Pokazywanie postów oznaczonych etykietą danie główne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą danie główne. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 kwietnia 2011

Wielki ptak i przepyszne farfalle z zielonym groszkiem

Takiej pobudki nigdy bym się nie spodziewała…
Nagle usłyszałam pukanie do okna. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że mieszkam na trzecim piętrze. W głębokim śnie zapomniałam o tym, i przez moment zastanawiania się “co to…?” i “kto to…?
Moment we śnie jest zawsze jest dużo dłuższy, niż ten na jawie, do głowy więc przychodziły mi pomysły z dzieciństwa, kiedy to jeszcze mieszkałam w domu i zdarzało się, że ktoś pukał do okna… Inna to historia, ale miałam podłoże i teraz ze spokojem kombinowałam “kto to może pukać…?”.
Nagle… Trzecie piętro…!!! - przypomniałam sobie. Nikt nie może pukać…! A przynajmniej nie powinien…! I nigdy nie pukał...! Zerwałam się na równe nogi… nie wiedząc czego się spodziewać, a tam na balkonie, na wysokości moich kolan stała mewa. Ta wielka – paskudna… Trzymając w dziobie woreczek z nawozem do kwiatów patrzyła mi prosto w oczy… Ptaszki…, wiosna…! Brr…!!!
Nie polecam takich spojrzeń. I nie cierpię tych ptasich wielkoludów . Próbowałam ją przestraszyć podskakując i krzycząc mając jeszcze drzwi balkonowe zamknięte, ale ona odwróciła się jak jakaś obrażona napuszona “dama” i poszła w drugi koniec balkonu. Nie reagujesz, durna kozo…???!!! Otworzyłam balkon, klasnęłam, wrzasnęłam i dopiero wtedy szanowana pani raczyła odfrunąć na sąsiedni dach. Jeszcze przez chwilę miałyśmy się na oku. Ona mnie z góry, ja ją z dołu…Za chwilę wróciła wybierając daszek nade mną i miała mnie “pod stopami”, ja zaś miałam jej cień kroczący na sąsiedniej ścianie budynku i łopoczące serce jak po nadmiernej ilości kofeiny. Czułam, że Ogromna szuka wzrokiem smakowitych kąsków tak pod sobą, jak i na przeciwnych balkonach. Jaki to wzrok musi mieć bestia…
Taka mewa to jak bezpański kot na śmietniku. Te małe nad wodą darzę sympatią, ale olbrzymy to już taka trudna bajka. Ich wręcz nie znoszę. Patrząc na taką rodzą się uczucia niepewności…
I odleciała… Na szczęście. Widziałam jak szybuje gdzieś dalej… Uff… Są mewy i mewy… ta zostawiła mnie z uczuciem niepokoju – kiedy znowu i czy…? Czyżby na własnym balkonie zaczynało się robić niebezpiecznie…??? Mam nadzieję, że nigdy więcej…

Farfale w sosie carbonara z zielonym groszkiem

Na szczęście po pracy przygotowałam coś na pocieszenie tych “trudnych spojrzeń”. Pyszny makaron z sosem à la carbonara. Kto lubi ten smak, ten wie o co chodzi. Kto nie zna, niech przeczyta składniki. Na pewno polubi. Pod warunkiem, że lubi groszek:). I Jamiego.;). Jeszcze się nie zawiodłam na jego propozycjach:). Podaję przepis na dwie porcje, Jamie na 4, ale ja zwiększyłam ilość boczku i tak też radzę, będzie pysznie...!

Farfalle w sosie carbonara z zielonym groszkiem (inspiracja: “Moje obiady” Jamie Olivier)

NA DWIE PORCJE

250 g makaronu farfalle (kokardki)
1 jajko
100 ml śmietany kremówki
sól morska i świeżo mielony czarny pieprz
12 plasterków wędzonego boczku pokrojonych na kawałki
1,5 garści wyłuskanego lub mrożonego groszku
listki oberwane z 1 gałązki świeżej mięty (dałam garstkę pokruszonych suchych listków-E)
2 garści świeżo startego parmezanu

Najpierw w dużym garnku doprowadź do wrzenia osoloną wodę, włóż farfalle i ugotuj zgodnie z instrukcją na opakowaniu. W miseczce ubij jajko ze śmietaną, solą i pieprzem. W innym garnku (lub patelni-E) usmaż boczek na złocisty kolor, aż stanie się chrupiący.

Kiedy makaron będzie juz prawie gotowy, na ostatnie półtorej minuty wrzuc do niego groszek. W ten sposób będzie pękał dopiero w ustach i będzie miał cudowny słodki smak. Po ugotowaniu odlej farfalle, pozostawiając trochę wody z gotowania. Włóż makaron do ranka z boczkiem (bądź z powrotem do tego garnka, w którym się gotował-E) i wymieszaj większość drobno pokrojonych listków mięty - jeżeli garnek jest zbyt mały, wymieszaj wszystko w dużej ogrzanej misce.

Teraz połącz makaron z jajkiem ubitym ze śmietaną. Trzeba to zrobić, kiedy makaron jest jeszcze gorący. W ten sposób jajko się zetnie, ale nie będzie przypominało jajecznicy. Pod wpływem ciepła makaronu utworzy delikatny gładki sos. Wymieszaj go i jeżeli trzeba, dodaj trochę wody z gotowania, aby nie był zbyt gęsty. Dopraw solą i pieprzem, posyp parmezanem i pozostałymi listkami mięty i podawaj jak najszybciej.

Smacznego!

IMG_5887

Temperatury co raz łaskawsze. Jeszcze kilka stopni więcej i będziemy nosić krótki rękawek! Czego sobie Wam życzę. Tymczasem.

Jaskry

wtorek, 22 czerwca 2010

Byłam na obiedzie u Ani…*

Ania pyszne obiady robi…! Zaproponowała langosze. A ja “w te pęda” poleciałam spróbować co to takiego. Nigdy tego nie jadłam, a nazwa brzmiała intrygująco. Naprawdę długo się nie zastanawiałam. Ania mówiła, że to węgierski smak, mówiła, że langosze mogą być przystawką, przekąską lub daniem głównym. Mówiła, że są pyszne i wyjątkowe. Były pyszne i wyjątkowe w swej prostocie. Jakby placki na drożdżach smażone. A już farsz do nich… smakowitości!

IMG_1389

Zaraz chciałam je zrobić u siebie, ale najpierw musiałam niespodziewanie wyjechać w środku tygodnia, a później, kiedy już wyciągałam mąkę i chciałam zacząć, bateria w wadze… “padła”. Dałam sobie spokój, ale po pracy, w piątek poszłam po baterie. I to nie było takie zwykłe pójście, to były poszukiwania, które nie dały rezultatu. Nawet w “najmądrzejszym” sklepie(mediaexpert) nie posiadali moich baterii. W sobotę był ciąg dalszy – bezowocny. A w niedzielę zrobiłam langosze bez baterii w wadze. Poszukałam w internecie i wygrzebałam ile to 250 g mąki w szklankach. I miałam langosze…!!! Dla mnie bomba…! Wystarczy zrobić ciasto, trochę poczekać… i usmażyć. Przed smażeniem,kiedy rozgrzewał się olej, zaczęłam robić farsz. Jak już wszystko wrzuciłam na patelnię i mogło się spokojnie dusić, zaczęłam “kręcić” placki w palcach. Kładłam je na patelnię, mieszałam farsz i liczyłam do 30:), a później przewracałam na drugą stronę i… znowu do 30. I tak z każdym langoszem.

Polecam z radością:)

Aniu, dziękuję za ten przepis:) i za inne również...:)

IMG_1388

Langosze

Składniki: (na 6 sztuk)
250 g mąki zwykłej lub ziemniaczanej
2 jajka
3 łyżki jogurtu naturalnego
1 łyżeczka drożdży
¾ łyżeczki soli

Przygotowanie:
1. Mieszamy mąkę z drożdżami.
2. Używając miksera mieszamy dokładnie ciasto dodając jajko w odstępach jedno po drugim. Dodajemy jogurt i sól.
3. Wyrabiamy gładkie ciasto, jeśli trzeba podsypujemy mąką lub dodajemy trochę jogurtu.
4. Formujemy kulę, przekładamy ją do naoliwionej miski, należy dopilnować, aby także ciasto było na całej powierzchni obtoczone w oliwie.
5. Odstawiamy w chłodne miejsce na 2 godziny, do podwojenia objętości.
6. Po tym czasie odgazowujemy ciasto (uderzamy w nie pięścią).
7. Rozgrzewamy olej w głębszym naczyniu (jeżeli wokół zamoczonego w nim trzonka drewnianej łyżki powstają bąbelki, olej uzyskał odpowiednią temperaturę)
8. Odrywamy kawałki ciasta i w dłoniach formujemy na bieżąco placki. (Powinny być na środku bardzo cieniutkie a po brzegach nieco grubsze.
9. Każdy placek pojedynczo układamy na gorącym oleju i smażymy równo 30 sekund z każdej strony. Osuszamy na papierowym ręczniku. Podajemy z przygotowanym nadzieniem.

Propozycje nadzienia:
1. A la pizza, z sosem pomidorowym, ziołami i tartym serem.
2. Tradycyjnie, langosze smarujemy czosnkiem roztartym z odrobiną oliwy i wody, podajemy z kwaśną śmietaną lub gęstym jogurtem.
3. Z białą kapustą i dipem ze śmietany. Karmelizujemy kapustę z odrobiną wody i cukrem na maśle. Doprawiamy papryka, pieprzem kajeńskim lub kminkiem wedle uznania. Podajemy z dipem ze śmietany i czosnku.
4. Z papryką i pomidorami, tak jak na zdjęciu:

Składniki:
2 cebule
3 pomidory
2 papryki – czerwona i żółta
oliwa z oliwek
2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
½ łyżeczki mielonego chili
sól, pieprz
2 łyżki białego wina

Przygotowanie:
1. Cebule obieramy, siekamy. Szklimy na oliwie.
2. Paprykę myjemy, osuszamy, kroimy w grubą kostkę, dodajemy do cebuli, dosypujemy przyprawy, dusimy pod przykryciem przez 10 minut, mieszając od czasu do czasu.
3. Dodajemy pomidory pokrojone w kostkę, dusimy 15 minut pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu.
4. Całość podlewamy winem, zagotowujemy, doprawiamy.
5. Układamy gorące na langoszach i posypujemy tartym żółtym serem- ja zapomniałam…

IMG_1386

Przepis na nadzienie z papryki i pomidorów pochodzi z Addiopomidore, a Ania znalazła gow książce „Dania wegetarianskie” M.Kintrup, przepis na ciasto natomiast tutaj.

IMG_1392

*Addiopomidory