Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jarmuż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jarmuż. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 stycznia 2014

Zapiekanka jarmużowa i złodzieje jarmużu…


jarmuż (2)

Weekend z minus trzynastoma stopniami , samochód, jak nigdy tej zimy, na zewnątrz, skrobanie szyb i lodowisko na trawnikach poznańskich…
Codziennie w tym tygodniu mam wrażenie, że wczoraj była niedziela… Jakoś tak wyjątkowo dobrze mi czas płynie… Może to wina miłych spotkań sobotnio - niedzielnych. Może zdziwienia połączonego z radością i gratulacjami, że A. w siódmej ciąży i nadal szczęśliwa i uśmiechnięta, może wspólnego śniadania i kolacji z tą ośmioosobową rodziną…, może radość z pocałunków 3-letniego radosnego Jasia z innego już domu, może rozczulającego widoku miesięcznej, najspokojniejszej na świecie Zuzi… i niezwykle radosnej 2 letniej Julki… Może znów z poznania około 20 nowych twarzy i zgłębiania tajemnic treningu funkcjonalnego, który wspaniałą sprawą jest… Raczej wszystkiego po trochu. Dobre emocje, niosące dobrą energię. Energię do następnych spotkań (przynajmniej obietnic i ustaleń…), dobrego jedzenia, a zaraz po tym do dobrego i właściwego ruchu, o czym w styczniu nie należy zapominać. W zasadzie wiosna już za pasem i ani się nie obejrzymy, a trzeba będzie zmieniać opony zimowe na letnie…

Skoro zdrowe jedzenie, to teraz mój ostatni jarmuż, o którym przedwczoraj wspomniałam. Warzywo, na punkcie którego wszyscy ostatnio szaleją. Wspaniałe i pełne witamin, o których pisałam we wcześniejszych postach - tu (zresztą nie tylko ja, u Anny też ciekawe jarmużowe propozycje: tu i tu). Szukamy w sklepach i na ryneczkach. Dla jednych z nas łowy są niezwykle udane, inni co dzień odchodzą z nosem na kwintę, a jeszcze inni obiecują sobie kupić nasionka i wysiać je wiosną lub latem. Są jeszcze tacy, którzy kradną jarmuż… Tak,  kradną. Pod płaszczykiem nocy udają się na szaberek…  W znany tylko im sposób wchodzą na działki, albo plądrują na jarmużowych polach… Wiem coś o tym, bo ogród mojej mamy tego doświadczył. Po jarmużu zostały tylko zielone kikutki i ślady kopytek na śniegu… Zgroza…. O kim mowa…? O sarnach i zającach…. :). Zwierzaki wiedzą co dobre. Jedzą zielone i są po tym skoczne i zdrowe. Bierzmy z nich przykład o ile się da…:) .

jarmuż zapiekany

Jarmuż zapiekany z pomidorkami i jajkiem
ilość produktów dowolna; w zasadzie wszystko zależy od ilości posiadanego jarmużu oraz osób degustujących

jarmuż
oliwa z oliwek
pomidorki koktajlowe
jajka
sól, pieprz

Pokrój jarmuż (usuwając grube nerwy) i rozłóż na dnie naczynia do zapiekania. Polej niewielką ilością oliwy. Na to pomidorki koktajlowe przekrojone na pół, a na końcu jajka. Posól, popieprz. Zapiekaj do ścięcia jajek – max 15 - 20 min.

jarmuż zapiekany (3)

wtorek, 28 stycznia 2014

Ostatnie listki jarmużu


jarmuż

Wyjmuję ostatnie listki jarmużu z zamrażarki.
 Przyrządzam z nimi coś dobrego i bardzo prostego, ale o tym dopiero jutro… Poczekacie...?

piątek, 17 stycznia 2014

Sałatka z kapusty ozdobnej (jak najbardziej jadalnej) z fasolą, suszonymi pomidorami i granatem


kapusta ozdobna , rózowa, jadalna

Wydaje mi się, że mój Znajomy Drozd wiedział co się święci… Myślę, że w żołądeczku go ssało… W zeszłym roku wzięło go już w grudniu... Zdaje się, że w ostatnią niedzielę jeszcze dawał radę…, ale od poniedziałku musiał poczuć, że kierunek wiatru się zmienił…
Jak do tej pory, kulki jarzębiny rosnącej na skwerku przed moim oknem wisiały spokojnie rozweselając krajobraz. Nie zrzucił ich wicher Ksawery, ani ulewne deszcze. Zauważyłam, że Pan Drozd zaczął przesiadywać na jarzębinie od poniedziałku. Pod wpływem jego codziennych, kilkakrotnych dziobnięć, czerwonych kulek zaczęło ubywać… “Oho…pomyślałam, lada dzień...” I tak się stało. Wszystko wkoło pojaśniało...:). Dzisiejszy ranek przywitał mnie grubą śniegową pierzynką. Z każdych ust słyszałam “nareszcie…”( a właściwie “endlich…”), opatrzone swego rodzaju uczuciem ulgi i radości. Nasiąkłam tymi westchnieniami i radością, bo oto jest nadzieja na mróz, na skrzypienie śniegu pod butami, na zamarznięte morze i góry lodowe.

Tymczasem przychodzę tutaj z kapustą ozdobną (Brassica oleracea), która nadal byłaby dla mnie ozdobną, gdybym jej nie spróbowała. Najpierw jeden liść, później następne… Buziak mi się ucieszył, bo lubię testować nowe smaki. Ozdobna kapusta powędrowała do kolekcji z fioletową fasolką i marchewką, zielonym kalafiorem. W rezultacie wycięłam pokaźny bukiet takich kapustek z maminego ogrodu i przywiozłam do siebie. Część zjadłam, część zamroziłam. Smakuje prawie jak jarmuż, będąc delikatnie słodszą. Smakuje jak jarmuż, gdyż pochodzi z tej samej rodziny. Jej liście, tak samo jak liście jarmużu są kędzierzawe, pierzaste lub głęboko ponacinane. Na jesiennych rabatach wygląda niezwykle dekoracyjnie. Jej liście zazwyczaj przybierają odcienie fioletu, różu, czerwieni i bieli, a bywają też żółtawe. Najbardziej dekoracyjna jest w okresie jesieni, bowiem w niskiej temperaturze lepiej się wybarwia stając się fioletowa jak na pierwszym zdjęciu. Zatem polecam Państwu bardzo, ale dodam też, że gdybyście chcieli posiać jarmuż (czy też kupić rozsady, co pewnie trudniejsze w przypadku mniej popularnym) i szukalibyście odmiany fioletowej, to najlepiej prosić o odmianę Scarlet, ponieważ fioletowo wybarwiony jarmuż występuje właśnie pod tą nazwą.

W tej sałatce moja kapustą potraktowałam dokładnie jak jarmuż. Dodałam do niej fasolę – najcudowniejsze polskie źródło białka  (bogate źródło witaminy B1, czyli tiaminy, która działa przeciwdepresyjnie, poprawia pamięć i zdolność logicznego myślenia) – a w zasadzie jej trzy rodzaje: białą, różową i czarną prosto z ogrodu mojej mamy. Do tego suszone pomidory z zalewy, kilka zielonych listków jarmużu dla koloru ( bo kolor na talerzu ważna rzecz) oraz granat. Wszystko skropiłam takim samym sosem jak ostatnio do brukselki – w zasadzie w dowolnych proporcjach.

sałatka z kapusty ozdobnej, różowej, jadalnej (3)

 Sałatka z kapusty ozdobnej (jak najbardziej jadalnej) z fasolą, suszonymi pomidorami i granatem
 przepis w przybliżeniu, wszystkie składniki w dowolnej ilości

drobne liście kapusty różowej (bądź większe poszatkowane)
fasola gotowana*, bądź z puszki – dowolna ilość
kilka liści jarmużu, bądź pietruszki (dla koloru)
5-6 pomidorów suszonych z zalewy
granat (pół na osobę)
trochę świeżego lub suszonego tymianku
sos:
sok z 1 pomarańczy
1-2 łyżeczka oliwy z oliwek
1 - 1,5 - 2 łyżeczki miodu
1 łyżeczka musztardy francuskiej (z całymi ziarnami gorczycy)
Wszystkie składniki sosu wymieszaj.

Warzywa połącz w misce, lub rozłóż na talerzu, polej sosem i zjadaj ze świadomością, że masz samo zdrowie na talerzu.

* jeśli chcesz DZIŚ ugotować fasolę, nie musisz żałować, że nie pomyślałaś (-łeś) o tym wczoraj... Zalej fasolę gorącą gotowaną wodą i odstaw aż woda ostygnie. Wtedy odlej wodę, która ostygła, zalej fasolę świeżą wodą i gotuj aż fasola zmięknie. Najlepiej w towarzystwie sporej garści tymianku, aby fasola  nie … wzbudzała sensacji….

2014 kuchnia

środa, 27 listopada 2013

Jarmuż z mango, mlekiem kokosowym i siemieniem lnianym – dla wielbicieli wielce pożywnej surowizny


jarmuż z mango i siemieniem lnianym (2)

Czy warto biadolić z powodu rzeczy i spraw, na które nie mam pływu…??? Pytanie  z tych retorycznych raczej... Czy warto narzekać na to, że ciemno, że listopad (no…, końcówka przecież…), że plucha…, że leje i wieje…, a ostatnie liście z drzew spadają…??? Nie warto, bo NIC Z TEGO NIE MAMY. Narzekanie nie przyniesie nam ŻADNEGO dobra, żadnej korzyści i żadnej satysfakcji. Nic. To tak samo jak z zazdrością i gadaniem jak to inni to mają lepiej… To nic z sobą nie niesie. NIC poza za frustracją. Do narzekania wszechobecnego wracając… Gdyby niosło coś z sobą, miałoby jakiś sens, a tak tylko truje nam duszę od środka. Bo jak tak ponarzekam w koło o tym wietrze, później powtórzę jeszcze kilka razy (i tak codziennie…), to… uwierzę w to JESZCZE BARDZIEJ i nawet zimno mi się zrobi. A jak frustracja nałoży się na frustrację to dopiero może być mieszanka... Nie warto zatem. Liście z drzew spadają , bo taka kolej rzeczy,  a przecież są jeszcze rośliny zimozielone, które pięknie się zielenią i czerwienią przez całą zimę. Trzeba tylko OCZY SZERZEJ OTWORZYĆ, aby je zauważyć. Przecież ostrokrzew nie ukrywa się na śmietnikach..., fioletowe owoce mahonii zawsze zwrócą na siebie uwagę, a irga płoży się na moim osiedlu jak czerwony koralikowy trawnik, do tego jarzębina wciąż jeszcze się czerwieni. A teraz, kiedy pada, korale deszczu łączą się z nią tak pięknie jak tylko one to potrafią. I szklą się wtedy przycupnięte na poręczach i na balustradach mrugając zalotnie, aby za chwilę ustąpić miejsca następnym perłom w krople deszczu zaklętym… Koralik deszczu uwieszony koralika jarzębiny. Ulotny spektakl. Na jeden wdech i jedno mgnienie oka. A czasem dwa.

Nie narzekam. Zakładam kilka warstw, ocieplane spodnie, czapkę i rękawiczki. I dobrze jest. Nic nowego, listopad jak każdego roku. Poza tymi, wspomnianymi wcześniej, kolorowymi akcentami, tyle zielonych odcieni podczas każdego dnia, że nie sposób nie szukać ich dalej. No bo jak tu się nie uśmiechać, kiedy podczas wizyty w centrum ogrodniczym, wybierając wieniec z jedliny, spotykam kilka sikorek z zielonymi brzuszkami. Jedna buszuje pod stołem z ostrokrzewami, druga lanczuje na ogniku (taka roślinka z drobnymi pomarańczowymi kuleczkami), trzecia z zauważonych przeze mnie, lata pod przeszklonym, czy też ofoliowanym sufitem. Rozkosz w widoku, rozkosz myślenia, lekkość bytu, uśmiech od ucha do ucha i listopad jeszcze lżejszy.

A w domu świeca żurawinowa z zeszłego roku i słoneczne głosy zielonej siestowej płyta od Marcina Kydryńskiego (obiecuję sobie podróż do Lizbony) i nowa książka o chlebie…:). A do tego jarmuż. Zimujący w worku na tarasie. Z naszego rynku. Bardzo dobry w sałatce i lekko podduszony z cebulą, przepyszny w rozgrzewającej zupie, wyjątkowy w pierożkach i niezwykle ciekawy na surowo w połączeniu z owocami . Podżeram liście przygotowując koktajl…, bo w jarmużu taka sama zawartość wapnia co w mleku (tak!), najwięcej witaminy K, witamina A, witamina C, karetonoidy, żelazo i wysoka zawartość silnych przeciwutleniaczy, które ODMŁADZAJĄ ORGANIZM. Robi wrażenie…??? Na mnie ogromne. Moc witamin, moc smaku, moc zielonego koloru na listopadowe dni!

Kokosowy koktajl podpatrzyłam w Jadłonomii, która jest skarbnicą roślinnych przepisów.

jarmuż z mango i siemieniem lnianym (1)

Jarmużowy koktajl z mango, mlekiem kokosowym i siemieniem lnianym
2 porcje


3 liście jarmużu
1 mango
1/2 – 1/3 szklanki mleka kokosowego
łyżka siemienia lnianego (mielone, bądź nie, najwyżej będzie co rozgryzać)
woda do rozrzedzenia

Jarmuż wrzuć do blendera i zmiksuj na wysokich obrotach, dodaj obrane i pokrojone mango, siemię lniane i mleko kokosowe. Znów zmiksuj i dodaj wody dodaj tyle, ile chcesz, ale nie rozwodnij za bardzo. Za każdym razem spróbuj.
Pij od razu czując jak po każdym następnym łyku rozprostowują Ci się zmarszczki i… myśli:)

czwartek, 8 grudnia 2011

Fantastyczna zupa jarmużowa i pierożki z ciasta francuskiego nadziewane jarmużem


IMG_8583

Moja mama mówi, że mielibyśmy swój jarmuż, ale sarny robią sobie z naszej działki jesienno-zimową jadłodajnię i objadają co się da… Jarmuż uwielbiają na równi z brukselką… Nic to, dobrze jest się dzielić. Nawet z sarnami. A ja mam przecież Panią Od Jarmużu:). Dlatego w tym czasie, kiedy wszyscy(no…, prawie wszyscy) zaczynają wypiekać pierniki i pierniczki ja dalej smakuję jarmuż. I choć on taki zielony, to nie ma w tym nic dziwnego, bo to przecież jego najlepszy czas.

A zupa jest fantastyczna. Można ją podać z ugotowanymi osobno ziemniaczkami, albo jeść z kwaśną śmietaną i prażonymi pestkami słonecznika albo też z pierożkami nadziewanymi serem i jarmużem. Sama nie wiem, które najlepsze. I najlepiej ugotować od razu na dwa dni.

Zupa jarmużowa

Zupa jarmużowa
4 porcje

5-6 ząbków czosnku
1 cebula
3 duże łyżki masła
1 por
2-3 marchewki
1 pietruszka
5 ziemniaków + 5 -6 ziemniaków
10-15 liści jarmużu
1,5 łyżki imbiru w proszku
odrobina kurkumy, sól, pieprz do smaku

do podania: kwaśna śmietana i prażone pestki słonecznika

1. Pokrojoną cebule i połowę drobno pokrojonego czosnku podsmażyć na maśle w garnku do zupy. Za chwilę dodać pokrojony por. Kiedy to wszystko troszkę się zrumieni, dodać pokrojoną marchewkę, pietruszkę i umyty jarmuż. Dusić przez 10 - 15 min. Po tym czasie dodać pozostały czosnek, pokrojone ziemniaki. Wlać 1,5-2 litry wody i gotować 10-15 min.
2. Pozostałe ziemniaki ugotować osobno w osolonej wodzie.
2. Odstawić i dokładnie zmiksować zawartość garnka.
3. Przetrzeć przez sito. Podawać z ziemniakami, albo z kwaśną śmietaną i prażonymi pestkami słonecznika.


IMG_8565

Pierożki z jarmużem z francuskiego ciasta (znalazłam na stronach kulinarnych tvn, ale zmieniłam, tam też można znaleźć sporo inspiracji)
8 sztuk

4 płatów gotowego ciasta francuskiego
10g jarmużu (same listki, bez nerwów)
100g serka typu włoskiego “Capri” albo “Capresi”
2 x 1 łyżka olivy z olivek + 2 łyżki oliwy
1łyżka czarnuszki
2 ząbki czosnku
sól, pieprz
1 duża cebula

1. Wyjmij ciasto francuskie z lodówki. Pozwól mu "chwilę “odpocząć”. Po chwili delikatnie je rozwałkuj. Płaty ciasta poprzecinaj na pół, a jeśli masz duży kawałek ciasta wykrój kwadraty o boku 10 cm.
2. Farsz: dobrze umyty, poszatkowany i osączony jarmuż smażymy w tłuszczu porcjami. Powinien miejscami stać się chrupki. Osączony z tłuszczu usmażony jarmuż wymieszaj z serkiem, dodaj sól, pieprz. Na oliwie z oliwek smaż przez chwilę czarnuszkę i po chwili dodaj czosnek. Całość połącz z farszem. Na tej samej patelni usmaż na złoto cebulkę. Dodaj do farszu.
3. Nagrzej piekarnik do 200°C.
4. Farsz nakładaj na przygotowane wcześniej kwadraty, zlepiaj dokładnie jak pierogi zwilżając boki wodą. Połóż na blasze wyłożonej papierem. Piecz 20-25 min.

Możesz je potraktować jak przekąskę, albo podać do zupy jarmużowej.

Zupa jarmużowa1

Dobrego popołudnia, moi Drodzy! Jeszcze tylko jutrzejszy piątek i mamy weekend:)
A wtedy może pierniczki...?

niedziela, 4 grudnia 2011

Jarmuż na parze z marchewką, fetą i figami


IMG_1188

Jadłaś już jarmuż? - zapytała mnie jakieś dwa tygodnie temu moja Droga Miłka. Jarmuż…? Nie…, chociaż słyszałam, słyszałam… – powiedziałam, a jednocześnie mnóstwo znaków zapytania pojawiło się w mojej głowie, a Ona zaczęła opowiadać jaka to pychota i jak ją przyrządza i, że kupiła u Pana Od Jarmużu – blondyna...

Po powrocie do domu poczytałam, że to odmiana kapusty. Zresztą pachnie podobnie do brokułów i kalafiora jednocześnie. Jest to jedno z warzyw najbogatszych w wapń w łatwo przyswajalnej postaci. Zawiera również sporo kwasu foliowego i żelaza. Ponadto jarmuż jest doskonałym źródłem dwóch przeciwutleniaczy: witaminy C i beta-karotenu. W 100-gramowej porcji znajduje się ponad trzy czwarte zalecanej dziennej dawki witaminy A i prawie podwójna dawka witaminy C! Ponadto zawiera witaminy E, B1, B2, B6, E. Co istotne, ułatwia przemianę materii, zawierając 3,8g błonnika na każde 100 gram i odpowiednio 29 kcal na 100g. Do tego tak, jak inne warzywa kapustne zawiera sulforafan, związek posiadający właściwości przeciwnowotworowe. Cudo, prawda? Nie dość, że zdrowy, ładny to jaki smaczny.

Najbardziej popularny jest w Niemczech (w szczególności w północnych landach). Tamtejsi amatorzy dobrego jedzenia tak cenią sobie jarmuż, że na porządku dziennym jest dodawanie dwóch, trzech drobno posiekanych liści do zup podnosząc ich aromat. Niemcy używają też liści jarmużu jako ozdoby na półmiski, układając na nich inne potrawy.

Jest warzywem, którym możemy się cieszyć dopiero po przymrozkach. Mróz mu nie szkodzi, ale dodaje smaku, bo dopiero wtedy traci goryczkę wykształcając cukry, które nadają mu ten charakterystyczny, słodkawy smak. Nie szkodzi mu nawet -20°C… Tak więc można go spożywać przez całą zimę:), jeśli tylko mamy dostęp. Można go jeść na surowo, dusić smażyć, piec…

Ponieważ pierwsze przymrozki już za nami, kiedy tylko nadszedł wtorek, zajrzałam na ten nasz ryneczek i szukałam Pana Od Jarmużu. Obeszłam wszystkie “uliczki” i tylko Panią Jarmużową spotkałam (a włosy jej były nienaturalnie czarne…). Mówiła, że jarmuż je na kanapkach jak sałatę… Zakupiłam u pani zatem dwie dorodne sztuki, każdą po 2 zł i jeszcze jeden dostałam w prezencie, bo taki niewielki był. Paradowałam z tym jarmużem, jak z dorodnym bukietem kwiatów aż do wyjścia, a wielu pytało “Pani, a co to…?”. Widać nie tylko ja taka ignorantka…
I tak zaczęła się moja nowa namiętność…

Jarmuż z marchewką, feta i figami Jarmuż z marchewką, feta i figami1

Najpierw przyrządziłam go “po swojemu” czyli wrzuciłam co miałam w lodówce, a jak widać miałam nie byle co;). Wyszło pysznie i na pewno do powtórzenia. Kolejny raz robiłam troszkę “po Miłkowemu” ale i tak wyszło po mojemu. Ten drugi sposób jest chyba najprostszy i najszybszy. Dla wielu taka propozycja to przekąska, dla mnie obiad:). Zapraszam!

Jarmuż z marchewką, feta i figami2

Jarmuż na parze z marchewką, fetą i suszonymi figami
2 porcje

1- 0,5 jarmuż (w zależności od wielkości)
10 niewielkich obranych marchewek
100-120 g sera feta
10 fig suszonych najlepiej mięsistych
3-4 łyżki octu jabłkowego
3-4 łyżki oleju arganowego (innego oleju, który używasz do sałatek albo oliwy z olivek)

1. Liście jarmużu oderwij od głównego nerwu i umyj. Nadmiar wody strząśnij. Nożyczkami, nożem, albo rękami trzymając za najgrubsze nerwy liści odetnij(oderwij) liście. Oczyść marchewkę.
2. Oczyszczony jarmuż ugotuj na parze przez 10 min, albo blanszuj przez 7-8 min. gotując go w gorącej wodzie. Osącz na durszlaku. Ta samo z marchewką - albo na parze, albo gotuj krótko, tak, aby marchewka była lekko chrupiąca.
3. Wyłóż do miski, bądź na talerz, dodaj pokrojoną fetę i figi.
4. Ocet i olej zmieszaj w małym słoiczku i tym sosem polej sałatkę.

IMG_1273

Jarmuż ze smażoną cebulką i serem
2 porcje

1- 0,5 jarmuż (w zależności od wielkości)
2 spore cebule
oliwa, albo masło do smażenia cebuli
100-120 g dowolnego sera żółtego

1. Liście jarmużu oderwij od głównego nerwu i umyj. Nadmiar wody strząśnij. Nożyczkami, nożem, albo rękami trzymając za najgrubsze nerwy liści odetnij(oderwij) liście.
2. Oczyszczony jarmuż ugotuj na parze przez 10 min, albo blanszuj przez 7-8 min. gotując go w gorącej wodzie. Osącz na durszlaku.
3. W czasie kiedy jarmuż się gotuje obierz cebule , pokrój ja an drobna kosteczkę i usmaż “na złoto”
4. Wyłóż jarmuż na talerze, polej usmażona cebulką i posyp swoim ulubionym serem, chociaż bez sera też jest dobre:).

IMG_1342

U mnie niedziela deszczowa jak nie wiem co…, a na obiad zimozielona zupa z jarmużu i pierożki… Mam nadzieję, że u Was również smacznie, domowo i spokojnie. Moimi dzisiejszymi smakowitościami podzielę się z Wami następnym razem.
Wielu dobrych chwil dzisiaj!