piątek, 6 lipca 2012

Galaretka z czerwonej porzeczki i osobliwy miód z floksów


galaretka z czerwone porzeczki (1)

Byłam już bardzo zmęczona negocjowaniem ceny miodu z floksów… Kobieta upierała się, że chce 200 zł. Przecież najdroższy jest wrzosowy, to jakim cudem floksowy kosztuje aż tyle…??? Poza tym jeśli mają floksowy, co brzmiało – mimo wszystko – bardzo egzotycznie, to mają pole floksów, wiec jaki problem postawić ule na samym skraju… Myśli galopowały… Żaden problem zatem, ale… słoik 250ml za 200 zł…???

Będąc w trasie, zajechałam do pięknego starego gospodarstwa, gdzie magnolie były wielkości starych dębów… Było późne popołudnie, słońce opromieniało swoim blaskiem całą okolicę i każdy element krajobrazu wydawał się jeszcze bardziej wyraźny i majestatyczny. Odremontowany pałac, cudowna aleja grabowa, przepięknie odnowiony podjazd i duży stary stół nieopodal jako stoisko z produktami wytwarzanymi w gospodarstwie. Byłam zachwycona…!

Najpierw chciałam kupić sadzonki tych wyjątkowych drzew, ale stanęło na serze, wędlinach i gęstym, jasnym miodzie floksowym… Nalanym do słoików, zamkniętych pokrywką ozdobioną koronką, gdzie górną warstwę stanowiły białe, świeże kwiaty floksów (nie wiem czy kiedyś już widziałam białe, ale te tutaj takie były). Wszystko podane z wielkim smakiem i elegancją, ale żeby za całość chcieć 1750 zł…??? Mało się nie przewróciłam…! Przy czym wcale nie kupiłam wyrobów z połowy świniaka i sera z dziennego udoju całej wielkiej obory…!!!

Już byłam zmęczona tą negocjacją, cztery razy ruszałam do samochodu, ale kobieta co rusz spuszczała z ceny… Doszła do 500 zł za wszystko, przy czym sam słoik miodu dochodził do 100… Mogłam jej dać 50. Fantastycznie…, nigdy wcześniej nie próbowałam takiego miodu, ale żeby aż tyle…? Emocje negocjacyjne były zbyt duże…

I wtedy się obudziłam. Było w pół do piątej. Za oknem wstawał mokry świt. W nocy znów padało. Na szczęście w nocy. Ptaki głośno rozprawiały o czymś wyspane jak należy, co było słychać. Miałam wrażenie, że mewy swoim charakterystycznym “ha…, hahahaha…” naśmiewają się ze mnie w tym śnie…. A może zastanawiały się kiedy do nas przyjdzie to słońce…? Może to wreszcie dzisiaj...? Wzięłam kubeczek wody i rozważałam jak miód może tyle kosztować… No…, ale przecież to był miód z floksów…;). Osobliwy miód:).


galaretka z czerwone porzeczki

A wczoraj robiłam galaretkę. Znaczy przedwczoraj. Porzeczkową. Najlepszą. Ostatnio taką samą pokazywała Basia. W moim domu była zawsze. Złocistoczerwone półki w piwnicy…. I omlet na maśle TYLKO z tą galaretką. Najlepszy… To może ja zrobię sobie jeszcze jeden omlet…


galaretka z czerwone porzeczki (3)

Galaretka porzeczkowa “kilo na kilo”

porzeczki
cukier( najlepiej miałki, drobny)

1. Porzeczki umyj, odszypułkuj i osusz( ja odstawiam na godzinkę aby odciekły na sicie). Przy użyciu czystej ściereczki, albo gazy wyciśnij sok z porzeczek do większej miski. Zważ sok i dodaj tyle cukru ile sok zaważy. Ucieraj tłuczkiem (pałką) , aż cukier się rozpuści, a sok zgęstnieje (jeśli masz grubszy cukier, ucieranie będzie trwało trochę dłużej).
2. Przelej galaretkę do wyparzonych słoiczków (nakrętki też wyparz), możesz zostawić otwarte i zobaczyć, jak po godzinie galaretka stężeje… Zakręć i pasteryzuj wg własnego sposobu. Ja włączam piekarnik na 100°C i “piekę" słoiczki przez 20 min. Później piekarnik wyłączam, a słoiczki stygną w jego wnętrzu.

galaretka z czerwone porzeczki (2)

Właśnie dzwoni budzik… Lecę do pracy…! Niebawem weekend, a ja zaplanowałam wizytę w pięknym (niegdyś ) pałacu – pewnie stąd ten sen…:). Udanego tego weekendu i dobrej pogody! Przede wszystkim Wszystkim nad morzem, bo jakoś nie możemy się doczekać na ciepłe dni…

53 komentarze:

  1. Ewelina,
    co za sen!
    I ten miód z floksów.Intryguje mnie.
    Pal sześć tę cenę!
    A galaretka z porzeczek i agrestu u mnie zawsze była.
    Taki omlet bym sobie z rozkoszą zjadła.
    Tylko nie mam galaretki jeszcze...
    Pysznego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. nigdy jeszcze nie robiłam, a tym bardziej nie jadłam domowej galaretki.
    al Twoja? smak lata zamknięty w małym, uroczym słoiczku. cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właśnie jestem w trakcie robienia galaretki ale trochę inna metodą i szkoda że dopiero dzisiaj znalazłam Twój sposób bo galaretka wygląda cudnie. Ale może moja też będzie pyszna:)
    Co do pogody to tez mam nadzieję bo jutro wyruszam właśnie nad morze:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja Ci uwierzyłam w ten sen! i zastanawiałam się jak miód może tyle kosztować.. noo.. jakim cudem. pyszności przygotowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja zatęskniłam za galaretką porzeczkową, którą robiła moja babcia. Niestety zawczasu nie pomyślałam o tym, aby zapytać ją o przepis. Ciekawa jestem, czy robiła ją podobnie jak Ty czy inaczej. Narobiłaś mi apetytu, aby zmierzyć się ze zrobieniem takiej galaretki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ewelajna masz piękne sny, bardzo smakowite!
    Taka galaretka jest obowiązkowa na półce w spiżarni, stoi sobie i czeka by ją tak smacznie spożytkować. Pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ohoho, ale miewasz sny! :) Idę chyba sobie zrobić miód z floksami, wyjdzie na pewno taniej:D Tak, białe też są. Akurat sąsiad ma:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę męczący ten sen;)
    Chciałabym zobaczyć słoiczek
    tego osobliwego miodu:)
    Galaretkę zrobię.
    Pięknie będzie wyglądała na półce w spiżarni.
    Cudnego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  9. ja mam białe floksy i idę dziabać miód z nich !!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba wolałabym sama zbudowac ul, posadzić przy nim floksy, niż dać za słoik 100zł! :)
    Galaretka... Mniam, uwielbiam Cię - za przywoływanie pięknych wspomnień z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudny post, uśmiechnęłam się :)). I bardzo mi się podobają Twoje słoiczki na galaretkę! Taką galaretkę robiła moja babcia, może i ja spróbuję?

    OdpowiedzUsuń
  12. Amber - oj, co za sen... Teraz tak myślę, ze mogłam kupić ten miód... Tak, jak mówisz pal sześć..., ale no..., obudziłam się. Rób galaretkę! Uściski!

    Karmel-itko - galaretka nie ma sobie równych... Kolory i smaki zamknięte w słoiczkach:)

    wiosenko27 - szkoda, ale ja dopiero dziś zamieściłam przepis... Twoja będzie na pewno równie pyszna. POGODY, pogody Tobie i sobie! Jak nie tej , o której marzymy to na pewno tej w sercu!

    asiejko - znaczy, że jestem sugestywna:)

    Haniu-Kasiu - może babcia robiła podobnie..., bo to jest właściwie przepis mojego dziadka, mam tak od niego robi:). Zmierz się zmierz, bo to szybka sprawa jest:). Właściwie brudzisz tylko ściereczkę i miskę, a poza tym ą, bo dla mnie to fajne uczucie, że tyle zrobiłam, a w kuchni czysto:)

    Kamilko - coraz częściej te moje sny kulinarne. Masz galaretkę? To pysznie! To i u Ciebie zapowiada się smaczna jesień i zima:)

    pincake - o, to jednak są:) O tak, wyjdzie taniej, a swoją drogą, gdyby tak w wielokwiat jakiś łagodny nasypać świeżo rozkwitniętych floksów to może by coś z tego było:). Jak mi miło Cię tu gościć:)

    Konwalie w kuchni - oj słoiczek to był taki... zamkowy, prowansalski...no cudo, mówię Ci! Dziękuję! Cudnego i Tobie!

    Joasiu - super te Twoje wykrzykniki! Dziabaj..., dziabaj..., ciekawe co wydziabasz;)?

    my-pink-plum - a ja Cie tu chyba pierwszy raz...? Witaj:) Buduj ul, kupuj pole, zasadź floksy i... produkuj miód... He, he... jakie to proste:):):). Dziękuję za uwielbienie;), człowiek sam nie wie jakie wspomnienia w sercu nosi:) Pozdrawiam Cię gorąco!

    Evitaa - jakie ładne Twoje zdjęcie!!! Cieszę się jak wywołam taki uśmiech jak Twój:), bo teraz widać jaki masz ładny:). Galaretka bardzo łatwa i zero brudzenia kuchni, a jaka satysfakcja - wizualna i smakowa:) Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Czary-mary , Kochana... czary mary :-)
    bez gotowania, tylko ucierac? I juz? Dzieciaki oszaleja! Galaretka? To cos co uwielbiaja :-) Wyprobuje jak tylko przyjade do Polski. Mam nadzieje, ze porzeczki jeszcze beda :-)
    Buziakow moc...

    Nabralas mnie z tym snem :-) ale przynajmniej pousmiechalam sie od rana troche...
    Ciekawe co znajdziesz w pieknym niegdys palacu?

    Anna

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak się ma pałacowe sny, to taki luksus musi kosztować :)
    Ale 1750 zł to chyba ze dwa świniaki faszerowane truflami musiały Ci majaczyć :)
    Przyznam, że aż musiałam sprawdzić cóż to zacz te floksy, a nawet chciałam Ci pomóc w przemycie tych ostatnio przeze mnie mijanych pszczół, o ile sobie tylko floksów na rabatach nasadzisz :), doświadczenie pszczelarskie wszak masz :)
    Też miałam chrapkę na galaretkę, ale kuzynka ubiegła mnie z porzeczkami u dziadka i muszę poczekać na drugi wysyp w sierpniu :)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  15. Napiszę później, idę robić omlet...z czymkolwiek ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja się prawie dałam nabrać :) Cudny sen.
    Ewelinko naprawdę zero gotowania? Tak na zimno? Bo u teściów mam kilka krzaczków porzeczek, a jadę w niedzielę. To może by tak galaretkę?

    OdpowiedzUsuń
  17. To, co najlepsze ma swoją (niestety) cenową wartość... heh...

    OdpowiedzUsuń
  18. Fantastyczna! Nie słyszałam o takiej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uśmiałam się z Twojego snu, oj uśmiałam ....a 1750 zł za zakupy ...no cóż, chyba musiałyby to być mega ekologiczne 4 prosiaki przerobione juz na najlepszą na świecie szynkę z otoczka tłuszczyku i kiełbaskę:)i jeszcze musieliby dorzucić z 1 kg tego miodu z floksów:)
    Co do porzeczki to myslę nad nia, myślę bo mam jeszcze 3 krzaki czerwonej porzeczki za oknem:)

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie za oknem krzak porzeczek,jeszcze niedojrzałych i jeszcze nie wiem jakie bedą mam nadzieję,ze czerwone i będe mogła oddać się rozkoszom skosztowania takiej domowej galaretki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Miód floksowy? Pole pełne floksów? Ach! Co jadłaś przed położeniem się do łóżka? Ja też chcę mieć taki sen :)

    OdpowiedzUsuń
  22. cudowna ta galaretka! :D
    przepiękny kolor i blask. ja teraz mam zamiar się zabrać za dżem z agrestu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ty kochana to masz sny :)) Mnie sie ostatnio nic nie sni a jak juz cos to same katastroficzne :)) A taki sen jak Twoj to marzenie... Marzeniem jest tez ta galaretka :) Uwielbiam czerwone porzeczki. Widzialam juz ja u Basi, teraz widze u Ciebie. Moze mi sie przysni? :) A jak nie to sobie zrobie!

    Buziak.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ewelajna, alez "ta" galaretka ma u Ciebei piekna nazwe, no pozycze i juz! I do omletu - Ty mas zracje, to musi byc cos wspanialego!
    A miod z floksow: czytalam Twe slowa z otwartymi ustami i juz przypominalam sobie swe negocjacje na starym Miescie w Jerozolimie, juz chcialam sie zastanawiac czy nei negocjowalas ceny w czeskich koronach :))) a tu prosze - to tylko biale platki kwiatow :*

    OdpowiedzUsuń
  25. anno - tak, tylko ucierać, jak miałki cukier to jakieś 10 min... Galaretka nie zastyga tak, jak ta żelatynowa, ale staje się zdecydowanie galaretką. W sierpniu drugi wysyp porzeczek:), ale Ci się nie uda to mam dla Ciebie słoiczek:)

    Plany pałacowe uległy zmianie, a szkoda. Nadrobię innym razem. Napiszę @.
    :*

    Jo - pałacowe sny - pałacowe ceny:) Co racja to racja, spostrzegawcza jesteś:). Zatem floksy już nasz:) Ja też:). Przemyt pszczół... no, no... Ty naprawdę szalona dziewczyna jesteś:)
    Asz ta kuzynka... Już teraz zaklep sobie dziadkowe porzeczki, bo inaczej inna przyleci i narwie.
    Buziaki i Tobie!

    Anito(Anisiu) - to tak podziałało? Uśmiałam się :). Czekam na słowo:)

    kabamaigo - zero, zero, zero gotowania i praktycznie czysta kuchnia po takim procederze:). Rób galaretkę albo mroź. Ale galaretka najlepsza:). Przynajmniej dla mnie:). Ewentualnie koktajl.

    Auroro - ja tez jestem zdania, ze smak musi kosztować... Po zastanowieniu wydałabym żądaną, acz obniżoną kwotę:)

    Jagodo - u mnie całe życie:). Najfantastyczniejsza!

    Jolu Szyndlarewicz - fajnie, że się uśmiałaś:):). Zrobiłam rozeznanie i prosiaka złożonego w wędliny, pasztety i różne inne pyszności można dostać za 2100:). Ja swoją porzeczkę zrobiłam z 2 kg (czyli bardzo mało), sok zaważył 1380, dodałam tyleż cukru i mam 10 słoiczków z galaretką:). Rób!

    kuchenne fascynacje - z czarną można TAK SAMO:). Nie martw się jaki będą miały kolor, czarna też jest śliczna:). Obie mają naturalne pektyny w sobie:)

    Bellis - no , mówię Ci... zafloksiona byłam, że ...hej! A przed snem jadłam czekoladę truskawkową:)i przeczytałam bajkę o pasterce i kominiarczyku:)

    Justyno - o blask to od niej bije od wyciśnięcia samego soku:). Polecam Ci!

    majeczko - ano widzisz:). Jak katastroficzne to nie dobrze... Same dobre myśli do Ciebie posyłam, abyś już takich nie miewała.
    A "Niemce" chyba lubią się z porzeczkami, więc na jakimś pięknym targu na pewno dostaniesz, prawda?

    buruniu - pożyczaj:), a smak znasz:). Do omletu - miodzio! A ciekawe co Ty tam w tej Jerozolimie negocjowałaś? Ech... przecież pewnie wszystko... Serdeczności, Buruniu!

    OdpowiedzUsuń
  26. A no w palestynskiej czesci miasta niemal wszystko, choc przyznam, ze ceny miodu nigdy :-) ale przypraw zawsze dostalam pol szufelki wiecej niz "ustawowa" cena :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Hej Ewelinko, omlet zjedliśmy z...czekoladą i bananami, nie wiem czy to nie profanacja kulinarna, ale dzieciakom smakował ;) Porzeczkową galaretkę mam na liście...coraz dłuższa ta lista :) :) :)
    Ściskam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ewelinko piękny miałaś sen, no może prócz tej ceny za miód. ;)
    Floksów w ogóle nie znam, tym bardziej osobliwego z nich miodu.
    Twoje zdjęcia są piękne i ta galaretka - ach wspaniale musi smakować na omlecie.
    Lubię bardzo porzeczki i mam w ogródku, tylko jakoś ucieranie czy przecieranie mnie przeraża .

    Buziaki Kochana :* Ja też czekam na wysokie temperatury, można powiedzieć,że od przedwczoraj jest cieplej dopiero. Podczas kiedy Południe narzeka na gorąco już od początku miesiąca lub dłużej .

    OdpowiedzUsuń
  29. Anito(Anisiu) - w tych kwestach nie ma żadnych profanacji:). Najważniejsze indywidualne preferencje. A ja tez mam... listę:):):). Uściski!

    Majanko - na pewno znasz floksy, nawet nie wiesz o tym - wrzuć w grafikę to okaże się, że znasz:). A galaretka - no właśnie nie trzeba przecierać
    tylko wycisnąć. Jeśli zrobisz to przy użyciu gazy, możesz ja nawet wyrzucić po wyciśnięciu soku.
    A z tą temperaturą to niesprawiedliwość wielka. Wczoraj lato, dzisiaj koniec lata...:(
    Uściski Ci przesyłam! ( i przypomnę, ze w poprzednim poście obchodziłam urodziny, a przecież Ty w tym wszystkim "maczałaś" swoje palce;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Taki omlet - mniam! Ależ mam na niego ochotę :) Na niedzielne, leniwe śniadanko - w sam raz! A te słoiczki piękne, galaretka prezentuje się w nich wyśmienicie :) Pozdrawiam weekendowo!

    OdpowiedzUsuń
  31. Z tą temperaturą to w ogóle szaleństwo. A galaretka porzeczkowa jak najbardziej mniam mniam :D Ja w tym tygodniu będę szalała z przetworami. Trzeba zamykać lato w słoiki, póki jeszcze jest :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Też nie znam takiego miodu...Niezły sen...:-) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  33. Przyznam, ze i jedno i drugie (galaretka i miód z floksów) brzmią dla mnie pysznie, acz lekko egzotycznie :).

    OdpowiedzUsuń
  34. wspaniały sen :)


    kiedyś robiłam taką galaretkę na zimno, a w tym roku poszłam na łatwiznę.
    Porzeczki wrzuciłam razem z szypułkami do przecieraka (przystawka do KA), zważyłam czystą "pulpę" dodałam tyle samo cukru i zagotowałam, nie będzie tak zdrowo, ale bardzo pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  35. uwielbiam taką galaretkę, ja czasem lubię dodać coś dla kontrastu - gałązkę rozmarynu...

    OdpowiedzUsuń
  36. wow!!! taka galaretka w słoiczku to skarb, który odnaleziony w zimie wprowadzi nam troche lata:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ta czerwień mnie powaliła!

    OdpowiedzUsuń
  38. ja wpadłam na omlecik, mogę? :)))

    OdpowiedzUsuń
  39. Witam pierwszy raz trafiłam na Pani bloga i coś czuję że zostanę;-)Zachwyciła mnie galaretka,a mam krzaczek porzeczki.Nigdy nie robiłam takiej konfitury i mam pytanie w jaki sposob sok zgęstnieje bez zagotowania tylko samo ucieranie- może to głupie pytanie,ale pytam bo nie mam pojęcia.Pozdrawiam Missy;-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Petit Pastel - witaj u mnie, ja też gorąco pozdrawiam i ciesze się, że jesteś:)

    Usagi - tylko nas oszczędza to lato, dobrze, że choć porzeczki są, dziś kupiłam białe i cieszę się nimi jak dzieciak:). Zamykamy, zamykamy, bo później sama radość otwierać zimą:).
    Serdeczności, Agnieszko!

    Olu_83 - no właśnie ja też, możne możnaby aromatyzować wielokwiatowy miód, ale nie wiem, czy floksy dałyby radę:)

    Miko - galretka to pestka, ten miód i mnie zastanawia. Dawno Cię nie widziałam, muszę do Ciebie zajrzeć:)

    Jswm - miałas wybrudzony dodatkowy garnek:), ale wszystko w sumie podobnie:), na pewno tak samo kolorowo:).
    Pozdrawiam Cię mocno!

    Meis Ideis - o to może byc taki pazurek dla smaku ten rozmaryn...:)

    aga - tak, właśnie jest:).

    Patrycjo - a ja myślałam, że Ciebie to niewiele "powali"... Ja się nią zachwycałam i zachwycam, ilekroć przynoszę słoiczek z piwnicy..:)

    Tylko Spróuj - wpadaj! Zapraszamz wielką przyjemnością:)

    Missy - cieszę się, że podoba Ci się u mnie. Wykorystaj swoje porzezki do ostatniego koralika:)
    Missy, to nie było głupie pytanie. Z porzeczki robi sie galaretka dzięki dużej zawartości pektyn. To takie substancje zagęszczajace i żelujące, które powdują, że porzeczki świetnie nadają się do produkcji przeróżnych dżemów (np. w połaczeniu z truskawkami)i takiej samodzielnej galaretki własnie. Tak samo jest z porzeczką czarna i białą:)
    Pozdrawaim Cię serdecznie i owocnej pracy życzę!
    p.s. żadna ze mnie pani:) - Ewelina:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Rozpieszczasz się latem nie do wytrzymania ;) I baaardzo mi się to podoba i baaardzo jestem za!
    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  42. Fajny przepis trzeba wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  43. ale się nabrałam na opowieść z tym miodem:)))

    życie & podróże
    gotowanie

    OdpowiedzUsuń
  44. zapomniałam zapytać, skąd takie cudne weki masz :)?

    OdpowiedzUsuń
  45. katarzynko - niestety ja się rozpieszczam tylko galaretką, bo za latem niestety tęsknię z dnia na dzień... A Twoje uściski już wnoszą duuużo lata - dziękuję:). Wysyłam do Ciebie zwrotnych całą moc...!!!

    haniu - witaj u mnie:) Ten przepis to całe moje dzieciństwo:), teraz tez nie może go zabraknąć:)

    Olu - nie jesteś sama:). Nawet nie wiesz jak ja się nabrałam;)

    Jo - u moich "sąsiadów" tuż za kilkoma zakrętami: http://www.scandiconcept.pl/. Piękności tam mają:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Mam jeszcze jedo pytanie, czy inne rodzaje porzeczek, np. czarne - takze zmieniasiewtak cudowny sposob w galaretke? Buziaki
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  47. anno - wszystkie porzeczki możesz tak zrobić, może spróbuję zrobić zdjęcia, bo zrobiłam też galaretkę z białej i czarnej. Z białej delikatniejsza, z czarnej wyborna jak najlepszy mus:). Ale z czarnej trudniej się wyciska, chociaż tez da radę. Blendowałam ją też, a później przecierałam przez sitko. Zostaje wtedy trochę grudek i jak przecedziłam przez siteczko do herbaty to dopiero wtedy było to, ale czarną robiłam po raz pierwszy i jestem nią oczarowana:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Zrobię ją, ależ mi smaka narobiłaś ;]

    OdpowiedzUsuń
  49. Zachwyciłam się nią i zaraz powiedziałam o niej Mamie na co ona odrzekła" tak.. znam taką, moja Mama robiła identyczną. Dokładnie- proporcje były 1:1 i przecierała tak samo przez sitko. Wychodziła pyszna galaretka".
    Tak więc dzięki Tobie dowiedziałam się czegoś nowego.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  50. Fantastyczny sen! :D Rewelacyjnie go opisałaś, czytałam z wielką przyjemnością :) I tak samo z przyjemnością pewnie zjadłabym te pyszności, które tu prezentujesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Mam ochotę na taką galaretkę, szkoda, ze już prawie północ:) Piękne zdjęcia:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  52. Przeokropnie słodka ta galaretka wyszła, moim zdaniem za dużo cukru :( Bardziej jak lukier porzeczkowy... Następnym razem dodam mniej słodyczy.
    Co do ucierania - dobrze mieć mikser planetarny; on doskonale w tym wyręcza ;)

    OdpowiedzUsuń