piątek, 14 października 2011

Chrupiący chleb ziemniaczany – Pagnotta di patate

IMG_6133

16 października - Światowy Dzień Chleba

Był taki czas w moim domu, że chleb przed pokrojeniem dostawał znak krzyża… Był… A później, kiedy miałam 11 lat, przeprowadziliśmy się do miasta i jakoś powoli “zniknął” ten zwyczaj… Może czas to przywrócić… Chociaż tak tylko od święta, skoro i tak tylko “od święta” jem chleb…

A jem go naprawdę rzadko. Raz na 2-3 miesiące, jak dobrze pokombinuję z czasem wyrastania i pieczenia, a ten sklepowy nie gości na moim stole. Czasem upiekę bagietki.

Kiedyś, podczas studiów rozmawiałam ze starszym piekarzem po operacji… żołądka. Mówił, aby tego “nowoczesnego” chleba nie jeść, bo… też wylądujemy na stole operacyjnym. Trudno było przyjąć te słowa, ale posłuchałam i najpierw powili był tylko chleb razowy, później pumpernikiel, później długo, długo NIC, a teraz od czasu do czasu chleb domowy. I wcale mi go nie brakuje tak na co dzień, bo tyle jest smaków nieodkrytych jeszcze… Ale jak sobie upiekę (a najczęściej drugim bochenkiem się podzielę, bo szkoda tak piekarnik dla jednego chleba włączać…) tak raz na jakiś czas, to zachwycam się jego smakiem, pukam w spód i uśmiecham się na głuchy odgłos.

Nauczona zostałam też, że jeśli zobaczę gdzieś chleb taki suchy, walający się gdzieś na ulicy, to powinnam go podnieść, ucałować i odłożyć tam, gdzie nie zostanie zdeptany. I robię tak zawsze, choć rzadko teraz widzę takie zjawiska. Kiedy byłam nastolatką strasznie się tego wstydziłam, policzki robiły się czerwone, wzrok umykał… – bo najlepiej aby mnie nikt nie zobaczył… - a ja odkładałam kromkę na pobliski murek, czy pod drzewo, bo nie chciałam i nie umiałam działać niezgodnie z sumieniem, które nauczyło się, że chleba leżącego na ulicy NIE MOŻNA ominąć. Wstydziłam się, ale spełniałam ten zwyczaj, swego rodzaju wewnętrzny nakaz, a później, w głębi duszy, byłam z siebie dumna, że … dałam radę, choć czasem bywało ciężko.

Chrupiący chleb z ziemniakami Chrupiący chleb z ziemniakami2

Tym razem, już po raz kolejny, upiekłam chleb ziemniaczany. Pyszny i bardzo łatwy, a co najważniejsze w moim przypadku, nie bardzo czasochłonny:). Korzystałam z przepisu Marleny de Blasi z książki “Smaki Północnej Italii”. Zamieszczam go wcześniej, bo może Ktoś z Was, Drodzy moi Goście i Domownicy, zechce sobie taki upiec i poświętować z Całym Światem:)

Chrupiący chleb ziemniaczany – Pagnotta di patate
porcja na dwa półkilogramowe bochenki

Przepis ten uda się nawet osobie, która nigdy wcześniej nie piekła chleba. Wystarczy wykonać kilka nieskomplikowanych czynności, aby przygotować chleb, który zawsze wyrasta, ma miękki środek oraz – dzięki naturalnym cukrom zawartym w ziemniakach – rozkosznie elastyczną skórkę.

450g ziemniaków
37g drożdży świeżych bądź 15 g suszonych

po moich przeliczeniach…, bo w oryginalnym przepisie jest 1 1/2 kostki świeżych drożdży, ale jak wyglądają kostki drożdży we Włoszech nie mam pojęcia…więc ja daję 1/4 klasycznej kostki drożdży i chleb jak na załączonych zdjęciach:)
900 g mąki (ok 7 szklanek)
1 łyżka soli morskiej
1 łyżka oliwy z olivek

1. Ugotuj ziemniaki w osolonej wodzie(zachowaj 2 szklanki tej wody po ziemniakach na później). Przestudź je, obierz i rozgnieć na purée.

2. Zalej drożdże 1 szklanką ciepłej wody spod ziemniaków i zostaw na 20 min.

3. W dużej misce wymieszaj mąkę, ziemniaki i sól. Wlej rozpuszczone drożdże i dodatkową 1 szklankę wody spod ziemniaków. Wymieszaj dokładnie wszystkie składniki.

4. Przełóż na oprószony mąką blat i zagnieć na miękkie, błyszczące, elastyczne ciasto – zajmie to ok.8 minut. Jeżeli wyda Ci się zbyt wilgotne, dodaj odrobinę mąki(nie więcej niż jedna trzecia szklanki). Przełóż ciasto do czystej, nasmarowanej oliwą miski, przykryj folia spożywczą i ręcznikiem kuchennym. Odczekaj mnie więcej 1 godzinę, aż podwoi objętość

5. Delikatnie przygnieć ciasto, podziel je na pół i uformuj dwa okrągłe płaskawe bochenki. Przykryj pagnotte czystą ściereczką kuchenną i odczekaj ponownie godzinę aby wyrosły(bochenki są spore, więc jeden wkładam do lodówki, a drugi rośnie…)

6. Nagrzej piekarnik do 205 °C. Zsuń pierwszy bochenek na wyłożoną pergaminem blachę i piecz przez 35-40 min. lub tak długo, aż ich skórka mocno zbrązowieje, a uderzeniu bochenka będzie towarzyszył głuchy odgłos. Gdyby przyrumieniał się zbyt szybko zmniejsz temperaturę. Po wyjęciu odstaw chleb do przestygnięcia.

Po włożeniu pierwszego bochenka wyjmij z lodówki ten drugi i pozwól mu się ogrzać. Wstaw do piekarnika zaraz po upieczeniu pierwszego bochenka.

IMG_6107

Jak najsmaczniejszego i jak najzdrowszego tego chleba powszedniego, albo odświętnego!

33 komentarze:

  1. Wspaniały chlebuś;),również w latach dziecięcych zostałam nauczona szanować każdą kromkę chleba i na szczęście zostało mi to do dziś.
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sliczny chlebek!
    Moja Babcia też mnie nauczyła całować każdy kawałek chleba, który spadł na podłogę.. I też przeżywałam okresy zawstydzenia..
    Dobrych kilka lat temu widziałam, jak w sklepie zrzucano z półek bochenki chleba do wielkiego kosza na śmieci, bo data przydatności się skończyła..Nie mogłam uwierzyć, że człowiek może zrobić taką rzecz z chlebem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna opowieść o chlebie i piękny chleb. Zapisuję do zrobienia!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny chleb!I jak pięknie napisłaś...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś dla mnie, chleb bez zakwasu, którego nie umiem wyhodować, więc do zapamiętania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam jedną awanturę domową, z czasów mojego dzieciństwa :) Ja, uparta jak osioł (do dziś ;)), nie chciałam pocałować kromki, która spadła na podłogę. Tata nie ustąpił, siedziałam przy stole, póki jej nie pocałowałam. Bolało, ale zapamiętałam, pewnie do końca życia.

    Przepis notuję, jest szybki i łatwy, coś dla nas, ostatnio mocno zabieganych...

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny chleb i piękne słowa...

    OdpowiedzUsuń
  8. mój nie żyjący już dziadziuś zawsze na chlebie robił znak krzyża ... tak bardzo mi go brakuje ... dziękuję za chwilkę zadumy a chlebuś upiekę na 100% , pozdrawiam cieplutko..

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie napisałaś. Niestety ten sklepowy chleb to już taki "niechleb". Daleko mu do tego zapamiętanego z dzieciństwa. U mnie dzisiaj też chlebowo. Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak tu fajnie u Ciebie! Bede odwiedzac.

    OdpowiedzUsuń
  11. a wiesz, że i u mnie w domu był zwyczaj robienia krzyża na chlebie przed pokrojeniem, nawet mi to zostało do tej pory, robię to zupełnie bezwiednie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Wpaniały chleb Ewelinko! Wygląda pięknie, tak domowo,ciepło.
    Pięknie piszesz i ten zwyczaj z krzyżem bardzo piękny.

    Ciepło pozdrawiam Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  13. piękny ten chleb!muszę w końcu wykorzystać któryś z twoich wspaniałych chlebowych przepisów:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ewelajno, ja też piekarnik włączam zazwyczaj dla dwóch bochenków. Jeden zawsze ląduje w zamrażalniku. A piekę 2 razy w tygodniu. W przeciwieństwie do Ciebie, nie możemy się bez chleba obyć, ale bez tego domowego. Bo do piekarni chodzimy bardzo, bardzo rzadko. Przez ostatnie 2 lata, chyba z 10 razy (z czego większość przypadła na przeprowadzkę).

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas też się znaczyło nożem. Dopóki nie wymyślili krojonego. Piękny ten Twój chleb! Aż się zastanawiam, czy go dziś nie zrobić..

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Na brak czasu polecam chlebek "sam się robiący" z mojego bloga klik klik.
    Jest pyszny, wieloziarnisty, mimo że drożdzowy, to trzyma pełną świeżość 3 dni i od początku do wyjęcia z piekarnika zajmuje mniej niż 2 godziny, z czego Twojej pracy jest ok. 10 minut. Ale ten Twój ziemniaczany też jest świetny :) będę musiała wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas też kreślono znak krzyża na chlebie, co i ja dziś czynie na każdym bochenku ....zachwyciło mnie to pierwsze zdjecie ...cudowne po prostu ... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten piękny i wyrośnięty chlebek na pewno przed pokrojeniem zostałby potraktowany znakiem krzyża, tak jest i tak zawsze już u mnie zostanie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Znowu piękne zdjęcia, nie mogę się napatrzeć. Też właśnie piekę chleb <3 Uwielbiam domowe pieczywo! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  20. u mnie przetrwal ten krzyzyk do dzis...i Nigdy nie wyrzucam chleba,susze i robie z niego domowa panierke:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo fajna propozycja na chleb. Jestem ciekaw czy jakaś specjalna odmiana ziemniaków do niego pasuje...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Swietne sa te chleby ziemniaczane! Jednak zdecydowanie polecam upieczone ziemniaki do tej receptury niz gotowane - obtaczam ziemniaczki w oliwie i czosnku... zrumieniona skorka ziemniaczkow nadaje bochenkowi fajny zlocisty kolor a zapach czosnku... achhh.. polecam ci nasz przepis :) http://kulinarneimpresje.blogspot.com/2011/09/chleb-z-pieczonymi-ziemniakami.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Ewelino Droga,
    piekny jest! A to pierwsze zdjecie... usmiechnelam sie od razu na jego widok. Ja tez wczoraj pieklam tyle, ze bulki z puree ziemniaczanym. Tego typu wypieki maja cos w sobie. Ale najbardziej cieszy jesli masz sie z kim tym chlebem podzielic. I wlasnie tego Ci zycze, Serdecznosci
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  24. Ewelinka, piękny ten chleb, z ziemniakami są doskonałe! Masz rację że chleb traktuje się wyjątkowo, u nas też nie wyrzucało się chleba, jak spadł to się podnosiło, tyle chyba, prababcia podobno robiła krzyżyk na chlebie przy pieczeniu, potem smarowała bochenki olejem i wkładała do pieca na "zdrowaśkę" żeby się dopiekł. Z domu wyniosłam że chleb to podstawowe pożywienie i jakoś bez chleba nie umiem. No coś w tym jest.

    Ściskam E. i życzę Ci dużo czasu wolnego na pieczenie chleba :)))

    OdpowiedzUsuń
  25. Już wiele przepisów wypróbowałam, ale żaden mi do końca nie leżałał. Za to chleb zawsze był pyszny. To magia ziemniaków.Spróbuję i Twój!

    OdpowiedzUsuń
  26. Wiem, wiem, obijam się ostatnio w kuchni i z komentarzami, ale zaglądam tu niekiedy i nie mogę oczu oderwać.
    Zdjęcia jesieni robiłaś przepiękne, paprykami zajadałabym się z przyjemnością, a domowy smalec w lodówce byłby zaszczycony, gdybym mogła od Ciebie poderwać choć kawałek takiego chlebka.

    U mnie ostatnio posucha - zapadam się w świat znanych smaków, nie eksperymentuję, nie robię nic skomplikowanego - trwam w zawieszeniu, jak ten cały październik...

    Pozdrawiam ciepo

    OdpowiedzUsuń
  27. O tak. Koniecznie znak krzyża na rozpoczęcie nowego bochenka!! Mama mnie tego nauczyła i tak mi już zostało.
    Chlebuś pysznie wygląda!

    OdpowiedzUsuń
  28. Monisiu - tak, ja teraz też mogę powiedzieć na szczęście...:). Dziękuję i ciepło Cię pozdrawiam!

    basiuP - dziękuję i cieszę się, bo Twoja Babcia to Skarb:). To zawstydzenie to była dla nas szkoła, prawda?

    Sistes4cooking - Moje Drogie, Wy u mnie chyba pierwszy raz...? Witam serdecznie i dziękuję:):):)Pozdrowienia gorące dla Was!

    Aneto - piękny to on nie jest, ale smaczny bardzo:) Dziękuję:)

    darianno - witaj u mnie, bo Ty też chyba po raz pierwszy:).Bardzo proszę, przepisuj, drukuj, co tm chcesz... i piecz:)

    Ballis - bolało..., ale zostało do końca życia... Dziękuję Ci, za to świadectwo, moja Droga! Dopiero teraz potrafimy to docenić, prawda?
    Uściski gorące dla Ciebie!

    Beato - bardzo dziękuje i pozdrawiam Twego miłego buziaka:)

    monique - takie wspomnienia związane z Dziadkiem, którego Ci brakuje są czymś wyjątkowym. Jak dobrze je mieć... Upiecz monique, upiecz, bo pyszny:)

    lo - tak, i nie potrafię zrozumieć dlaczego tak niewielu, a właściwie jakaś garstka tylko chce piec i sprzedawać coś lepszego. Na szczęście ożywają domowe boulangerie, choć to kropla w morzu... Lo, nawet nie wiesz jaki miły był ten weekend...:). Dziękuję:)

    Magdo - jak mi miło:) Witam Cię gorąco i zapraszam:)

    piegusek1976 - i to jest piękne:). Pozdrawiam Cię Piegusku!

    Majanko - dziękuję Ci moja Majanko Jedyna:)

    Izo - dziękuje Ci mocno, ale ja tu mam tylko dwa przepisy... Oba smaczne:)

    kabamaigo - bo Ty masz Rodzinkę i Dzieciaki, więc to jest zupełnie inna sprawa. Oni na pewno Cię za to kochają ogromnie( no..., nie tylko za to:))

    Pralinko - wiesz, że to tak samo mogło być u mnie... Wszystko przez ten krojony - wygodny.
    I ja Cię gorąco pozdrawiam!

    tu-tusiu - o tak, ten Twój chlebek to rzeczywiście błyskawiczny:). Dziękuję za propozycję:)

    Jolu Szyndlarewicz - cieszę się Twoim zachwytem:)Co ja bym bez tych zachwytów zrobiła... Piękne to, że tak robisz, ja właśnie wracam...:)

    Kamilko - witaj moja Droga, cieszę się tym, co piszesz:)

    maniu179 - dziękuję:). Uwielbienie domowego pieczywa to częsta sprawa, ale tylko u tych, którzy jedli smaczne pieczywo. Pozdrowienia serdeczne, Maniu!

    Schokolade - i pięknie robisz:)U mnie rzadko przetrwa coś, co jeszcze można przetworzyć...:)

    Bareya - o...jak mi miło widzieć Cię u mnie:) Powiem nawet więcej: jestem zaszczycona:) Serio:).
    JA używam ziemniaków moje mamy, ona mówi, że to bryza i... pozostaje jej wierzyć:).
    I ja pozdrawiam serdecznie!

    Daria & Jarek -dziękuję Wam bardzo:). Mogę nawet tych moich:
    http://kuchniapelnasmakow.blogspot.com/2011/09/zegnaj-lato-na-rok-i-kolorowe-pieczone.html
    użyć kiedy mi zostaną:) Świetna propozycja!

    Miko - dziękuję, po prosu:) Bardzo:)

    addiopomidory - a ja się uśmiecham jak to czytam:). Ciekawe te bułki z puree, pewnie Przemiłe Towarzystwo pałaszowało ze smakiem:). Tutaj też by pasowało pewnie to puree:).
    Wiesz, że podzielenie się daje dwa razy tyle radości:).
    Dużo ciepłych uścisków, dla Ciebie, Anno:)

    moniko - dziękuję Ci za.. Prababcię:). A ja widzisz bardzo lubię, ale tak żyję i pracuję, że jakoś potrzebuje tylko od czasu do czasu:)
    Upiekłam bagietki, wpadniesz?

    Patrycjo - spróbuj, ale nie gwarantuję, bo każdy musi znaleźć tan SWÓJ SMAK:). Serdeczności moc dla Ciebie!

    Usagi - moja Droga, ja się cieszę, ze zaglądasz, a jak mi to piszesz to dostaję skrzydeł:). To Ty masz domowy smalec... To może ja z tym chlebkiem... tak do Ciebie myku- myku... Na pewno się polubią:)
    Październik już się kończy, ale po nim listopad... - nie daj się, trzymaj się ciepło - dobre myśli posyłam!

    KucharzyTrzech - dziękuję i mocno pozdrawiam Twoją Mamę). I w ogóle bardzo się cieszę, że Cię widzę:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękny chlebek! Chętnie poczęstowałabym się kromeczką, gdyby była taka możliwość :)
    U nas w domu także szanuje się chleb. Pamiętam, jak babcia przed rozkrojeniem chleba kreśliła na nim krzyż... Tak, chleb ma w sobie coś magicznego... :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Russkaya - dziękuję:), gdyby była taka możliwość to i ja z chęcią bym Cię poczęstowała. Pięknie, że macie ten zwyczaj w domu, bo to prostota, piękno i miłość w jednym. Niezmiennie zachwycam się tym, że ten zwyczaj wciąż trwa i jest przekazywany.

    OdpowiedzUsuń
  31. Włoskie drożdże są malutkie, miałam je nawet ostatnio, tylko oczywiście nie pamiętam ile miały, ale google podpowiada, że 25 g. Gdy powiedziałam moim Włoszkom, że polskie drożdże mają 100g bardzo się zdziwiły i zaczęły zastanawiać ile my drożdży zużywamy. Ichnie są po prostu jednorazowe :)
    A chleb z ziemniakami jest pyszny, chociaż u mnie wciąż króluje chleb bez zagniatania

    OdpowiedzUsuń
  32. Myslalam, ze ktos to napisze, ale nie wiec mnie sie Ewelina kojarzy tylko jedeno zdanie "Do kraju tego, gdzie kruszyne chleba, podnosza z ziemi przez uszanowanie..." tak jakbym teraz widziala postac z wiersza ;-)Tak rzadko jesz chleb, mmm...

    OdpowiedzUsuń