poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Wegańskie chilli z Minnesoty wg Scotta Jurka


chilli z Minnesoty wg Scotta Jurka (2)

Smakowanie rzeczywistości przyprawionej przyprawą, której się nie spodziewałam wcale nie jest łatwe. Bo na początku myśli parę, że to tylko dwa dni, no… może trzy… góra, ale to tu się wlecze jak wiadomo co. Przeziębienie. Myślałam, że mnie to nie dotyczy. Ech… Monika mówi, że… jej lekarka mówi…, że ciało musi przećwiczyć swoje wojska. No to ćwiczą, ale…, że na mnie…? Poddaję się, bo nie mam innego wyjścia, chociaż walczę, a bronią moją tymianek, czosnek, oregano, ananas, imbir, kardamon, sok malinowy i…takie tam…, pastylki też.

Po kilku dniach, temperatura spadła, więc zrobiłam sobie coś pysznego na… pocieszenie.

chilli z Minnesoty wg Scotta Jurka (1)

Niezbyt często zdarza mi się pomyśleć podczas jedzenia, że identyfikuję się z nim, a taka właśnie myśl zaczęła mi towarzyszyć, kiedy, w kierunku ust, podnosiłam każdą kolejną łyżkę z tym chilli. Danie znikało w moim wnętrzu, a  ja czułam przyjemną błogość, która była połączeniem wyważonego smaku, miękkości i chrupkości, a jednocześnie świadomości, że wszystko, co wrzuciłam do garnka niesie zdrowie. Same pozytywne wibracje. Zatem będę robić częściej, bo taki gar to 6 porządnych porcji (wg Scotta, 8-10, ale może on je mniejsze porcje niż ja...???). Porządnych wegetariańskich, a nawet wegańskich porcji, bo to chilli bez mięsa, wg Scotta Jurka, wybitnego ultramaratończyka, który potrafi przebiec 266 km w ciągu doby (czyli 6 i pół maratonu…!), bije rekord za rekordem i mierzy się z legendarnym plemieniem Tarahumara, a jednocześnie jest weganinem. Fascynująca postać. W książce “Jedz i biegaj” łączy jedzenie z bieganiem i pokazuje światu jak to wyglądało u niego. Obala stereotypowe poglądy na temat tego, co powinien jeść sportowiec, myślący o dobrych wynikach. Każdy z 22 rozdziałów zakończony jest przepisem. Póki co wypróbowałam kilka i jestem zadowolona. Chilli skradło moje serce. Jeśli dodać do tego, że to tylko pół godziny krojenia i 10 minut duszenia to danie zaczyna być idealnym, a jeśli wydaje się zbyt dużą porcja, resztę można zamrozić.

Książka Scotta mówi o mocy przemiany życia, o tym, że możemy być kim zechcemy, jak mówi Jurek. Oczywiście jest to historia jego o bieganiu i o jego przygodzie z jedzeniem, ale koniec końców jest to historia przemiany, a także inspiracja – opowieść o tym w jaki sposób ludzie mogą stawiać czoła trudnym wyzwaniom jakie niesie życie i że potrafią dokonać czegoś, o czym myśleli, że jest niemożliwe. Książka daje ogromna motywację, delikatnie zmusza (w końcu nikt nie kazał mi czytać tej książki ) do zastanowienia nad swoją kondycją i dietą poszerzając horyzonty żywieniowe. Nie jest tylko dla biegaczy. Pozwala poznać historię niesamowicie upartego człowieka, który kocha bieganie, dyscyplinę, która wymaga niezwykłej wręcz wytrwałości. Nie musisz być biegaczem, aby spróbować tego przepisu. Nie musi być wegetariańsko, możesz dorzucić swojej ulubionej kiełbasy, ale…

chilli z Minnesoty wg Scotta Jurka (3)

Kiedy Scott spróbował tego chilli po raz pierwszy, postanowił zostać szczęśliwym sportowcem-wegetarianinem. Wystarczył kęs, a zdał sobie sprawę, że dania wegetariańskie mogą smakować tak dobrze jak mięsne i wyglądać równie apetycznie.

chilli z Minnesoty wg Scotta Jurka (5)

Najpierw robiłam wersję bez bulgru i bez wody, która jest podana na końcu przepisu. Później wersję z bulgrem, ale wody dałam szklankę. Obserwuj swoje danie, nie powinno być zbyt rzadkie. Lepiej wody dodać później, niż próbować zagęszczać. Wersja z bulgrem gotowała się 10 minut dłużej, ale bądź w kontakcie ze swoim daniem, próbuj.

Chilli z Minnesoty

2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju kokosowego
2 posiekane ząbki czosnku
1 szkl. drobno posiekanej cebulki
8-10 średnich pokrojonych pieczarek
1/2 szkl. drobno pokrojonej zielonej papryki
1/2 szkl. drobno pokrojonej czerwonej papryki (u mnie jedna duża)
1/2 szkl. drobno pokrojonej marchewki
1 papryczka jalapeno – lub inna ostra – pozbawiona nasion i posiekana (niekoniecznie)
1 szkl. mrożonych ziaren kukurydzy (dałam ziarna z jednej gotowanej kolby)
1 łyżeczka mielonego kminku
1/2 łyżeczki mielonej kolendry
2 łyżki chilli w proszku (dałam pół, więc lepiej ostrożnie )
2 łyżeczki soli morskiej, ewentualnie więcej do smaku
1/2 łyżeczki czarnego pieprzu
800g pomidorów krojonych z puszki
450g przecieru pomidorowego (dałam domowy)
450g odsączonej białej fasoli z puszki (dałam cieciorkę)
450g odsączonej czarnej fasoli z puszki
450g odsączonej czerwonej fasoli z puszki

2 i 1/2 szkl. wody
1/2 szkl. bulgru

ostry sos lub pieprz cayenne (NIEKONIECZNIE)
1/2 szkl. świeżej kolendry (u mnie pietruszki) do przybrania

1. Do dużego garnka wlej oliwę. Warzywa i przyprawy smaż 10 min. na średnim ogniu. Wlej kilka łyżek wody, jeśli warzywa przywierają do dna (nie powinny, gdyż puszczają soki…).
2. Dodaj pozostałe składniki, z wyjątkiem kolendry lub pietruszki oraz ostrego sosu. Gotuj pół godziny na wolnym ogniu i pod przykryciem – U MNIE  WERSJI BEZ BULGRU GOTOWAŁAM TYLKO 10 MIN., W WERSJI Z BULGREM 20 MIN.
Dopraw do smaku solą, lub jeśli wolisz ostrym sosem lub pieprzem cayenne. Podawaj posypane kolendrą lub pietruszką.

chilli z Minnesoty wg Scotta Jurka (4)

15 komentarzy:

  1. Z chęcią spróbuję tego Chilli z przepisy Scotta...bo chilli uwielbiam w każdej postaci :-) Zdrówka kochana!!! nie to wojsko w końcu polegnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci posmakuje :). Walczę jeszcze, niech idzie precz...!

      Usuń
  2. Przede wszystkim chciałam powiedzieć, że kocham Twoje zdjęcia, co zresztą już chyba dobrze wiesz. ;)) A następnie przede wszystkim, że kocham Twoje przepisy. Także najpierw zjadam zdjęcia, a potem muszę poczekać zanim zrobię Twoje danie. :))
    To dla mnie pewnie wyszłyby 4 porcje, bo ja uwielbiam jeść. :)) I będę w stałym kontakcie z daniem. ;))
    Uściski serdeczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia na szybko, zdążyłam zjeść jeszcze ciepłą zawartość miski :). Dziękuję, może od tych miłych słów szybciej wyzdrowieję...? :) ;) ;). Danie jest szybciutkie, trzeba zgromadzić tylko fasolki i pomidory :). 4 porcje...???, ja tez miałam ochotę :) na więcej, ale tutaj starałam się być w miarę obiektywna :)
      Serdeczności moc, Ewo!

      Usuń
  3. Kochana,
    a moze wlasnie w ogole o to bycie w kontakcie chodzi? Z daniem tez, ale i ze soba, swoim cialem, ludzmi wokol, bliskimi, blizszymi i nawet zupelnie obcymi, o uwaznosc?
    Przepis juz sobie zapisuje, bo testuje ostatnio na cud-mezu dania wegetarianskie i sprawdzam - ile zniesie :-)

    Mocno przytulam i trzymam kciuki za wyzdrowienie - nie powiem szybkie, bo wszystko w swoim czasie, wydobrzej, odpocznij, nalezy Ci sie jak nie wiem co - czyli badz w kontakcie z...

    Buziakow moc

    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak o to właśnie! Wtedy jesteśmy najbardziej prawdziwi, dobrze czujemy się z innymi i ze sobą, o to właśnie! Do tego dążę :), nie zawsze to się udaje, ale kiedy się udaje niesie radość i SPOKÓJ :). Ile zniesie, dobre, dobre...:) Testy a Najbliższych, a nich Cię :).

      Wyzdrowienia potrzebuję jak świeżego powietrza!

      Ściskam delikatnie nie całując, bo a nuż jeszcze zarażam...?
      ;)

      Usuń
  4. wygląda..bosko!! muszę zrobić, już wpisuję na listę|!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę własnie zrobiłam pomidorowa, ale składniki już spisałam- zrobie jutro. Tymczasem powinnam pobiega, ostatnio z moja kondycją cieniutko, ledwo do tramwaju dobiegne a zadyszka jak po maratonie, starośc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomidorowa dobra rzecz :). Ostatnio kolega mi powiedział, no co chcesz... młodsza nie będziesz..., ale to jeszcze nie starość :). Na mnie podziałało :) :) ;), zatem bierzemy się do roboty :) Ja jak tylko wyzdrowieję :)

      Usuń
  6. Danie energetyzuję samym wyglądem. Jak sie domyślam pięknie pachnie i smakuje intensywnie. Takie dania także wege lubię :)
    Dużo zdrówka Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewióro, nic nie zamroziłam, tylko jadłam odmierzając porcje :)
      Zdrówko jeszcze mnie omija...:(, ale dziękuję :)

      Usuń
  7. Uwielbiam takie energetyczne pod względem kolorów dania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Patrycjo, już same kolory dodają energii :)

      Usuń
  8. Dziękuję, Ewelinko za przepis :)) to musi być cudny smak!

    OdpowiedzUsuń