sobota, 26 marca 2016

Alleluja!

Dzisiejszej miłości, pokoju i nadziei na DŁUŻEJ. Niech radość Zmartwychwstania będzie naszym udziałem:). Dobrego świętowania:)


czwartek, 24 grudnia 2015


Moi Drodzy, 
życzę Wam spokojnych serc, 
nadziei, która trzyma w pionie, 
mądrości,
 satysfakcji
 i łagodności na każdy czas.
 Spójrzmy na siebie nowymi oczami, tak, jakbyśmy widzieli się po raz pierwszy - bez obciążeń i naznaczeń, spójrzmy na swoich krewnych i bliskich tak, jakbyśmy właśnie och poznawali...

Dobrego czasu, dobrego świętowania!
Pięknego Bożego Narodzenia!

Bóg się rodzi.
Do zobaczenia przy żłóbku!

środa, 2 grudnia 2015

Crumble z jabłkami, malinami i orzechową kruszonką. Oczekiwanie na...


Grudzień. Gałęzie drzew obce, jakby nieznajome, a po kolorowych wcześniej, liściach tylko mokre resztki. Na dworze gorzej niż przewidujemy. Lodowaty płyn wpada prosto za kołnierz, a wiatr szarpie połami płaszczy. Do tego ciemno i zimno. Wciąż jeszcze jesień, ale samo słowo grudzień przynosi wewnętrzne nastawienie na zimę. Z pawlaczy, czy garderoby wyciągamy rękawiczki i czapki, kupujemy buty, kurtkę, czy płaszcz "na zimę". Wraz z tym nastawieniem i grudniem przychodzi czas oczekiwania na... śnieg. Wprost nieproporcjonalnego oczekiwania w stosunku do zapowiedzi pogodynek i innych (Kret kłamie...! powiedziała wczoraj koleżanka). Ale co tam... lekceważymy je, bo oczekiwanie ma swoje prawa.... Czekamy, nawet jeśli głośno nie przyznajemy się do tego. Czekamy, bo każdy z nas nosi w sobie pragnienie... baśni, a pierwszy śnieg jest jej, swego rodzaju, namiastką. Czekanie wytwarza w nas przepiękne przestrzenie piękna i czegoś nieuchwytnego... W każdym razie śnieg, w naszej szerokości geograficznej, pojawi się, albo... nie, a piękno pozostanie. Tak przynajmniej sobie życzymy.


Grudzień to czas Adwentu i radosnego oczekiwania na Boże Narodzenie. Mój kolega mówi, że Adwent wywodzi się od angielskiego słowa adventure - przygoda, więc trzeba się przyGodować na przyjście Jezusa i tym czasie przeżyć wspaniałą przygodę. A poważniej to czas intensywnej nadziei i odkrywania miłości w ludziach i w sobie. Czas nadziei na lepsze...

Mój wieniec przybrał w tym roku formę pieńka. Inspiracją był dla mnie pieniek Kristin z Islandii, który znalazłam wśród jej przepięknych zimowych zdjęć. Jak Wam się podoba?

Skoro grudzień i Adwent to napełniam się oczekiwaniem i nadzieją mrucząc pod nosem: "Dopóki jest ciasto, jest nadzieja. A ciasto jest zawsze."(Deana Koontz - ale nigdy nie pamiętam...). Zatem ciasto z kruszonką. Swobodnie mogłabym je nazwać malinową szarlotką z kruszonką, ale będę się trzymać nomenklatury Katie Quinn Davies, z której przepisu korzystałam - "What Katie Ate. Weekend Katie" - i zostanę przy kruszonce, albo crumble. Ciasto jest zwarte i sycące, ale nie przesłodzone, słodycz jest tutaj zbalansowana orzeźwiającymi malinami ( u Katie jeżynami) i jabłkami. Pyszne do cappuccino i do herbaty, a do kakao najlepsze. Już jeden mały kawałeczek wywołuje uśmiech.


Crumble z jabłkami, malinami i orzechową kruszonką
12porcji - blacha 24x30cm


150g schłodzonego masła, pokrojonego na małe kawałki
300g przesianej mąki
110 + 50 g cukru pudru
1 jajko
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (albo cukru z wanilią)
2 zielone jabłka pokrojone na małe kawałeczki
250 g świeżych lub mrożonych malin (mrożone rozmrozić)

orzechowa kruszonka
75g mąki pszennej
100g schłodzonego masła, pokrojonego na kawałeczki
75g brązowego cukru + 2 łyżki do posypania
45g płatków owsianych
125g orzechów laskowych bez skórek, posiekanych
1/2 łyżeczki mielonego imbiru

1. Mikserem utrzyj masło, mąkę i 110 g cukrupudru do czasu aż będą przypominać mokry piasek. Dodaj jako i ekstrakt waniliowy i mieszaj dalej, aż powstanie zwarte ciasto. Uformuj z niego kulę, zawiń w folię spożywczą i włóż do lodówki na 20 min.
2. W tym czasie do rondla włóż jabłka, maliny, wsyp pozostały cukier i wlej sok z limonki oraz 125 ml wody (u mnie to był sok pozostały z rozmrażanych malin). Doprowadź do wrzenia, następnie zmniejsz moc palnika d średniej i gotuj 15-20 min. lub do czasu aż jabłka zmiękną, a większość płynu wyparuje. Zdejmij rondel z ognia odstaw do ostygnięcia.
3. Rozgrzej piekarnik do temperatury 180°C. Formę do pieczenia natłuść ALBO wyłóż papierem do pieczenia.
4. Przygotuj kruszonkę: mikserem utrzyj mąkę z masłem, aż powstanie tzw. mokry piasek. Dodaj pozostałe składniki włącz znowu na chwile mikser, aby je wymieszać i zostaw na później.
5. Wyjmij ciasto z lodówki, rozwiń i uformuj okrągły placek. Włóż go między 2 kawałki papieru do pieczenia, rozwałkuj na prostokąt o wymiarach 24x30cm i rozłóźż na spodzie blaszki.
6. Nakłuj ciasto dość gęsto widelcem i piecz 20 min. lub do czasu, aż zacznie brązowieć. Wyjmij ciasto z piekarnika, odczekaj 5 min., a następnie równomiernie rozłóż przygotowane wcześniej owoce. Posyp je kruszonką i dodatkową porcją brązowego cukru. Piecz 25-30 min. lub do momentu, kiedy kruszonka nabierze złocistego koloru. Po wyjęciu zostaw ciasto w blaszce na 30 min, następnie pokrój na kwadraty i podawaj.


poniedziałek, 30 listopada 2015

Na Bałtyku sztorm


Nad Bałtykiem wieje. 8, 9 w porywach do 10 w skali Beauforta. Trudno zejść schodami, które całe w piasku, więc schodzę otwartym wyłomem wydmy prosto na plażę. Już tutaj czuję ostre uściski lodowatego wiatru. Naciągam więc kaptur na czapkę, szczelniej zapinam kurtkę i żałuję, że nie pomyślałam o rękawiczkach. Długo tu nie pobędę…
Stalowo szare chmury, wichrem smagane, co jakiś czas odsłaniają niebo. Ziarenka piasku, pod wpływem imperatywu wewnętrznego śmigają z zachodu na wschód. Po drodze zatrzymują się na moich ustach. Dwie osoby, dość mocno “opatulone” chłoną moc natury nabierając energii na jakiś niewątpliwie gorący napój. Mewy w czerwonych, ocieplanych… gumowcach oczekują na świeże zimne kąski, a ja podczas tych 10 minut próbuję uchwycić piękno i moc żywiołu. Wracam marząc o gorącej herbacie…
































































































































































środa, 25 listopada 2015

Zupa z dyni z pomarańczą i mlekiem kokosowym w towarzystwie śmietany i prażonych orzechów laskowych


Miasto przykrywają stalowe chmury, jarzębinom, prawie codziennie, kapie z nosa, a nagie drzewa, jakby zawstydzone...,  czekają na białe okrycie, które znów uczyni je, swego rodzaju, dziełami sztuki. Silne wiatry, jak co roku, zrobiły swoje i nie ma na to rady. Wszystko przemija i zmienia się, przyczajone wchodzi w stan oczekiwania, tylko wrzosy wyglądają na w pełni zadowolone.


W zasadzie szybko mija mi ten listopad, bo spędziłam go w pracy. Wychodziłam, gdy jeszcze było ciemno, a wracałam po zmroku. Nie rozpieszczał mnie ten miesiąc, ale o ile większa stratą byłby taki choćby sierpień... Ech lepiej nie wywoływać wilka z lasu... Z dwojga złego, lepiej tak.
Wieczorami robiłam zupę na trzy dni, albo na trzy dni gotowałam kaszę lub fasolę, odmrażałam krokiety i wyciągałam sałatki z piwnicy. Pochłaniałam jabłka i zapijałam kawą. Raz nawet upiekłam szarlotkę.
W obliczu tragicznych wydarzeń w Paryżu wzruszałam się tym, że wszyscy moi Bliscy są daleko. Bliscy choć oddaleni...  Chwytałam za telefon, aby poczuć tę bliskość choć trochę... i modliłam się o ukojenie serc tych tam w świecie, którzy są pełni ogromnej pustki i bólu po stracie.
Otrząsałam się z kropli deszczu, które czasem wpadły mi za kołnierz, szłam spać i wstawałam pełna sił i... oczekiwania kiedy to się skończy. Teraz mogę odetchnąć..
Teraz potrzebuję ciszy i spokoju. Teraz kupiłam nowa "Sjestę" i słucham dźwięków i magnetyzmu w sam raz na listopad (takich jak choćby TUTAJ). Do kompletu "Księgi Jakubowe", których już nie mogę się doczekać. A na horyzoncie Adwent z jego światłem w ciemności, mocą i oczekiwaniem, które w samo w sobie jest wielką sprawą. Czasami myślę nawet, że ta droga, to oczekiwanie jest większym sensem, że droga jest celem. Kto wie...


 Tymczasem jedna z moich jesiennych zup. Smak dyniowej odkryty na nowo. Nadal wytrawnie, ale z nutą słodyczy dzięki pomarańczy. Przyprawy dodawaj według smaku. Jeśli wolisz rzadszą zupę, daj więcej soku z pomarańczy, jeśli bardziej ostrą, dolej trochę oliwy z chilli, albo dodaj kawałek papryczki chili podczas gotowania. Bardzo dobra zupa. Rozgrzewa, syci i... cieszy. Nie dolewaj do niej oleju z pestek dyni, bo jest zbyt ciężki i nie pasuje do pomarańczy, ale kwaśna śmietana musi być.


Zupa z dyni z pomarańczą i mlekiem kokosowym w towarzystwie śmietany i prażonych orzechów laskowych 
4 porcje

800 g obranej dyni
2 średnie cebule
1/2 - 3/4 szklanki soku z pomarańczy
4-5 łyżek masła
3/4 puszki mleka kokosowego
1/2 - 3/4 łyżeczki gałki muszkatołowej 
2 plastry pomarańczy z syropu, albo łyżeczka brązowego cukru
sól, świeżo zmielony pieprz
kwaśna śmietana
orzechy laskowe prażone (po garści na miseczkę - upraż je na zimnej patelni)

1. Obraną dynię pokrój w kostkę i razem z posiekana cebulą podsmaż na maśle w garnku na średnim ogniu. Mieszaj od czasu do czasu.
2. Gdy warzywa zmiękną, dodaj mleko kokosowe. Gotuj 15 min. Zmiksuj, dodaj sok z pomarańczy, pomarańcze w syropie (albo cukier), sól do smaku. Wszystko wymieszaj i serwuj z kwaśna śmietaną i uprażonymi orzechami.



poniedziałek, 12 października 2015

Placki dyniowo-ziemniaczane z limonkowo-miodowym dipem ze śmietany (wersje dla mięsożerców, wegetarian i wegan)



Październik. Zmrok przyczaja się cichutko jak szary kot... Pajęczyny błyszczą w słońcu jak najpiękniejsze korale, poranne mgły biorą świat we władanie, a my, najzwyczajniej w świecie, jak każdego roku o tej porze, motamy szale na szyjach zapominających pocałunki lata.



Jesienne kolory przytulają nas jak najlepsi przyjaciele. Wzrok błądzi po kolorowych liściach i wywołuje  takie zachwyty jak gdyby to był ten pierwszy piękny raz... Zbieramy ostatnie orzechy, aby były na zimowe chłody, do wazonów wstawiamy długo kwitnące zatrwiany. Ze szklarni zabieramy pachnące papryki i resztki pomidorów. W międzyczasie pijemy kawę i głaszczemy kotkę, która co rusz dopomina się pieszczot. A wieczorem palimy ognisko i wspólnie jemy kolację, jak dawniej. Jest tak dobrze. I mogłoby trwać, gdyby nie konieczność powrotu. Po takich cudnych weekendach, choć czuję się na jakieś 25 lat..., chciałabym być już na emeryturze, aby móc cieszyć się tym światem, dotykać go i wąchać. Codziennie dostawać takie poranki z ich mocą i energią, której nie ma żaden inny kawałek dnia.
Wszystko tymczasem pozostaje w sferze pragnień, marzeń i tęsknot, a ja zabieram ze sobą kilkanaście dyń i zaczynam kosztować. Zupa już była, teraz placki, a później pumpkin latte. To będzie smaczna jesień.




czwartek, 1 października 2015



Dziś takie piękne Baby Boo otrzymałam od Olgi stwarzającej prześliczności. Olgę spotkac możecie tutaj: http://handmadebyolga.blogspot.com/.
Oluś, dziękuję, wspaniała niespodzianka :)