmhhh... rozmarzylam sie :-)

    Ciacho cudne :-)

    Buziaki gorace
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  39. Hej, zapraszam Cię do zabawy, wytypowałam Twój blog do Liebster Award:
    http://www.djakdesign.pl/2013/01/wyroznienie-liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  40. Rozpusta jak nic!
    Bardzo ładnie napisałaś o śniegu, Niemcach i Polakach :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Patrycjo – cześć, Słońce, dobrze Cię widzieć:). Leciuteńka, rozpusta na szybko:)

    alucho – teraz to ja tak mam… Ciekawe jak wyszło to twoje czekoladowo-pomarańczowe… Czasem robienie postanowień mobilizuje, czasem…deprymuje…
    „Kamieniarz”:) jeszcze nie zaczęty...

    kass - :):):). Pozdrowienia z Wrocławia dobra rzecz, w zeszłym tyg. miałam zaproszenie:). Wrocławiowi w każdej szacie pięknie:). Serdeczności, Kasieńko!

    Majanko – słoik miodku wprost na serce moje:). Stefek jeździ po Niemczech i opowiada Niemcom o nas:), takie występy, wiesz szoł ;) z biletami:), kabarecik:), a Niemcy się śmieją, jak my z… nich u Moniki R.( czy już nie R….???)

    Kamilko – uhm…, ale bardzo delikatna:). A ciocia, która zabiera na saneczki to fantastyczna sprawa! Uwielbiałam takie ciocie:)

    jelko – u nas właśnie -5 i lekko sypie, ale mi miasto odśnieża…, tzn. chłopaki na podwórku. Za to pewnie macie piękne widoki, chociaż rano trzeba wcześniej wstać… Darmowy fitness… Dajecie radę?
    Też kiedyś robiłam z wiśniami – od Liski - bardzo dobry był, ale za mokry…, a teraz wymyśliłam maliny bez pestek (bo nie lubię w kremowych ciastach pesteczek)

    milko – bo Twoja Mama obiema kończynkami dolnymi na niemieckiej ziemi, to się nie dziwię:), ale, że ortopeda? Chyba z polecenia Rodzicielki… Moje nie skomplikowane nic a nic. Miksujesz, myjesz widełki, jeszcze raz miksujesz, wlewasz do blachy i…masz:).
    A listem do Steffena to się zajmij – zdecydowanie to potrafisz:):):)
    Uścisk serdeczniuchny:*

    Zielaczku – dziękuję:)

    Julio – jest, zapewniam:)

    Usagi – raz w tygodniu…:). Poza tym zjadłam tylko dwa kawałki(jeden jednego dnia, drugi, drugiego…:)), a resztę wciągnęły babeczki na aqua:).
    To aż tak sparaliżowało Sz-n?
    p.s Meil wziął się był napisał zaraz po Twoim komentarzu tutaj… Nie dotarł???

    Kreciu – dziękuję, nadal jest się czym cieszyć:)

    ika – on, nie tylko pisze, on gada i „szoł” robi:), jeździ ze swoimi spektaklami po Niemczech:). Twój spacer widziałam i Krowinkę piękną w śniegu również:).
    Herbatniki tylko…??? Czemu?

    monique - dziękuję, ale może wcale nie mieszkasz tak daleko jak Ci się wydaje… Gdybyś kiedyś chciała te kozaczki założyć i wybrać się w moje strony to zapraszam bardzo:)

    igo – dotarł wreszcie dotarł, leży i cieszy:). Fotel tak wygląda, jak go odczytujesz:)

    Ewam – dziękuję:), jak to pisałam to myślałam o Tobie i zastanawiałam się czy nie napisać Bolesławca…:):):)

    Canette – do tego nadają każde owoce:). Polecam!

    Olimpio Davies – dzięki za Te wyznania, bo aż oczy szerzej otworzyłam czytając… Staram się, ale kto jak kto…, ja idealnie nie potrafię… Ale miło mi od Twoich słów jak nie wiem co!

    Pieczarko mySiu – dziękuję, ja też:)

    majeczko – a mi się wydawało, że teraz to i u Was jest… To posyłam… niech leci..!
    Humor Stefana bardzo mi odpowiada – teraz pozostaje nabyć jego pozycje:), aby zachwycić się i słowem pisanym, bo nie wątpię, że tak będzie:)
    Uściski, Dziewczyno! Niech i Wam napada…!

    OdpowiedzUsuń
  42. Pralinko – ale masa marzenia miłe:). Znaczy pracujesz ostro… Jak trzeba to, trzeba… Siły, Mała-Duża, siły…!
    Uściski Ci posyłam na tęsknoty i wzmocnienie!

    anju – dziękuję:)

    Dziewczyno bez matury – pojechałaś…;)

    Auroro - :):):). To takie drugie przywitanie, a raczej już wejście w nowy:)

    siankoo – ooo, nie…, aż tak…??? Uważaj zatem na siebie…, zbyt gwałtowne emocje mogę mieć przykre konsekwencje, a zważywszy na Twoje wytwory piekarnikowe byłoby szkoda… Jestem pewna, ze przyrządzisz…, kto jak nie Ty…?;)

    wiosenko27 – yyy…, to tylko prościutki przysmak, ale dziękuję za takie słowa, robią przyjemność:)

    Jolu Szyndlarewicz – sos, wiadomo, zawsze efekt zrobi:). Banan i Olek po Twoje stronie okna, to najlepsza rzecz jak się może przydarzyć podczas chorowania:)
    Niech się spełnią…:) I Twoje i moje:)

    DarkANGELiko - :)

    Violiśko – z esami mogłam się bardziej postarać… dziękuję i ja Cię pozdrawiam!

    Magdaleno – tak, tak dla Was, bo łatwe:). Tylko mikser w dłoń, jedno mycie widełek i ciacho gotowe:). Dawno nie byłam na zakupach po tamtej stronie…, w rożne rzeczy zaopatruję się ostatnio na rynku:)
    Twoje „wyżywania się” fotograficzne to zachwyt dla oczu:). Moich oczu:). Wiesz przecież:)

    Piegowata – Agnieszko Zajęta… ! Jak dobrze Cię spotkać i po moje stronie:) Już przygotowuję fotel..:)

    jagodo –fotel to przybrudzony róż:). Maliny z zamrażarki, wcześniej własnoręcznie zerwane w maminym ogrodzie, szkoda, że nie mogę Ci podesłać…. Jak upieczesz, daj znać:)

    anno studio - zabrałam, bo przecież nie mógł tak na Śląsku leżeć…;)
    Dziękuję:)

    atinko – dziękuję:). Bez sosu delikatnie malinowe, a sosem tak, jak mówisz maksymalnie:)

    Justyno – dziękuję, sernik, wbrew pozorom, można nazwać codziennym, gdyż robi się go szybko i łatwo:). Jak dobrze mieć ten śnieg za oknem…, wciąż nie mogę się nacieszyć. Małe ludki lubią śnieg:)

    AniuWłodarczyk( aka vespertine) – serio…? Ależ mi napisałaś…:)- widzisz jak się unoszę...?

    deZeal – to niemożliwe… , a do Kogo ja będę zaglądała tam na północ…??? Serdeczności!

    Karamello – jakbym słyszała echo mojej siostry…:). Czytałam po dwa razy…
    linko – łyżeczką zagarniałam brązowe na różowe – ot i tyle:), cieszę się, że Ci się podoba:)

    kabamaigo – jestem przekonana, że jest i to niejedna… Na KUL-u w końcu tez niemiecki studiują i wyjeżdżają… Mieszkałam z taką jedna kiedyś:). Zrobiłaś? Jeśli nie to podpowiem, że 1godz.20 min. powinnaś zdążyć – razem z pieczeniem:).

    Agnieszko – ja też, a jak jeszcze są z naszego ogrodu, to już w ogóle:). Ciasto łatwiusieńkie:). Wykorzystaj:)

    Anno – Kochana, może i telepatia:):):). W tym samym czasie..??? Ciekawa jestem Twojego:).
    Chyba jeszcze się trzyma ta zima u Was , co? Ja też mam wrażenie, że za mało… Do Laponii by się pojechało…:):):)
    Spacer był, był i to jaki fantastyczny – wrzuciłam zdjęcia:)
    :*:*:*:*:*

    trufle – dziękuję ślicznie:). Już Cię dopisuję do listy Tych, które mnie wytypowały i będę musiała popełnić wreszcie jakiś post na ten temat…:)

    gin – taka maleńka:). Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Jakie pyszne połączenie smaków! mniam, mniam...

    OdpowiedzUsuń
  44. ola in the kitchen- Olu i bardzo proste:)

    OdpowiedzUsuń