Zimna sobota ale bardzo słoneczna niedziela. Kolekcjonuję chwile, słowa, widoki…
Czas delikatnie obracam w palcach niczym ostatnie korale jarzębiny. Słońce jak przedostatni łyk kawy… Zaglądam w niebieskie źrenice moich bliskich, a oni w moje zielone. Wygłupiam się tak jak oni, gonię za łódką skorupką i za pięknym światłem na twarzy mojego rodzeństwa, poprawiam mamie apaszkę w kolorze gasnącej róży… Robię zdjęcia naszej wspólnej rodzinnej jesieni. Radości przytulam, a łzy próbuje ugłaskać… W zakątkach pamięci układam uśmiechy, spojrzenia i miny, aby starczyły na… dłużej.
A w poniedziałek po raz pierwszy zawijam jabłka w filo. I po raz pierwszy jem filo. Papierowe ciasto… Prosty przepis, wystarczy tylko… zdobyć filo:). Pyszne jabłka zamknięte w kilku arkuszach. Jak dla mnie bardzo smaczne – dziękuję, Aniu:):)
FILO-SZARLOTKA (źródło: KUCHARNIA, Anna-Maria)
4-5 dużych jabłek, najlepiej o twardym miąższu
pół kostki masła
cukier - do smaku
cukier waniliowy
cynamon
garść pokruszonych ciasteczek amaretti(dałam dwa sucharki pełnoziarniste i troszkę amaretto)
4 arkusze ciasta filo
Jabłka obrać ze skórki i pokroić na ósemki. Na patelni rozgrzać 1/4 kostki masła, wrzucić cząstki jabłek, posypać cukrem waniliowym, cukrem (ilość zależy od słodkości jabłek i Waszych preferencji) i oprószyć cynamonem. Dusić przez ok. 10 minut, aż powstanie lekko karmelowy sos, a jabłka delikatnie zmiękną. Zdjąć z ognia.
Pozostałe masło stopić w garnuszku. Arkusze ciasta filo smarować kolejno stopionym masłem i kłaść jeden na drugim. Tak przygotowanym ciastem wyłożyć okrągłą formę do zapiekania o średnicy 22 cm. Należy to robić bardzo ostrożnie, gdyż ciasto jest delikatne i łatwo pęka. Pozostałe boki ciasta będą służyły do przykrycia nadzienia, więc nie należy ich odcinać.
Na tak przygotowane ciasto przełożyć jabłka wraz pokruszonymi ciasteczkami amaretti - nie tylko wchłoną ewentualny nadmiar soku , ale pozostawią także wspaniały aromat. Całość delikatnie nakryć pozostałym na brzegach ciastem.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 15-20 minut, do momentu aż wierzch ładnie się zezłoci.
Po wyjęciu oprószyć cukrem pudrem. Najlepiej smakuje na gorąco z kleksem bitej śmietany lub lodami waniliowymi. Smacznego!
I wciąż na nowo oglądam ostatnie zdjęcia, aby starczyły na… dłużej.
chetnie bym tez sprobowala Twoich pysznosci:) apetycznie wyglada to przyrumienione ciasto:)
OdpowiedzUsuńPiękna ta Twoja jesień, zgadzam się, trzeba łapać, łapać jak najwięcej, bo niby zima jest fajna, ale już zastanawiam się, jak to zrobić, żeby nie wychodzić z domu. Filo nigdy jeszcze nie jadłam, wiem gdzie zdobyć :) ale cena nadal mnie odstrasza. Na szczęście, w tym wypadku mogę zastąpić francuskim, wiem, nie będzie to samo, ale równie pysznie.
OdpowiedzUsuńEwelajno, te zdjecia zapierają dech! Są po prostu wspaniałe!
OdpowiedzUsuńCiasto cudne, z wielką chęcią bym zjadła, nigdy nie jadłam jeszcze ciasta filo.
Pozdrowienia ciepłe:)
Majana
aga - :)Cisto wciąż jest:)
OdpowiedzUsuńkaroLina - piękna, pewnie, ale wiesz, że nie da się jej złapać bez wychodzenia z domu? Cena... Nie jest taka straszna, ale w jednej porcji mogłoby być dużo mniej arkuszy, bo teraz mi zostały i muszę je jakoś "zagospodarować". Pewnie, francuskie też będzie pyszne:)
Majanko - Ty tak na serio??? Bardzo dziękuję:)
Widziałam Twój adres w Twoim Stylu:)No, no..., Kochana:):):)
I ja pozdrawiam ciepło:)
Przecudowne fotki,piekne widoczki i te jablka w filo-extra!!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :)
Złota jesień, uśmiechy, chwile... Na dłużej; aby nigdy nie wyblakły. Aparat to jeden z najlepszych przyjaciel człowieka...
OdpowiedzUsuńFilo nie jadłam chyba nigdy, ale zbieram się do tego już od dłuższego czasu. Zapowiada się pysznie! I te jabłka... jesienne.
Uściski!
Jesień potrafi być taka piękna i jednocześnie bardzo dać się we znaki - szczególnie ta listopadowa. Na Twoich zdjęciach jest cudna. Ciasto zresztą też.
OdpowiedzUsuń...ach jak ty piszesz....i dosładzasz jeszcze tą jesień w twoim wydaniu takimi fotkami! :)
OdpowiedzUsuńA do tego kawałek ciasta filo i moge się tutaj wprowadzić na stałe :-D
Pozdrawiam! :)
Fantastyczne te zdjęcia! Bardzo mi się podobają, szczególnie to ostatnie, po prostu wspaniałe.
OdpowiedzUsuńPrzepis na jabłka w "papierowym cieście" też bardzo mi się podoba - takie kruche i lekkie!
oj, ja nie mam szans na zdobycie takiego cuda więc pocieszę się zdjęciami tej jabłuszkowej pyszności :) a także tymi jesiennymi, barwnymi, uroczymi.. :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplutko :)
Gosieńko -prościzna, a smakuje naprawdę wybornie, zresztą już Anna-Maria je zachwalała pierwsza, bo to jej pomysł.
OdpowiedzUsuńZaytoo - lubię Twoje ciepło, wiesz? Dobrej tej jesieni Tobie:)
lo - to już zaczyna być taka jesień-plecień... trochę zimna i herbaty malinowskiej i trochę słońca co to "jarzy" jak w lecie - dziękuję:)
Aniku - rumieniec wykwitł na moich policzkach... To zapraszam z całego serca:)
Arven - Wiesz, to ostatnie też jest moim faworytem:)i jest wynikiem współpracy mojej i siostry:)
olivio - powrócona w czerwonych hibiskusach... Ja też długo nie miałam, aż w końcu polowanie się udało:)
I ja pozdrawiam:)
Ewelino,
OdpowiedzUsuńudalo Ci sie zdobyc filo! Gratuluje. Warto bylo, prawda? Troche Ci pewnie jeszcze sostalo. Polecam jeden z ostatnich pomyslow u Lo, nie zdradze wiecej, ale mysle, ze Ci sie spodoba. Ja probuje dzisiaj. Jak dobrze, ze wrocilas. Jak pieknie tam u Was. Usciski serdeczne,
Anna
Pięknie to napisałaś. I piękne są dzisiejsze zdjęcia. Jabłek takich jeszcze nigdy nie jadłam, ale wyglądają pysznie ;)
OdpowiedzUsuńPo pierwsze - też chciałam zamknąć jabłka w filo, i zrobię to niebawem :D Po drugie zdjęcia powalajace. Ostatnie kojarzy mi się z Anglią, nie mogę się napatrzeć na kolory! U mnie dziś ponuro i szaro, więc jeszcze pewnie tu wpadnę;)
OdpowiedzUsuńEwelajno! Przede wszystkim cieszę się, że jesteś, bo już się zaczęłam smucić, że Ciebie "nie słychać":)
OdpowiedzUsuńOgromnie się cieszę, że upolowałaś filo, a już zaszczytem jest dla mnie, że skorzystałaś z mojego przepisu! Dziękuję i uściski przesyłam!
Anno - w Kuchniach Świata we Wrocławiu:). Zostało... Zajrzałam do lo i spisałam:). Pewnie, ze pięknie...tylko szkoda, że ...napiszę - może wieczorem...
OdpowiedzUsuńEwo - :)Proste, łatwe, pyszne - Twój bakłażan w porównaniu to dużo bardziej skomplikowane dzieło:)
Piegowata - to filo zaczyna się cieszyć dużą popularnością:) Popatrz, a to 20 minut ode mnie(z rodzinnego domu)... Bardzo, bardzo lubię te miejsca - chciałaby tam kiedyś zamieszkać...
Anno-Mario - a to było widać, że mnie.. nie widać? Serio?
Polowanie było skuteczne i jeszcze raz dziękuje za przepis:):):) Czuję się bardzo wyściskana :)- ku Tobie również:*:*:*
Ja tez zauwazylam ze ciebie nie ma,choc zanamy sie zaledwie chwile...Twoje zdjecia sa piekne,taka wlasnie jesien kocham,opis jak zwykle cudny z najmnieszymi szczegolikami...ciasto prosciutkie a smaczne,no moze nie tak calkiem prosciutkie bo gdzie to filo kupic?
OdpowiedzUsuńto drugie zdjęcie jest fantastyczne! a jabłka - bomba :)
OdpowiedzUsuńpozdrowienia ze Schwarzwaldu. Tu tez sa pysznosci. A zdjecia jak zawsze przecudne, az mi braknie slow.
OdpowiedzUsuńEwam - wiesz jakie to miłe...:)Szukałam tego ciasta w internecie, ale nic... może źle szukałam. W każdym razie "łypało" na mnie swoja nazwą w Kuchniach Świata we Wrocławiu. Myślę, Ty, Ewo, u siebie powinnaś je dostać nawet prędzej. Zastąp francuskim - też będzie pyszne:)
OdpowiedzUsuńPaula - aż spojrzałam na to zdjęcie...:)Dzięks:)
Anonimowy - tak sobie myślałam - ze Schwardzwaldu... Kto to..., czy ja tam kogoś znam...? Ano... Przecież, tydzień w Schwa...(trudne słowo..). Tęskniliśmy dziś za Panią, Miłeczko:*. Przyjemności zatem i dużo dobrych wiadomości!
Ewelina, jakie zdjęcia! No takie,że chciałabym zaraz tam być!
OdpowiedzUsuńA filo to piękne ciasto,bardzo piękne.I cieszę się,że je zdobyłaś.
Pozdrawiam!
Amber - :):):) Teraz to i ja chciałabym tam być, bo pogoda jest tak samo piękna jak w niedzielę - niebieskie niebo, bez żadnej chmurki(!!) i cudne słońce:)
OdpowiedzUsuńA jak ja się cieszę! Kombinuję jak znaleźć czas, aby z tego, co jeszcze mam coś wyczarować. Promyki mojego słońca ku Tobie!
Ewelajna, nie moge sie oderwac od ostatniego zdjecia, zazdroszcze Ci troche tych kolorow dojrzalej jesieni, u nas wiatr zwial liscie nim zdarzyli sie zaczerwienic...
OdpowiedzUsuńBuziak :*
bru - a u nas nawet teraz (2 listopada)dużo ich na drzewach. To ostatnie tez mi się bardzo podoba:).Sztormu nie było, przyszedł jakiś taki mglisty spokój i... siedzą i trzymają się gałęzi.
OdpowiedzUsuńA ja wlasnie Ewelajna po dzisiejszym porannym spacerze w strone pracy stwierdzilam, ze wiekszosc pieknych teraz pomaranczowo-zoltych lisci juz na ziemi lezy...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplo :)