piątek, 10 stycznia 2014

Wyprawa…


pieczona brukselka (1)

…na ryneczek okazała się owocnaUśmiech.

18 komentarzy:

  1. Uwielbiam brukselkę! Nie widziałam nigdzie sprzedawanej w tej formie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne zdjęcie :)

    Pozdrawiam
    http://magiczneslowaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Owocna i do tego warzywna ;) Czekam bardzo na jakiś ciąg dalszy tej wyprawy na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  4. oj dawno w sklepie nie widziałam brukselki na kolbie :) lubię tak samo jak brokuła :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam brukselkę pod każdą postacią:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A gdzie ten ryneczek?
    Ja też takie chcę!!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę daleko jak na wypad na sobotnie zakupy,
      chociaż z drugiej strony...;)

      Usuń
    2. Konwaliuszku, ja jutro w Szczecinie, a ryneczek tylko we wtorki i piątki..., ale gdybyś reflektowała, mogę zakupić i jak się tylko w sobotę zjawisz, będą na Ciebie czekać:)

      Usuń
    3. Zazdroszczę Ci takiego prawdziwego ryneczku.
      Jak będę się wybierać w Twoje strony to zamelduję;))
      A w Szczecinie może kawkę kiedyś wypijemy, co?:)

      Usuń
  7. Nie wiem jak opisać zdziwienie, które spowodowało odkrycie, że brukselki rosną w ten sposób :)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłąm Cię uświadomić:)

      Usuń
  8. Nie wiedziałam, że brukselka w taki sposób rośnie.
    Wygląda jak brukselkowe winogrono!

    OdpowiedzUsuń
  9. To ja poszukam u zrodel :-)

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń