Pokazywanie postów oznaczonych etykietą groszek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą groszek. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 lipca 2014

Czym jest luksus. Zupa krem z zielonego groszku


zupa krem z zielonego groszku (9)

Wszyscy jesteśmy estetami, czy tego chcemy czy nie. Z przyjemnością oglądamy kolorowe magazyny pełne eleganckich reklam, w których piękne buty, buteleczki perfum, szminki, samochody, wille… Czasem chciałoby się… Czasem.

Ostatnio, podczas masażu, jeden z niemieckich gości zapytał mnie, czy nie boimy się kapitalizmu, który coraz bardziej nas ogarnia. Nie zrozumiałam. Boimy się…??? Byłam zdumiona słysząc to pytanie. No tak, kontynuował starszy pan, bo widzę, że generalnie nie macie zbyt dużo pieniędzy, ale jesteście szczęśliwsi niż Niemcy, którzy są bogaci, a do tego zamknięci. Mają pieniądze, a tak często są niezadowoleni. Poza tym kontynuował pan, tutaj (w hotelu) muszą was chyba bardzo dobrze wynagradzać, skoro tak ładnie się do nas uśmiechacie i tak dobrze wykonujecie swoją robotę. Teraz to już zdębiałam… Jak…? Najpierw, że kapitalizm wchodzi, ale niech mu będzie...Ale wynagradzać za uśmiech…??? No…, u nas, w Niemczech, jak ludzie dostają dobre pieniądze, to są mili, i to jest normalne. Taki luksus za luksus. Nie proszę pana, tutaj nas nie wynagradzają dobrze, tutaj nie uśmiechamy się za pieniądze. Tutaj zastanawiamy się, czy zdążymy do drugiej pracy…, bo jedna nie wystarcza na ZUS… Tutaj pracuję z takim zespołem, który uśmiecha się do państwa własnym wnętrzem. Nie ważne (chociaż przecież istotne), czy ktoś za moją pracę zapłaci mi dużo, czy mało, każdego człowieka będę traktowała równo. Tutaj uśmiecham się, bo taka jestem, tutaj uśmiecham się sercem. Tutaj wykonuję swoją pracę najlepiej jak potrafię. A dla pana jestem miła, bo… taka jestem i nawet jeśli będę miała w sobie jakiś zgrzyt, czy złość na rzeczywistość, która jest brutalna, to panu tego nie pokażę, bo to jest czas pana relaksu i pana urlop.
Dziwił się, dziękował i gratulował przed wyjściem.

Uśmiech jak luksus. Unikalna sprawa. Towar deficytowy w kapitalistycznych czasach.

zupa krem z zielonego groszku (2)

Nie ma jednej właściwej definicji luksusu, bo dla każdego jest to coś innego. Na pewno się domyślacie, czym jest on dla mnie. Nie są to Diory, Prady i inne zbytki… Tutaj moim bogactwem jest wygodne łóżko, ciekawa książka, jazda rowerem, warzywa na tarasie, wyprasowane ubrania (…!), trochę wolnego czasu i ludzie, którzy są nastawieni przyjaźnie. Ale moje właściwe bogactwo, coś za czym tęsknię, znajduje się TAM. Tam, gdzie rosną poziomki (jak to mówią Szwedzi) i gdzie brak luksusów. I tak luksusem jest dla mnie wstanie o 6 i buszowanie w bobie i groszku, który tylko o tej porze wygląda tak ładnie. Zapach pomidorów w szklarni to dla mnie wielkie bogactwo. Świeżo wyrwana i opłukana w wannie marchewka ładowana prosto do buzi. Luksusem jest picie kawy w najlepszym towarzystwie na tarasie po skończonej pracy. Drewniane sitko do przesiewania mąki po babci Stefci i kubek po dziadku, z którego ta kawa najlepsza. Kot, który włóczy się w te i we w te. Pliszki, co to skaczą po trawie i chwalą się ogonkiem. Porzeczki, które można zrywać podczas wracania z ogrodu z fasolką na kolację. A największym bogactwem jest dla mnie moja mama, która ma siłę zajmować się tym wszystkim. I zachód słońca, który oglądamy razem.
Taki luksus od czasu do czasu.

zupa krem z zielonego groszku (6)

Luksusem jest też posiadanie jeszcze całego koszyka groszku podczas, gdy brzuch jest pełen. Groszek zabieram tu i robię z niego sytą zupę pełną białka.

Zupa z zielonego groszku z komosą i fetą
2 porcje

2,5 szklanki wyłuskanego groszku
2 szklanki wody
1/3 łyżki cukru brązowego
1/2 łyżki soli do smaku
mała filiżanka czerwonej komosy ryżowej + 1 i 1/2 filiżanki wody
ser feta

1. Groszek zalej wodą, zagotuj. Dodaj cukier i sól. Zmiksuj.
2. Komosę ryżową ugotuj w wodzie w stosunku 1 do 1 i 1/2, czyli jedna filiżanka komosy na półtora filiżanki wody. Najpierw jednak komosę wypłucz na sitku pod bieżącą wodą tak, aby przestała się pienić, wsyp ja do garnka, zalej wodą, dodaj szczyptę soli i zagotuj. Jak tylko się zagotuje, wyłącz i pozwól jej naciągnąć wodę. Kiedy wchłonie wodę jest gotowa. Ugotowaną komosę poznasz po tym, że na powierzchni brązowych ziarenek pojawią się delikatne jasne niteczki.
3. Fetę pokrój w kostkę, albo kup już gotową pokrojoną.
4. Zupę wylej na talerze, dodaj komosę ryżową i fetę. Możesz ozdobić ją świeżym groszkiem i aromatycznymi listkami tymianku

zupa krem z zielonego groszku (3)Zupa krem z zielonego groszku2zupa krem z zielonego groszku (1)

środa, 16 lipca 2014

Wspomnienia jak skarby, fioletowy groszek i inne dary ogrodu


fioletowy groszek w sałatce z bobem, groszkiem zielonym, quinoa i ogórkirm kiszonym pod parmezanową chmurką (3)

Zatrzymaj się, powiedziała, tylko popatrzymy. Zostawiłam samochód na sąsiedniej zarośniętej posesji tam, gdzie zawsze rosły poziomki. Teraz też rosły. W trawie, między drzewkami, w ruinach dawnych budynków. Szybko zerwałam kilkanaście i pełną garścią wrzuciłam do ust. Były beztrosko słodkie. I przyzywały, jak to poziomki. Chodź, chodź, zobacz tutaj, co oni tu mają…! Popatrz, nasza czereśnia jeszcze nie wycięta… Ale żeby nie mieć żadnego ogródka…, a może z tyłu mają… Patrz taras, ale jak taras robić na północnej stronie, chyba trzeba nie znać kierunków. Przyglądała się zza płotu, gdzie przynajmniej słupki i podmurówka była te same. Chodź zobaczymy… Ale, co zobaczymy, wystarczy, oponowałam, tam samochody stoją na podwórku, oni tu są, daj już spokój. Chodź, chodź, jak już jesteśmy to zobaczymy, nie dawała za wygraną. No to poszłam.
Chłopak się trochę zdziwił, ale jak usłyszał, że Ona kiedyś tu mieszkała to od razu zaprosił do wnętrza. Zaraz poznałyśmy też miłą żonę pochodzącą ze Śląska.

fioletowy groszek w sałatce z bobem, groszkiem zielonym, quinoa i ogórkirm kiszonym pod parmezanową chmurką (10)

Stałyśmy tam zanurzone w jasności południowego światła podającego z prawej strony z okien dachowych umiejscowionych na piętrze. I dziwiłyśmy się temu światłu, bo dawniej tak nie było… Światło wpadające przez okna ślizgało się po sosnowych schodach umiejscowionych po prawej stronie, które prowadziły na górę. Jak nie ten dom, pomyślałam, ale przecież ten, bo kiedyś tam dalej, na zewnątrz, w prawo, za kuchnią letnią był ogród i rósł groszek, taki najlepszy co to w spódnicy się nosiło i w kieszonki kładło, aby mieć na później…, a na strychu w zbożu jabłek szukałam i mąka na górze w tej dużej skrzyni była, a ja lubiłam ja po cichutku przesypywać z ręki do ręki jak piasek w klepsydrze. Stałyśmy tam, gdzie kiedyś była sień, teraz przedpokój. Dwoje młodych ludzi słuchało z zaciekawieniem a Ona mówiła i porównywała. Ja towarzyszyłam i wnętrzem wspomnień zanurzonych w duszy dotykałam starych klamek, faktury drzwi i podłóg. Na tych - tamtych schodach , które teraz lśniły jasnością sosnowej deski, zdzierałam spódniczki zjeżdżając stopień po stopniu. Na jej wypowiadane wspomnienia nakładały się te moje wewnętrzne. A na górze była wędzarnia, fantastyczna, poniemiecka, ojciec czasem zimą wołał, któreś z nas a idź tam i przynieś pętko, albo odkrój kawałek polędwicy. A teraz jak wy tu macie…, jeden pokój, a to była sypialnia i stołowy, a tu, z kuchni, były drzwi do jadalnego, tam też stał telewizor. Tu były drzwi…?, zdziwili się oboje szybciutko. Jej wspomnienia krążyły między nami, a ja mogłabym ich słuchać i słuchać, bo przecież chodziłam po tych podłogach, co je ten tatuś zawsze na czerwono, a właściwie bordowo malował. A drożdżowe w tej kuchni było najlepsze. I kakało w niedzielę przed kościołem. A jaki był chleb… Nikt jeszcze mi takiego nie upiekł.

Wie pani co, chyba tylko piwnica nie została w żaden sposób przebudowana, można zajrzeć, proszę. Przeleciało mi przez głowę, że jak dla mnie nawet zapach pozostał ten sam. Poczułam zapach glinianych garnków, konfitur, smalcu i bezpieczeństwa. A może mi się tylko tak wydawało, może to był zapach wspomnień, dzieciństwa i młodości.

fioletowy groszek w sałatce z bobem, groszkiem zielonym, quinoa i ogórkirm kiszonym pod parmezanową chmurką (1)

Chyba nie tylko dla mnie, bo jak otworzyli tę piwnicę, a może jak dotarł do niej ten zapach zaczęła wspominać jeszcze głębiej, a my słuchaliśmy z zaciekawieniem…

fioletowy groszek w sałatce z bobem, groszkiem zielonym, quinoa i ogórkirm kiszonym pod parmezanową chmurką (2)

Po wojnie jeszcze długo dużo się mówiło o skarbach ukrytych przez Niemców… Nasłuchaliśmy się tego będąc dzieciakami i chcieliśmy znaleźć ten swój skarb. Kiedyś mama kazała nam przebierać ziemniaki w piwnicy… Uznaliśmy, że to najlepsza pora na szukanie skarbu. Nikt z dorosłych się nie dowie, ziemniaki będą przebrane, a my będziemy mieć swój skarb. Damy radę, chociaż była tylko ja Teresa i Piotr, a Ula była jeszcze za mała. A w ogóle to było na siedmioro, ale tamci to starsi byli i czemuś nie było ich w domu. No to zaczęliśmy kopać i przebierać jednocześnie. Tak pół na pół. W jednej piwnicy obluzowywaliśmy cegły na podłodze, w drugiej te nieszczęsne ziemniaki. Dobrze, że były, bo tak to tak, zaraz by nas nakryli. A mama wołała: “Przebraliście już te ziemniaki…?” No to odpowiadaliśmy, że jeszcze trochę drżąc, a ona się głośno dziwiła, że trójka nas jest, a tak opornie nam idzie. Ale sprawdzić nie przyszła, bo przecież zawsze było co robić. No i znaleźliśmy skarb. Tak, tak znaleźliśmy dwie skrzynki. Ale najpierw zasypaliśmy to nasze kopanie. Cegły próbowaliśmy ładnie ułożyć, ale tak się nie da, chociaż tatuś później się dziwił, że tak się dziwnie obluzowały. A, no i ten skarb znaleźliśmy. Po jednej skrzynce w każdej piwnicy. Otwieraliśmy z takim zaciekawieniem i nadzieją, że będziemy bogaci. Tu skarb, tam, mama, no strach był… Ale co tam za skarb, żaden skarb, w pierwszej skrzynce to chyba ktoś wcześniej tłuszcz zamknął, bo piasek naokoło był bardzo żółty i tłusty, a sama skrzynka była pusta. Ten tłuszcz chyba im wypłynął, bo skrzynka była drewniana. A w tej drugiej wiecie co znaleźliśmy, no nikt by nie zgadł. Ona już wie, bo kiedyś opowiadałam moim dzieciakom. No właśnie, w drugie skrzynce znaleźliśmy kości. No, taka w sumie nieduża skrzyneczka była i ktoś tu musiał mieć nadzieję, że niedługo wróci i w skrzynce zamknął świniaczka, bo to były świńskie kości. No i tak to skończyło się nasze skarbów szukanie.

Fioletowy i zielony groszek, bób i quinoa z pomidorkami i kiszonym ogórkirm pod chmurka parmezanuFioletowy i zielony groszek, bób i quinoa z pomidorkami i kiszonym ogórkirm pod chmurka parmezanu1

I tak po raz pierwszy zajrzałyśmy do domu dzieciństwa i młodości  mojej mamy, do domu, gdzie i ja mieszkałam do 4 roku życia. Całe mnóstwo zmian i czwarty chyba właściciel. Zmieniło się wszystko, ale wspomnienia jak skarby pozostały.

fioletowy groszek w sałatce z bobem, groszkiem zielonym, quinoa i ogórkirm kiszonym pod parmezanową chmurką (15)

Ta sałatka też pełna jest skarbów. Jest tu fioletowy groszek, który wewnątrz jest całkiem zielony. Groszek jest kolejnym fioletowym produktem w mojej kuchni. Tutaj możecie zobaczyć ziemniaczki, tutaj fasolkę,tu fioletową marchewkę, a tutaj czarno-filetową paprykę. W sałatce jest też pietruszka sałata i pomidorki z mojego tarasu, zielony groszek, cebulka i bób z Jej ogrodu, ogórki kiszone prze Nią oraz orzechy i quinoa z mojej szafki. To jedna z tych sałatek, gdzie ilość składników jest dowolna, a i tak wszystko pasuje. Dla Was może być inspiracją. Tylko bób jest ugotowany, pozostałe składniki są surowe. Zapraszam, bo połączenie gotowanego bobu z chrupkością świeżego groszku i orzechowym smakiem quinoa posypane świeżo startym parmezanem jest obłędne.

fioletowy groszek w sałatce z bobem, groszkiem zielonym, quinoa i ogórkirm kiszonym pod parmezanową chmurką (4)

Sałatka z bobu, zielonego groszku, pomidorów i quinoa
wszystkie składniki w ilości dowolnej

ugotowany bób
surowy, wyłuskany groszek
małe cebulki ze szczypiorkiem
trochę zielonej pietruszki
orzechy laskowe
ogórek kiszony
pomidorki koktajlowe
ugotowana czerwona (czyli lekko brązowa) komosa ryżowa - quinoa)
parmezan

sosik:
2 łyżki oliwy z oliwek, dwie łyżki soku z cytryny, pół łyżki miodu – ilości dostosuj do swojego do smaku

1. Bób ugotuj w osolonej wodzie do miękkości jaką lubisz. Pozostałe składniki, umyj, wyłuskaj, pokrój.
2. Komosę ryżową ugotuj w wodzi w stosunku 1 do 1 i 1/2, czyli jedna filiżanka komosy na półtora filiżanki wody. Najpierw jednak komosę wypłucz na sitku pod bieżącą wodą tak, aby przestała się pienić, wsyp ja do garnka, zalej wodą j.w., dodaj szczyptę soli i zagotuj. Jak tylko się zagotuje, wyłącz i pozwól jej naciągnąć wodę. Kiedy wchłonie wszystką wodę jest gotowa. Ugotowaną komosę poznasz po tym, że na powierzchni brązowych ziarenek pojawią się delikatne jasne niteczki. Komosę dodaj do sałatki, polej sałatkę sosikiem i posyp pazrmezanem

fioletowy groszek w sałatce z bobem, groszkiem zielonym, quinoa i ogórkirm kiszonym pod parmezanową chmurką (13)