piątek, 10 stycznia 2014

Z brukselką jak z Panią Chodakowską…


pieczona brukselka (2)

Podobno jest rzeczą oczywistą, że albo się ją kocha, albo nienawidzi. Podobno… I jeśli chodzi o brukselkę, to ja reprezentuję grupę jej miłośników, a w przypadku Ewy powiem, że zrobiła dobrą robotę ruszając towarzystwo z kanap, i jeżeli słyszę panią Mariolę Bojarską-Ferenc (pomijając innych wylewających na dziewczynę pomyje...), która tak ostro krytykuje Ewkę, próbując przypomnieć swoje zasługi, to naprawdę chciałabym osobiście odebrać jej wszystkie te “medale”, które swego czasu otrzymała w dziedzinie fitnessu i uświadamiania Polaków jak ważny jest ruch. Wydawało mi się, że jest kobietą z klasą, ale jestem zażenowana… Ewka robi dobrą robotę i chwała jej za to. Nie każdy ma takie możliwości i charyzmę nawet jeśli jest dobrym nauczycielem i trzeba się do tego przyznać. Czy jej ktoś pomógł, czy nie..., jakie to ma znaczenie…? Nie mniej wszystkim, którzy z nią ćwiczą, proponuję czasem skonsultować jakość wykonywania ćwiczeń z instruktorem, bo praca pod okiem specjalisty to zupełnie inna jakość, niż samotne wyciskanie potu przed ekranem.

pieczona brukselka (3)

Wracając do brukselki, najprawdopodobniej wyrosła ze skrzyżowania kapusty z jarmużem, ale o to trzeba by w Brukseli spytać;). 
W ogrodzie mojej mamy rosła zawsze. Uwielbiałam odrywać jej małe rodzące się kuleczki pełne delikatnej słodyczy zawiązujących się dopiero główek. Jak już osiągnęła swoje jesienne rozmiary, spożywaliśmy ją w gotowanej formie z masełkiem i bułeczką. Klasyk - wiadomo.

brukselka
 
Kiedy na studiach kupiłam sobie parowar (do dziś używam tego samego) namiętnie gotowałam ją na parze i zjadałam dodając odrobinę masła (i to było dobre posunięcie, bo brukselka pełna wit.K, a ta rozpuszcza się w tłuszczach jak wiadomo).
Miłość i smak to jedno, ale zapach, który wielu od tej okrągłej panny odstrasza, to drugie. To prawda, że słynie z tej specyficznej woni, która wydziela się podczas gotowania, ale to wszystko dlatego, że zawiera całe mnóstwo przeciwutleniaczy, minerałów i witamin i te najbardziej odpowiedzialne za swąd związki siarki. Cóż..., coś za coś. Poza tym, poza małą kapustką, do warzyw bogatych w siarkę, zaliczamy m.in. kapustę, brukselkę, brokuły, kalafior, cebulę, czosnek i orzechy, a ponadto: mięso, podroby, drób, ryby, jaja, grzyby, mleko i nabiał. I co ciekawe od siarki zależy gładka i elastyczna skóra, bo obecność siarki w naszym organizmie gwarantuje właściwe nawilżenie i natłuszczenie skóry( info tu) i piękne włosy (info tu). Do tego jeszcze brukselka jest bogactwem glikozynolanów stymulujących apoptozę komórek nowotworowych (programowaną śmierć komórki) oraz potrafiących usuwać z organizmu związki rakotwórcze (info tu). Ponadto w 100 g jest tylko około 30 kcal. Samo dobro...! Zatem brukselka do gara!

pieczona brukselka (4)

Gotowanie pozbawi ją przynajmniej połowę cennych właściwości, dlatego proponuję formę:
* surową : posiekaną np. w surówce jak kapusta);
* blanszowaną : natnij każdą kapustkę u nasady i na 2-3 min wrzuć do wrzątku; następnie wyjmij warzywa z gotującej się wody i przełóż do naczynia z bardzo zimną wodą i lodem; należy je schłodzić jak najszybciej, aby się nie "dogotowywały";
* parowaną (gotowanie na parze w przeznaczonym do tego garnku, lub specjalnej nakładce na zwykły garnek),
* smażoną lub
* krótko pieczoną.

Od kilku lat poza surowizną i parowaniem, najbardziej odpowiada mi ta forma, bo o ile oczyszczanie brukselki trochę trwa, to reszta jest już kwestią kilku chwil. Zapach nie stawia sąsiadów na równe nogi…, a smak wynagradza czas poświęcony na obieranie.

pieczona brukselka (5)

Brukselka z orzechami włoskimi i mandarynką
2 porcje, ewentualnie 3 jeśli brukselka ma być dodatkiem do dania
 
4-5 szklanek obranej brukselki
40-50 ml oliwy z oliwek
płaska łyżeczka soli
3/4 szkl. obranych orzechów włoskich
4 – 6 mandarynek (2 szt. na osobę)
sos:
sok z 1 pomarańczy
1-2 łyżeczka oliwy z oliwek
1-1,5 łyżeczki miodu
1 łyżeczka musztardy francuskiej (z całymi ziarnami gorczycy)

1. Piekarnik ustaw na 180°C.
2. Oliwę wlej do większej miski i wymieszaj z solą. Brukselkę oczyść i polej soloną oliwą tak, aby pokryła kapustki, następnie wyłóż na blachę pokrytą papierem do pieczenia i piecz 15-20 min. do 30, w zależności jak miękkie lubisz (jeśli się przypieka przykryj papierem do pieczenia).
3. W tym czasie orzechy zalej gotowaną, gorącą wodą i pozwól, aby nabrały słodyczy; po 10-15 min. osącz.
4. Upieczone brukselki (jeszcze na blasze) możesz połączyć z orzechami, następnie wyłóż je na talerze, dodaj wyfiletowane cząstki mandarynek i rozdziel wcześniej wymieszany sos.

Podawaj ciepłe i ciesz się zdrowym jedzeniem!


pieczona brukselka (8)


62 komentarze:

  1. Ale fajny post! Zgadzam się z Tobą w pełni, ja już się nauczyłam, że krytyka = zazdrość...i nic na to nie poradzimy!
    A co do brukselki, ostatnio chodzi mi po głowie:-) serio! dzieki za przepis:-)
    Buziaki!
    p.s. szkoda, że mieszkasz tak daleko, bo chciałabym żebyś była moim instruktorem:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, nic innego:):):). Nie napisałam, ale dobrze to odczytałaś:). Przepis zapisuj w głowie, bo łatwy:), a jak zawitasz nad morze to przychodź na zajęcia:):):):)

      Usuń
  2. Ewelinko porównanie rewelacja. Co do brukselki to nie lubiłam, ale pokochałam. No i może to dziwnie zabrzmi, ale pokochałam mniej więcej w tym samym czasie, kiedy zaczęłam ćwiczyć z Ewką.
    Co do konsultacji, chciałam kiedyś nawet Ciebie zapytać co o niej sądzisz i o jej ćwiczeniach. JA wiem, że na razie super się po niej czuję. Kilogramów nie miałam do zrzucenia, ale trzeba było to moje lekko starzejące się ciało usprawnić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kabunia, wstał tyłek od komputera...;), to się lepiej poczuł, sama tak mam:) - balans musi być:):):), a jak jest to i endorfiny i elastyczność i dobre samopoczucie:):): Już teraz wiesz co myślę:), choć nie dałabym razy być tak modulowana( o głos mi chodzi) jak Ewa, bo... to nudne;). Ja krzyczę i w ogóle jestem głośna na zajęciach, zresztą to raczej kwestia charakteru i odbioru grupy... Moje ciało tez lekko starzejące...;) hihihi, ale nie dajemy się! Młodość jest w dobrym jedzeniu, w sercu i w ruchu:):):):):)

      Usuń
    2. Ty krzyczysz na zajęciach ?!
      Dla mnie jesteś ostoją spokoju...i jakoś mi się kłóci...;)
      A co do pań...to wstyd przyznać, ale znam ze słyszenia. Bojarską trochę bliżej, a Ewę z plakatu w Empiku...TV nie oglądam to mnie afera ominęła, ale skoro o tym piszesz to musi być gorąco. To przykre...i żal mi ludzi, którzy szukają potwierdzenia swojej wartości w pochwałach i opiniach innych...dziwne...?!
      I jeszcze jedno...''lekko starzejące'' ;) Ja Cię proszę....niejedna nastolatka przy Tobie wysiada....

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia! :) Brukselkę uwielbiam! :) W formie którą przedstawiłaś jeszcze jej nie jadłam :) muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:). Bierz, próbuj i jedz, Anno!

      Usuń
  4. Ewcia,

    Biorę w ciemno Twój przepis! Ja z tych, co uwielbiam brukselkę i właśnie jadłam ją dziś w maminej zupie, którą sobie zmiksowałam i zrobiłam grzanki z razowca.

    Najczęściej jednak ją gotuję i wcinam jako dodatek do mięsa - ale za to w proporcjach 2:1.
    A potem to już stoję przy piecu i dojadam prosto z garnka;-)

    Ściskam!
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aninka, bo Ty wiesz co dobre:). 2:1 zaliczam;););) . Dojadanie z garnka...- chyba montują w tych garnkach jakiś magnes, który przyciąga przeciwne ładunki, które znajdują się w naszym organizmie, nie sądzisz...????
      Buziaki MamoA:):)

      Usuń
  5. Bardzo lubię! Pyszna brukselkowa propozycja! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilka, chwalić Panią:).
      p.s. Lecę do Ciebei...

      Usuń
  6. Ile informacji! bardzo lubię kiedy przepisy poprzedzone są wprowadzeniem o tym ile to w nich dobra - ja znam tylko podstawy jeśli chodzi o składy chemiczne, raczej kieruję się intuicją. Brukselkę bardzo lubię, na codzień gotuję ją właśnie na parze, pieczonej jeszcze nie próbowałam. Robiłam za to ostatnio w z patelni, w miodowo-musztardowej glazurze i to było coś!
    Twój przepis mi się bardzo podoba, ale najchętniej podmieniłabym mandarynkę na pomarańczę. Mandarynki dla mnie są takimi mniejszymi i bardziej mdłymi w smaku jej wersjami.
    A co do Ewy Chodakowskiej, to nigdy z nią nie ćwiczyłam, ale (może właśnie dlatego - patrzę na to z boku) wydaje mi się, że jak ktoś działa TAK dobrze na ludzi, nieważne jakim sposobem, w jakiej dziedzinie - to niech to robi dalej! To trochę skrajny pogląd... ale tak już mam, dla mnie cel uświęca środki :) Nie jestem na bieżąco z tym co tam jej zarzucają, ale nawet jeśli mają rację, co z tego skoro TYLE kobiet autentycznie się na nowo narodziło?
    No i żeby już każdy aspekt wpisu skomentować :) - piękne zdjęcia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marianno, ja też bardzo często intuicją, choć jak tak czasem czytam, to coś zostaje w głowie i poszerza się świadomość, wtedy niby intuicyjnie, a jednak świadomościowo:).
      Podmieniaj, podmieniaj, w końcu to maja być Twoje smaki, nie moje:)
      A o Ewie myślimy podobnie: jak kto robi dobre rzeczy, i płynie z tego dobro, to po co tyle krzyku....???
      Dzięksik:). Pozdrawiam Cie ciepluchno - tyle ładnych literek zostawiłaś, że ho, ho, ho:):):):)

      Usuń
  7. Chyba żeby przełknąć brukselkę, ktoś musiałby mi ją podać na talerzu pięknie pachnącą. Na razie oglądam Twoją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pralinko, na surowo, taka posiekana, pachnie:) Posól ją troszkę, a ona zmięknie i będzie jak kapustka:)

      Usuń
  8. Do brukselki mnie nie przekonasz, mam uraz z dzieciństwa i nie tknę za skarby świata! :) Ale taki "bukiet" z łodyg brukselki to z chęcią wsadziłabym do szklanego słoja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co zrobić... to popatrz sobie przynajmniej... Jedna z moich łodyg na tarasie, chcesz? A jak zjem to przyjeżdżaj na mój ryneczek, tam, takich łodyg ostatnio była cała skrzynia....:):):):)

      Usuń
    2. Jej, nawet nie wiesz jak uwielbiam ryneczki, podaj namiary i jak tylko mi się uda przybędę:))) Chociaż wolałabym z Tobą jechać na pasiekę, o której kiedyś tak ładnie pisałaś. Dostałam ostatnio miód akacjowy, boski!

      Usuń
    3. Bad Kolberg:). Przybeduj tu, zapraszam:), a do pasieki to możemy, bo my cały czas bierzemy miody od Pana Grzegorza:), Akacjowy jej, wyjadłam i teraz czekam na wiosnę z akacjowym.... Pycha miód:)

      Usuń
    4. No masz, byłam dwa razy w życiu, a ostatnio miesiąc temu przejazdem...

      Usuń
    5. Następnym razem wiesz gdzie mnie szukać...:):):)

      Usuń
  9. Ja też mam uraz z dzieciństwa, ale właśnie przez ten zapach. Bo czasem się trafia w mieszankach mrożonek i wtedy mi pasuje. A teraz jak napisałaś jakie to dobro, to będę się rozglądać i kupię! Trzeba sprawdzić czy nadal nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ankha, uśmiałam się Twoją chęcią sprawdzenia...:):):) Ja musiałabym sprawdzić kaszę manną, bo moja jedyna zmora dzieciństwa... Smakowitego sprawdzania:)

      Usuń
  10. jej! jaki genialny i nietuzinkowy przepis na brukselkę! :D u nas w domu brukselka jest ulubienicą moją i mamy, reszta je...z rozsądku ;P
    wykorzystam, wykorzystam ten przepis koniecznie! :D dziękuję za Twoją kreatywność ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zaliczam się do fanów brukselki :) Ale w takim wydaniu jeszcze jej nie próbowałam :) Ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wedelko, ciekawa jetem czy Ci posmakuje...

      Usuń
  12. Uwielbiam patrzeć na Twoje aranżacje na zdjęciach. Wszystko czuć tak domowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natunia, no bo to wszystko w domu:):), ale fajnie, że mi to piszesz, bo jestem ciekawa takich odczuć:) BARDZO:). Jak będzie nie domowo to tez napisz...:)

      Usuń
  13. A mnie sie siarka z piekłem kojarzy:) a tak serio, to nie jestem wielka miłosniczka brukselki, może dlatego, że w moim domu rodzinnym, jadało sie ja nieczesto. Myslę, że czas to zmienić, na sama myśl o sałatce cieknie mi slinka.

    Przepiekna zdjęcia robisz Ewelajno, ziemkowi też się podobaja a to moja wyrocznia w dziedzinie fotografii.

    Buziaki, kiedy przyjedziesz do Młynka? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też;), ale tu widzisz, samo zdrowie dla skóry:):):)
      Jak Ziemek mówi, że ładne to mnie jest tak miło, że nie wiem co...
      Jak będzie cieplej...?:):):):)
      Buziaki:*

      Usuń
  14. Bardzo, bardzo smakowite danie! ja brukselke najczęściej gotuję, muszę spróbować pieczonej.

    OdpowiedzUsuń
  15. przepis fantastyczny dla kogoś kto tak ja ja uwielbia brukselkę..a zdjęcia...urocze!

    OdpowiedzUsuń
  16. ja niestety należę do tej grupy osób które z brukselką zaprzyjaźnić się jakoś nie mogą ;)
    ale przyznaję, że tak pięknie przygotowaną i apetycznie wyglądającą sałatkę chętnie bym zjadła :)
    zaskoczyłaś mnie też tym jak rośnie brukselka! nie wiedziałam, że w ten sposób!
    ciągle się czegoś uczę :)

    pozdrawiam Ewelinko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ikunia, no i tak bywa... Ja w nieprzyjaźni żyję z pewna kaszą... ale to tak po cichu...
      A człek jest człek i przez całe życie się uczy:)
      Serdeczności, Ikuś!

      Usuń
  17. właśnie wczoraj kupiłam i się zastanawiałam co z nią zrobić:) Zdjęcia piękne, muszę namówić teściową na wiosnę, żeby posiała. Czy może lepiej z sadzonki? Jak Wy robicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy spróbowałaś...? Dziękuję:)
      My kupujemy rozsady brukselki, bo szybciej. Sadzimy ją w maju i patrzymy jak rośnie do jesieni:). Poczytaj sobie o uprawie, bo są odmiany wczesne, późne...

      Usuń
  18. coś w brukselce musi być, bo Brytyjczycy mają ją na Boże Narodzenie...pieczona brukselka - bomba pomysł, muszę tylko poszukać tej panienki w opolskich sklepach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś musi:):):). Jak nie znajdziesz świeżej- a powinnaś - to na pewno mrożoną, dostępna cały rok:)

      Usuń
  19. Uwielbiam brukselkę pod każdą postacią, gotuję, piekę smażę, paruję, ale z musztardą i orzechami nie próbowałam. Musiała być wyśmienita, jeśli choć w połowie tak smakowała jak wyglądała na Twoich zdjęciach. W zeszłym roku uwielbiałam ją podzieloną na listki, blanszowaną i z pomarańczą. Bardzo żałuję, że u nas nie można jej kupić w tej malowniczej, niezwykle fotogenicznej postaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo TY jesteś DżemDżus, dlatego tak się z brukselką lubisz:)
      Zapytaj jakiegoś działkowicza, może będzie skłonny cały pałąk przynieść...

      Usuń
  20. Trafne porównanie ;) Ja lubię i Ewę, i brukselkę, a Twoje połączenie smaków bardzo mi się podoba :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, i widzisz, takie podejście to jest to, o co chodzi:)

      Usuń
  21. ja lubię Ewę choć ciągle zbieram siły by z Nią poćwiczyć, ale żeby brukselkę ... mmmmm .... no chyba nie bardzo :))) pozdrowionka Eweluś !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brukselkę, brukselk, Pani Siłaczko!

      Usuń
  22. Pociąga mnie jej kształt...pociąga jej kolor...;)
    ale niestety...odpycha jej smak....:(
    To dziwne bo jestem wszystkożerna....jednak jedzenie brukselki mnie boli....;)
    Nie próbowałam jej na surowo...może się uda ?! :)
    Dzięki za radę....:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się przekonasz....:) Boli...., hmmm..., to mnie ubawiło i zastanowiło ...

      Usuń
  23. Uwielbiam, niestety mój mąż ma złe skojarzenia. Nie da się przekonać do tego warzywa.
    Podoba mi się połączenie smaków - na pewno spróbuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mężowi zrób marchewkę, a sobie brukselkę:)

      Usuń
    2. Marchewkę lubi, ale surową ;)
      Ja wszystkie warzywa wcinam!

      Usuń
  24. Poczulam sie troche do tablicy wywolana ta Bruksela :-) Nie wiem, czy slusznie? Istotnie, wymyslono ja tutaj ale o dziwo nie widzialam jej nigdy sprzedawanej w kolbach a taka piekna u Ciebie...
    Mgliste i niekoniecznie smaczne wspomnienie przedszkolnej brukselki trzyma mnie od niej na dystans, ktory zamierzam drastycznie skrocic, a co! Bo wstyd sie przyznac ale nie jadlam jej od kilkunastu, jesli nie - kilkudziesieciu lat... Namowilas mnie - jednym slowem.

    Sama widzisz, nie tylko ja bylam ciekawa Twojej opinii o Ewie. Mamy Cie tu wszyscy za eksperta :-) I slusznie.

    Buziaki buziaki

    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwotna koncepcja brzmiała: naszych Przyjaciół z Brukseli spytać...:):):):) zatem poczułaś moje myśli:)
      skracaj dystans, skracaj:):):) jakkolwiek bądź:)
      Uścisków moc, moja Anno!!!

      Usuń
  25. Co do Ewy to się wypowiadać nie będę, bo nie zdążyłam jeszcze poznać,
    ale brukselkę uwielbiam i wcale mi jej zapach nie przeszkadza,
    a Twoja brukselkowa propozycja wygląda bardzo smakowicie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz, wszystko jeszcze przed Tobą:). A zapach....? W końcu co tam zapach, skoro nie jemy jej codziennie.

      Usuń
  26. Widziałam ten filmik i Pani Bojarska bardzo zmalała w moich oczach... Brukselkę pokochałam jakieś 3 lata temu, a najbardziej lubię ją duszoną z oliwą i czosnkiem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka wielka, a taka pusta... Cóż sława uderza do głowy...
      Z czosnkiem jeszcze nie próbowałam...

      Usuń
  27. Ja mam w planach zapisać się na zumbę .... bo przyznam szczerze, że takie ćwieczenie do telewizora średnio mnie motywuje .... musze tylko zgrać grafik angielskiego synka ze swoją zumba i Teściową:) .... moje cialko tez starzejące, ale jakże kochane:) buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joluś, rób coś dla Ciałka, bo to ważna sprawa, powodzenia!

      Usuń
  28. Do tej pory od brukselki trzymałam się z daleka... Jednak ostatnio u znajomych zjadłam i bardzo mi smakowała.... Teraz zaczynam ją przygotowywać i Twój przepis jest już kolejnym do wypróbowania na to zaskakujące warzywo :)! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. He he chyba oglądałyśmy tą samą wypowiedź pani Marioli. Byłam oburzona i zawiedziona jej słowami... Straciłam o niej cały szacunek.
    Sałatka-cud miód!

    OdpowiedzUsuń