Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 listopada 2015

Na Bałtyku sztorm


Nad Bałtykiem wieje. 8, 9 w porywach do 10 w skali Beauforta. Trudno zejść schodami, które całe w piasku, więc schodzę otwartym wyłomem wydmy prosto na plażę. Już tutaj czuję ostre uściski lodowatego wiatru. Naciągam więc kaptur na czapkę, szczelniej zapinam kurtkę i żałuję, że nie pomyślałam o rękawiczkach. Długo tu nie pobędę…
Stalowo szare chmury, wichrem smagane, co jakiś czas odsłaniają niebo. Ziarenka piasku, pod wpływem imperatywu wewnętrznego śmigają z zachodu na wschód. Po drodze zatrzymują się na moich ustach. Dwie osoby, dość mocno “opatulone” chłoną moc natury nabierając energii na jakiś niewątpliwie gorący napój. Mewy w czerwonych, ocieplanych… gumowcach oczekują na świeże zimne kąski, a ja podczas tych 10 minut próbuję uchwycić piękno i moc żywiołu. Wracam marząc o gorącej herbacie…
































































































































































czwartek, 17 stycznia 2013

A może zimą nad morze..?


 poczta zimą

Chociaż śnieg zdumiewa i cieszy mnie każdego ranka, skrząc się w poświacie statycznych świateł latarni, to ten za miastem jest zupełnie innym śniegiem. Zatem pora wstać, wyruszyć w drogę… Zajrzeć za rogatki… Popatrzeć na las otulony śnieżnym puchem, na trzciny przypudrowane i pałki w białych czapkach drżące, na pola śniegiem obsiane i drzewa jak niedźwiedzie drzemiące.

IMG_3332Spacerkiem nad morzem Niechorze IMG_3373

Zaraz za Kanałem Resko mam tę odrobinę szczęścia i spotykam dwie sarny, które przebiegają mi drogę. Znikają. Mimo wszytko zatrzymuję się tam, gdzie one wcześniej, wyłączam silnik i nasłuchuję… Cisza… Nagle trzask pojedyncze złamanej gałązki i dwoje oczu spoglądających prosto na mnie… Za chwile druga para... Przez chwilę wpatrujemy się w siebie… ale nadjeżdżający samochód płoszy sarny i uciekają w stronę wydm. A ja dalej w drogę.

sarenka na mrozie (1) sarenka na mrozie (2) sarenka na mrozie

Jadę wolniej czując radość tego spotkania w najmniejszych komórkach mojego ciała. Rozglądam się na obie strony oczekując jeszcze...
Zwierzęta, które spotykam w lesie za każdym razem powodują, że gdzieś w okolicach górnych kątów łopatek wyrastają mi… skrzydła:).

pola w zimowej szacie (1) IMG_3384pola w zimowej szaciepola w zimowej szacie (2)Spacerkiem nad morzem Niechorze1trzciny zimą (1) Spacerkiem nad morzem Niechorze2

Śnieg za miastem to zupełnie inny śnieg, ale ten nad morzem jest całkowicie innym śniegiem kiedy tak widzimy go z daleka i nie wiemy czy jest już śniegiem samym, cukrem pudrem, czy może piaskiem aż tak białym, że mrużymy oczy. A może przestrzenią wielką, westchnieniem i oddechem jednocześnie. Krok za krokiem po śniegu w nowe…, czyste…, nieskalane…, piasek biały jak puch, a horyzont jak milczenie… rozszerza się cały tylko dla mnie. Dla mnie i dla każdego z nas na tej plaży. Dla każdego osobno. Dla pary mocno trzymającej się za ręce przede mną, dla pana w zielonym odblaskowym sztormiaku i dla chłopaka z przeciwka, w czerwonej kurtce, który właśnie wyszedł pobiegać. Każdy ma SWÓJ HORYZONT, swój śnieg, swoje przemyślenia, odczucia i swoją radość niepowtarzalną, albo swoją melancholię właściwą tylko temu czasowi, temu niepowtarzalnemu tutaj i teraz… Moja radość przypływa z  każda nową falą. Tabula rasa… jak śnieg. Początek i… wszytko przed nami.

Bałtyk zimą (7) Bałtyk zimą (6)Bałtyk zimą Bałtyk zimą (5)

To nic, że śnieg nagle zacina aż dech zapiera i odbiera głos. Nagle, kiedy spostrzegam foremkę do babki z pasku zostawioną tu kiedyś latem, przychodzą wspomnienia czasu, kiedy wszytko było proste. Wspomnienia przyklejonych nosów (moich i siostry) do szyby kiedy padał śnieg, rysunki na zmarzniętych szybach.., chodzenie po zaspach największych i radość z tego, że się człowiek zapadł najgłębiej ze wszystkich…, a później mnóstwo śniegu w walonkach. Czarne futerka kupione u ruskich w Bornym Sulinowie.Wspomnienia niedzielnych kuligów organizowanych prze tatę.  Mama opatulająca nas jak “na wojnę” . Ciepły szalik i tłusty krem Nivea. Kilka par sanek dzieciaków z ulicy i ja ZAWSZE na końcu.

Maluch pędzi, ja na brzuchu trzymam się sanek najmocniej jak potrafię, coś krzyczę z radości…,  śnieg spod płóz przede mną i kół samochodu przykleja się do rzęs, osiada na ustach – odruchowo zlizuje go czym prędzej - osiada na szaliku, zamarza, sztywnieje, ale ja tego nie czuję, mrużę oczy i ‘uhahana’ wewnętrznie proszę, aby moje sanki znów się “urwały”. Zatem postój, nowie wiązania i nadzieja taty, że “już teraz wszytko będzie dobrze” powiązana z moją, całkiem przeciwną, ale tylko w duchu szeptaną, że właściwie to… mogłabym urwać się jeszcze raz…:):):):).. Saneczkarstwo na brzuchu i radość w czystym wydaniu…!
Później chwilowy żal, że to już koniec, że powrót. Umowa z tatą, że za tydzień znów. A w domu zostawianie mokrych ubrań na w przedpokoju, policzki zaróżowione od śniegu, ciepła kuchnia, mama czekająca z pachnącym obiadem i zamarznięte ręce koniecznie myte w zimnej wodzie…A później zdziwienie, że sie rozgrzewają.

Ach co to była za radość dzika, co to była za radość szalona….! Kto doświadczył kuligów ten wie…

Spacerkiem nad morzem Niechorze3 Spacerkiem nad morzem Niechorze4     Spacerkiem nad morzem Niechorze6Spacerkiem nad morzem Niechorze5Spacerkiem nad morzem Niechorze7lampa nad morzem sikorki zimą, rokitnik (2)IMG_3454

Czas wracać. Rzucam okiem na łodzie rybackie, na sikorki wcinające rokitnik (z którego przepyszne nalewki- ha..., zmarzniętemu nalewka na myśli...), wyławiam kolory nadziei i czuję jak z każdą falą przypływa wszytko co dobre i piękne, co niesie pokój. Z odpływem fali zostawiam to, czego nie chcę, to czego nie lubię, i to, co mi naprawdę nie służy. Z nową siłą, z nową mocą i energią, którą daje mi przestrzeń wracam do siebie. Na zupę czosnkową, ale o tym następnym razem...

morze w Dźwirzynie