czwartek, 11 października 2012

Tartaletki żurawinowo-migdałowe z karmelem i wzruszenia minionej codzienności


figi

Od kilku dni leje. A jak nie leje, to wieje. Albo wszystko razem. I jeszcze wali gradem, jak wczoraj.  A w niedzielę morsy poszły w morze. Z radością i optymizmem mimo wszystko. Tak chciałam iść z nimi – zapomniałam… Podobno trzydzieści drzew powaliło w mieście… Słyszałam brzęk doniczek na sąsiednich balkonach. Jeszcze bardziej powiało grozą…
Jak co rano wymywam piasek spod powiek, a  włosy (od tygodnia krótsze o 10 centymetrów) próbuję doprowadzić do ładu, bo właściwie nie wiem jak się czesać ładnie… Szlafrok zmieniam na dżinsy (bo u mnie dresy to tylko do pracy) i parzę kawę. Pogoda taka, że… Wiadomo…I cieszę się całym rankiem i przedpołudniem, bo mam takie, kiedy jestem tylko dla siebie. Kiedy nic nie muszę. Właśnie szukałam starego spisu książek, które koniecznie powinnam  przeczytać – wypożyczyć, kupić - zdobyć…. I tego nowszego, od Anny. Nie ma obu. Nigdzie. Ten pierwszy powinien być w pudełku na najwyższej półce za książkami… Znajduję w nim tylko stare kalendarze. Pełne przeróżnych adresów, numerów telefonów, zdjęć, zakładek, cytatów i innych zapomnianych już spisów książek, które chciałam przeczytać... Kalendarze, z których wylewają się słowa radosne, pełne wielkich wykrzykników i kartki na których myśli wyszeptane ledwie…
2004  Najbardziej zapisany. Urodziny Wiśni. Imieniny Moni. Początek studiów Sebastiana. Ikar - dostałam pracę!!! Pierwsza pacjentka i pocałunek prosto w środek dłoni…, później konwalie w podziękowaniu. Nigdy tego nie zapomnę…Wzruszający “Ostatni Samuraj” . Koniecznie życzenia dla Angeliki…
“Miłości się nie szuka
jest albo jej nie ma” – Twardowski.
Poznań – pyszna szarlotka z Jarkiem w Gołębniku. Lednica.
“Świadomość, że gdzieś jest ktoś, kto mimo dzielącej odległości lub nie wyrażonych myśli, wyczuwa twa obecność, przemienia tę ziemię w raj” – Goethe.
“Miłość dodaje otuchy, jak promień słońca po deszczu” – Shakespeare.
“Wystarczy nieobecność jednej, bliskiej osoby, aby cały świat wydawał się wyludniony” – Lamartine.
Bilans masażu: 2 tyg.: 284 masaże, zatem 25 masaży dziennie…
Przeprowadzka z Westerplatte na Okopową…
Luboń. Benedyktyni
A na końcu przepis na cielęcinę w białym winie z szynką parmeńską…

tartaletki z sosem karmelowym i żurawiną (4)

Robię sobie herbatę i z pomiędzy kalendarzy i małych kolorowych książeczek, które dostawałam z różnych okazji wyciągam pogięty “Miktam” z piosenkami, które w głowie i w sercu…i kolejne kalendarze. Kolejne wspomnienia… Kolory oczu, barwy głosów, mikrofony… Spod mojego miłego fioletowego koca w barokowe wzory wysuwam tylko ręce, aby wziąć kolejny łyk kawy, oglądać i czytać dalej.
2005. 4 stycznia Angeliki. Nowy Sącz, Szklarska. Rokietnica. Wrocław.
2006. Pieniądze z pracy  na Dzień Kobiet - mój pierwszy mikser!!! (do dziś z nim pracuję). Przepis na rosół…
2007. Szkolenie Body Pump. Imieniny mojej Magdaleny. 13 października - Ślub Agnieszki i Sebastiana.  I przepis na ciasto daktylowe…
2008.  “Całe życie musisz się przemieniać w takiego człowieka jakim pomyślał cię Bóg”. 9 kwietnia urodziny Agnieszki.
Jak ja kiedyś pamiętałam o wszystkich... Jak celebrowałam te Urodziny i Imieniny, pisałam życzenia, wysyłałam listy, kartki. Chyba byłam lepsza...
Amsterdam. Dzień Chorego. Ulewa w Egipcie.
2009 i kilka brązowo-zielonych listków herbacianych ze Sri Lanki...

tartaletki z sosem karmelowym i żurawiną (3)

I nie dokańczam tego szukania. Spisu książek poszukam innym razem. Zatrzymuję się na tym , co właśnie znalazłam. Poszukam jutro, dzisiaj wspominam… Dziś przenoszę się do wczoraj. Nagle tamte chwile stają się tymi. Twarze z tamtych czasów stają się takie bliskie – na wyciągnięcie ręki… Smak szarlotki jakby na talerzyku obok. Uśmiech jakby obok, czasem po drugiej stronie stolika... Czyjeś kolana podciągnięte pod brodę i ułożone miękko na kanapie... Wzruszenia minionej codzienności…Przypominam sobie okoliczności, kolory, faktury, a czasem ubrania…Przypominam sobie mróz i upalne słońce – obejmują mnie nagle i dogłębnie… Pewnie , że tęsknię… Zatem lubię wracać i lubię wspominać. Są sprawy które bym zmieniła. Są takie, na które przyjdzie czas… i te, które trzeba zostawić w ich obecnej formie… Życie. Minęło, jest teraz, czy dopiero będzie...? Życie. Historia, która się toczy...
2010.
2011.
2012…
Te młodsze kalendarze mają więcej pustych kartek… Te młodsze to w większości foldery w komputerze… A Ty, przechowujesz swoje stare kalendarze? Wracasz do historii?

tartaletki z sosem karmelowym i żurawiną (1)

Moje małe wczorajsze tarty z tego przepisu, ozdabiam figami, bo…. najpierw miałam zrobić je tylko z nimi, ale przecież byłyby za mdłe…, więc aby nie stracić nic z uroku i smaku fig przekroiłam je i położyłam na wierzch. Szkoda mi było, bo to przecież najdroższe owoce… Tartaletki mają smak nostalgii i czegoś nieuchwytnego… Jedna nasyca wystarczająco dobrze, choć nie jest zbyt słodka. Kruchość ciasta z dobrze pasującym karmelem, chrupiącymi migdałami i nutą żurawiny i wreszcie świeżością fig i lekkością malin, które się kończą. A ten karmel... Ale co ja tu będę mówić... Spróbujcie sami...

tartaletki z sosem karmelowym i żurawiną

Tartaletki żurawinowo-migdałowe z karmelem i… figami 
12 tartaletek (albo duża tarta o średnicy 22-23 cm)

Ciasto:
13 łyżek miękkiego masła
1 / 3 szklanki cukru pudru
1 żółtko
1 1 / 2 szklanki mąki
1 łyżka śmietany kremówki

1. Utrzyj masło z cukrem pudrem na gładką masę.
2. Dodaj żółtka i połącz.
3. Najpierw dodaj połowę mąki, a jak wszystko będzie gładką masa, pozostałą część maki śmietanę.Cisto powinno utworzyć delikatnie lepką(ale nie lejącą) masę.
4. Rozłóż ciasto jak naleśnik i włóż w folię. Najlepiej na dwie godziny do lodówki.
5. Natłuść foremki masłem, a ciasto rozwałkuj i wycinając okręgi większym kubkiem, dopasuj ciasto do foremek
8. Nakłuj ciasto widelcem.
9. Włóż foremki  z ciastem na godzinę do lodówki
10. W tym czasie rozgrzej piekarnik do 190 stopni.
11. Wstaw ciasto do piekarnika i piecz 20 do 25 minut lub do momentu kiedy ciast jest lekko rumiane. Wyjmij z piekarnika i ostudź do temperatury pokojowej przed napełnieniem.

Wypełnienie:
1 1 / 4 szklanki śmietany kremówki
1 / 2 szklanki masła, pocięte na osiem części
1 szklanka cukru pudru
1 3 / 4 szklanki świeżych(albo mrożonych) żurawin
2 szklanki nieblanszowanych krojonych migdałów

1. Ponownie rozgrzej piekarnik do 190 stopni. Śmietanę i masło podgrzewać na małym ogniu w małym rondelku. Gdy masło się rozpuści się całkowicie, zdejmij z ognia.
2. Cukier wsyp do dużej, głębokiej patelni (ważne!) umieścić ją na średnim ogniu.
3. Cukier musi uzyskać słomkowy, następnie złoty, a później orzechowo brązowy kolor po około 10 minutach. Jeżeli cukier gotuje się nierównomiernie, delikatnie przechyl lub obracaj patelnię, aby cały proces przebiegał równomiernie. Zdejmij z ognia.
4. Powoli ubij śmietanę i masło w osobnym pojemniku.
5. Postaw patelnię z rozpuszczonym cukrem ponownie na ogień i kiedy się rozpuści , powoli wlewaj ubitą masę. Cały czas delikatnie mieszaj, aż składniki się połączą. Karmel nie może być rzadki. Kiedy karmel osiągnie konsystencję odpowiadającą …karmelowi;) zdejmij z ognia i odstaw na 30 min.
6. Po tym czasie wymieszaj żurawiny i migdały z karmelem, aż owoce i płatki migdałowe będą równomiernie powleczone.
7. Wyłóż masę żurawinową na podpieczony wcześniej spód. Piecz przez 25 do 30 minut, Wyjmij z piekarnika i odstaw na 1 godzinę. Jeśli pieczesz w dużej formie z wyjmowanym dnie, unieś delikatnie ciasto do góry i ostrożnie przenieś tartę na talerz. Jeśli w małych foremkach, zostaw je do ostygnięcia, później podawaj na talerzyku. Podawaj ciepłą (po lekkim podgrzaniu w piekarniku) lub w temperaturze pokojowej.

karmel (1)


środa, 3 października 2012

Zupa dyniowa z cydrem i…. mój Anioł.


zupa z dyni z cydrem (2)

Jesień przyjemna jak kruszonka z najlepszej drożdżówki szeleści zmęczonymi liśćmi klonów.

Najpierw imieniny Teresek, później Święto Aniołów Stróżów. Znaczy październik. Zastanawiam się czy mój Anioł Stróż jest kobietą, czy mężczyzną… ? Jednak mężczyzną. Jakoś tak. Inaczej nie pasuje. Przynajmniej zawsze go tak traktowałam. Zazwyczaj poważnie. Zwłaszcza wtedy, kiedy będąc małą dziewczynką składałam swoje ubranie przed snem i odkładałam je tak, aby fotel, czy krzesło było wolne po to, aby mój Anioł odpoczął w nocy po utrapieniach całego dnia ze mną… A miał co robić. Do dzisiaj mam zdjęcia, na których można się zastanawiać czy ktoś mnie pobił, czy ja jego…, a może jednak spadłam z drzewa… Zazwyczaj wychodziłam z tego cało, bo Anioł czuwał. Jak dobrze, że jest…I proszę aby nie stał przy mnie jak malowana lala, chociaż wiem, że Facet wie co robić:). Dziś już nie robię mu miejsca, ale mam pusty fotel w sypialni. Do momentu napisania tych słów, nie zastanawiałam się czy nocą jest zajmowany…

zupa z dyni z cydrem (1)

Dzisiejszy dzień tysiąckrotnie cieplejszy niż lipcowa codzienność na Pomorzu Zachodnim. Pająki snujące delikatne myśli w promieniach lekko drgającego światła, lawenda wciąż elegancka w swoim fiolecie i krzyki gęsi od kilkunastu dni wybierających się za granicę. Ciepła nostalgiczna jesień. Gorące słońce i koszulka na ramiączkach (...!!!). Wiem, wierzyć się nie chce, ale tak dzisiaj było. Do tego popołudniowa kawa z grubą warstwą mlecznej pianki i książka. Jak zwykle.
A później, kiedy troszkę powiało chłodem, a budyniowo-niebieskie niebo z odrobiną soku malinowego zaczynało zajmować co raz niższą pozycję, wróciłam do domu, odstawiłam kubek i podgrzałam moją ostatnio wykombinowaną zupę dyniową. Wypróbowuję każdy przepis na zupę z dyni, który wpadnie mi w ręce. Tym razem z cydrem jabłkowym. Somersby. Zupa jest lekka, z wyczuwalnym posmakiem jabłka. Jadłam, jak proponowało “Sielskie życie”,  ze smażonym jabłkiem, a od siebie dorzuciłam sporą ilość sera korycińskiego z żurawiną. Dla mnie pycha!

zupa z dyni z cydrem (3) 
Zupa dyniowa z cydrem jabłkowym 
3-4 porcje
 
2 cebule
dwie łyżki masła + drugie 2 do smażenia jabłek
1 kg dyni (po obraniu i pokrojeniu)
1 kostka bulionu warzywnego (bez glutaminianu sodu)
500 ml gorącej wody
1 1/3 szklanki cydru jabłkowego
sól do smaku, pieprz (ewentualnie)
3-4  małe gałązki tymianku

1. Obierz i pokrój cebulę oraz dynię (w nieregularną kostkę).
2. Rozgrzej masło w garnku, w którym będziesz gotować zupę. Usmaż na nim cebulę.
3. Dodaj dynię. Zalej wodą, dodaj kostkę bulionową- wymieszaj. Gotuj do miękkości.
4. W tym czasie nieobrane całe jabłka oczyść z gniazd nasiennych, pokrój na krążki i smaż na rozgrzanym maśle z każdej strony po minucie. Wyjmij z patelni i odłóż na talerzyk.
5. Do gotującej się dyni z cebula wlej cydr jabłkowy. Zupę zmiksuj i ponownie zagotuj. Dopraw solą, ewentualnie pieprzem.
6. Podawaj z wcześniej usmażonym jabłkiem i świeżymi listkami tymianku.
Jak zawsze możesz też dodać kwaśnej śmietany i oleju dyniowego.

zupa z dyni z cydrem (4)

A na koniec wiersz , który bardzo lubię, jeszcze od czasów liceum. Może i Wam się spodoba…

Mój Anioł co wieczór
Pierze skrzydła w pralce
Zawiesza je troskliwie
Nad kuchennym piecem
Na gwoździu wbitym w ścianę
Wiesza aureolę
I tak bardzo po ludzku
Włosy czesze przed lustrem
Rano wstaje jak wszyscy
Wkłada strój roboczy
Dzwoni z budki do Boga
I kłóci się o czyjeś jutro
A gdy wraca zmęczony
Od drzwi pyta o obiad
I zagląda do garnków
Całując mnie w ramię. 

Podobno błędnie przypisuje się go Dostojewskemu, przy czym autorką jest  - Kamila Kurnatowska o pseudonimie „Ewa Maria”


piątek, 28 września 2012

Banana bread lepszy niż ten od Sophie


chlebek bananowy

Wypróbowałam już kilkanaście przepisów na chlebki bananowe. Większość była zbyt mokra, albo rozpadająca się, czasami zjadliwa tylko z kwaśną śmietaną… Próbowałam się doszukać opisywanego fenomenu tego ciasta i... nic. Aż do momentu kiedy znalazłam przepis, który podaję poniżej. Ten jest najlepszy. Jak dla mnie. Konkretny, ale wilgotny. Słodki, ale nie za słodki. Z mocno chrupiącą skórką, którą nie będziecie chcieli się z nikim dzielić...
Znalazłam go w książce “Potrawy z różnych stron świata”  Macieja E. Halbańskiego (Wydawnictwo WATRA 1986). Upiekłam trzy razy i jeszcze nie mam dość.

Musiałam go Wam wreszcie przedstawić, bo jesień już i sobota idzie, a on jest idealny właśnie na jesień i na sobotnie przedpołudnie, kiedy właściwie już wszystko posprzątane, ale jeszcze małe retusze przed nami. Łatwiej kończyć pracę czując sączący się z piekarnika zapach… nagrody.
Kiedy trochę przestygnie kroję go na kromki i okładam świeżym bananem pokrojonym w plasterki. Gdyby nie ten banan, w cichości ogryzałabym ciasto ze skórki... A tak parzę filiżankę zasłużonej kawy i biorę książkę... A później dokrajam ciasta i dokładam kolejne plasterki banana.
Najlepiej upieczcie od razu dwie porcje, bo na niedzielny ranek jak znalazł. I dla tych co sączą się w piżamach i dla tych, którzy jak skowronki skowronki celebrują niedzielę.

clebek bananowy

Ciasto bananowe – banana bread
 
230 g mąki
230 g cukru pudru (dałam 200g)
130g masła
5 bananów (MOCNO ŻÓŁTYCH, a nie czarnych)
2 jajka
60 g orzechów włoskich
2 łyżeczki proszku do pieczenia (płaskie)
szczypta soli

1. Masło utrzyj z cukrem na jednolita masę, dodaj dobrze rozkłócone jajka.
2. Obrane banany rozgnieć (niezbyt dokładnie) widelcem, połącz z przesianą mąką, dodaj proszek do pieczenia i dokładnie połącz.
3. Dodaj mąkę z bananami i mielone orzechy(ja najpierw zalewam orzechy gorąca wodą na jakieś 4-5 min, odcedzam, osuszam papierem i dodaję do ciasta). Wymieszaj.
4. Ciasto włóż do wysmarowanej podłużnej formy (długość formy nie ma większego znaczenia, ale im dłuższa, tym więcej spieczonej skórki) i piecz ok. 75 min w 180°C , czyli w średnio nagrzanym piekarniku. Zaglądaj od czasu do czasu, aby skórka nie spiekła się zbytnio. Jeśli trzeba przykryj papierem do pieczenia.




środa, 26 września 2012

Bulion kurkowo-śmietanowy czyli pyszną zupę dzisiaj ugotowałam


      bulion kurkowy (1)

Warstwowe spódniczki kolorowych cynii, postrzępione pióropusze liliowych astrów i żółte płatki rudbekii błyskotliwej wychylały się ze słoików pań sprzedających kwiaty przy ruchliwej ulicy. Kolorowy koniec września. Nie wiedziałam na które się zdecydować. Patrząc w ciepłe oczy siwiutkiej starszej pani wybrałam mały bukiecik, w którym mam wszystkie miniaturowe kwiatki, zrywane nisko, albo tuż przy głównej łodyżce. Pierwyj sort. Długo postoją.  Do tego koszyk działkowych winogron, koperek i pudełeczko dokładnie oczyszczonych kurek.
17 stopni i nawet najmniejszego podmuchu. Lubię taką jesień.
Jak tylko wróciłam do domu, przy pomocy słońca zaglądającego do kuchni i przy wtórze gęsi zdecydowanie ciągnących na zachód zaczęłam robić zupę, bo ile można jeść kurki w śmietanie…?

bulion kurkowy

Bulion kurkowo-śmietanowy 
4 porcje

8-10 średnich ziemniaków
4-5 łyżek olivy
3 szklanki małych kurek
1 szalotka (albo cebula)
2 kostki bulionu warzywnego (bez glutaminianu sodu)
4 szklanki (1 litr) gorącej wody
pół szklanki śmietany
pół pęczka koperku
2 łyżki masła
sól , pieprz do smaku

1. Ziemniaki obierz i pokrój jak frytki. Wrzuć na rozgrzany olej, posól i kilka razy przewracając smaż przez 10 min. jak… frytki. Następnie wrzuć je do garnka, w którym będziesz gotować zupę. Dodaj wodę i kostki bulionowe. Rozmieszaj. Podgrzej na małym ogniu.
2. Kurki umyj i (ewentualnie) oczyść. Szalotkę oczyść i pokrój. Grzyby i cebulkę podsmaż na maśle (5-10 min.). Dodaj do garnka z bulionem i ziemniakami. Gotuj jeszcze jakieś 5 min.(aż ziemniaki będą miękkie).
3. Śmietanę wlej do miseczki i dolej do niej kilka chochelek zupy. Rozmieszaj, następnie całość wlej z powrotem do garnka z zupą.
3. Dodaj posiekany koperek, trochę popieprz i posól do smaku.

Nalewaj z niecierpliwością wiedząc , że na jednej miseczce się nie skończy…


poniedziałek, 24 września 2012

Babka z dynią w polewie karmelowej z pistacjami


IMG_9658

Jeszcze dwa dni temu przed snem nasłuchiwałam bzyczenia komara, aby się... zemścić, bo dziabnął mnie – skubaniec - w ciemnościach…
Dziś wciąż ciepło, ale juz rześko – jesień przejęła oficjalne rządy.  I to w całkiem namacalny sposób. Sobotnie przedpołudnie i południe było niezwykle przyjemne i słoneczne. Cieszyłam się nim zmierzając w rodzinne strony. Widziałam ostatni klucz odlatujących żurawi zamykających lato i jaskółki namawiające się przed podróżą na liniach telefonicznych. Słuchałam Markomanii i było mi najzwyczajniej w świecie dobrze, bo lubię podróżować w soboty. Po południu słońce zaczęło sie wycofywać czując przewagę zbliżającego się przeciwnika. O 16 przyszła burza. Z ciemnością, grzmotami i piorunami… Ale dziś już znowu słonecznie. Jesień plecień poprzeplata trochę burzy trochę lata… Zatem jesień nie ma na to rady…

Babka z dynią

A jak jesień to dynie. Zbiory w tym roku zadowalające. Cztery sztuki przytargałam do domu. Czyli byłam babka z dynią;). Kolorują mi pokój i radują serce. Jedna poszła pod nóż, później do ciasta i zadowalała podniebienie. Nie tylko moje. Najbardziej smakowała chłopakom w pracy. Zrobiłam babkę, w której się zakochałam. Bez tłuszczu, niezbyt słodką, wilgotną i aksamitną jednocześnie. W smaku przypomina troszkę ciasto twarogowe. Niby nie ma tam orzechów i trudno by mówić, że babka, chrupie, ale maleńkie drobinki migdałów, które zmieliłam, dają zajęcie zębom spragnionym jesiennego chrupania. Do tego polewa karmelowa i rozjaśniające pistacje… W sam raz na wejście w jesień.

IMG_9655

Babka z dynią
na trzylitrowa formę do babki
 
400g miąższu z dyni
7 jajek (osobno żółtka, osobno białka)
300 - 280g cukru
200 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
400 g zmielonych migdałów
2 pomarańcze, z których musisz wycisnąć 200 g soku i zetrzeć skórkę
sól, masło i kasza manna do wysmarowania formy
40 g posiekanych pistacji

1. Wnętrze formy do babki wysmaruj masłem i posyp kasza manną.
2. Dynię zetrzyj na drobnych oczkach.
3. Żółtka z cukrem ubij do białości, później wymieszaj ze startą dynią.
4. Mąkę z proszkiem do pieczenia przesiej na masę żółtkową. Następnie wymieszaj masę z migdałami, sokiem i skórką pomarańczową.
5. Piekarnik ustaw na 180°C
6. Białka ze szczypta soli ubij na sztywną pianę i równomiernie wymieszaj z ciastem.
7. Formę napełnij ciastem, wyrównaj powierzchnię i piecz przez 50 min. Jeśli w trakcie będzie się zbytnio złocić, przykryj ją papierem aluminiowym. Upieczoną odstaw na 10 min., aby ostygła , następnie wyjmij z formy. Kiedy zupełnie ostygnie możesz posypać ja cukrem pudrem i pistacjami, albo zrobić:

Karmel:
pół szklanki mleka
1 1/2 szklanki cukru
3/4 (150g) kostki masła
pół szklanki śmietany 36%
Zagotuj mleko z cukrem aż się spieni. Dodaj masło i gotuj 40-50 min aż masa lekko zbrązowieje. Będzie miała wtedy wygląd krówki i taki sam smak. Odstaw na 10- 15 min i dolej śmietankę. Jeśli masą lekko stwardnieje postaw ją na ogień i podgrzej do połączenia składników. Dokładnie wymieszaj. masa jest gotowa do użycia.
Jeśli zostanie, możesz ją do tygodnia przechowywać w lodówce.

IMG_9662

*przepis na karmel to moja radosna twórczość:)
* przepis na babkę znalazłam w jesiennym "Sielskim życiu", ale zwiększyłam ilość
 składników tak, aby pasowała do mojej formy.
* TUTAJ inny pyszny przepis na babkę dyniowa z orzechami
* Moje zeszłoroczne SPOTKANIE JESIENI możecie pooglądać TUTAJ – zachęcam, bo ma w sobie mnóstwo uroku.
* A słoneczne DYNIOBRANIE  TUTAJ razem z przepisem na chlebek dyniowy.

~ ~ ♥ ~ ~  Dobrej jesieni dla nas Wszystkich!  ~ ~ ♥ ~ ~





piątek, 21 września 2012

Moja długo skrywana tajemnica i zupa ze sliwek po toruńsku.


zupa ze śliwek

Uwielbiam piątki. W dodatku z taką słoneczną pogodą jak dzisiaj. Zgaszone słońce w towarzystwie zielonych i jednocześnie lekko schnących liści. Podczas tak przyjemnej aury przychodzą mi na myśl chwile z dzieciństwa, do których mam wielki sentyment. Czasami przeżywam swoiste déjà vu.
Kiedy byłam mała myślałam, że sowy mieszkają w miastach. Chodząc z moją miejską babcią Helenką po starych ulicach poniemieckiego Wałcza szukałam ich wielkich oczu wśród starych wysokich drzew. Moja dziecięca wyobraźnia pracowała na wysokich obrotach. Dziwiłam się, że nie śpią w dzień, bo przecież każde dziecko wie, że sowy są drapieżnikami polującymi w nocy i odsypiającymi w dzień. Ale może to był jakiś inny gatunek sowy, o którym pani Antonina nic nie wiedziała…? Skoro nie spały, to bałam się ich ataku, bo wiadomo sowa mądra głowa, więc wie… a ja nie byłam wcale takim grzecznym dzieckiem…, zatem poganiałam babcię, abyśmy tę najgłośniejszą  ulicę minęły najszybciej jak tylko się da. Nigdy nie zapytałam o prześladujące mnie sowy, a ich głębokie huu, huu… straszyło mnie każdego dnia lata spędzanego z dziadkami.
Kiedy byłam już trochę starsza i mogłam sama “zapuszczać się” w miasto ( “…ale tylko do rynku”), wydawało mi się, że może to jednak gruu, gruu…, ale nie byłam pewna. Ulicę staranie omijałam, a jak trzeba było szłam prawie na palcach. Żeby sowy nie usłyszały…
Aż tu gdzieś w okolicach siódmej może klasy (tak, tak dopiero…) ktoś powiedział, że to gołębie. Go-łę-bie…??? Dacie głowę…? Nawet nie wiecie jakie było moje zdziwienie. Kilka dobrych lat w strachu…
Po raz pierwszy się do tego przyznaję. No cóż, choć później zdawałam biologię na maturze i na egzaminie na studia poszło mi całkiem… najlepiej, to początki mojej przyrodniczej edukacji były raczej marne.

śliwki

A dziś póki wciąż jeszcze gruchają gołębie…, i póki nadal sezon na śliwki, przychodzę z zupą śliwkową. Swoistym smacznym kaprysem. Odskocznią od codzienności. Smakiem, który  na pewno Was zaskoczy. Z zupą, która zmienia ten smak w zależności od rodzaju użytych śliwek. Znalazłam go na FB w Kuchni staropolskiej. Podobno wstrząsnęła Festiwalem Smaku w Grucznie i zasmakował w niej sam minister Sikorski. Następnym razem spróbuje z węgierkami.

Najpierw przepis z najstarszej toruńskiej książki kucharskiej :
”Wziąć dwa litry dobrych dojrzałych śliwek (najlepiej węgierek), włożyć do garnka, zalać wodą, aby je objęła i zagotować, mieszając często, aby się nie przypaliły. Skoro się rozgotują, przetrzeć przez sito, wsypać trochę cynamonu, ½ kg cukru, kilka utłuczonych gwoździków, szklankę wina, rozprowadzić gotowaną wodą, zagotować i wylać na grzanki z bułki. Zamiast wina można użyć dla odmiany pół litra świeżej śmietany.
Chcąc przyrządzić zupę na suchy post, trzeba wziąć na dwa talerze 1/8 kg suszonych śliwek, rozgotować dobrze z małą ilością wody i cynamonu. Osobno cztery dobre grzyby średniej wielkości ugotować na miękko w półlitrowym rądlu, odwarem tych grzybków przetrzeć przez durszlak śliwki, grzyby posiekać jak najdrobniej, wrzucić w zupę i na tym smaku ugotować troszkę, z półkwaterka mąki, zacierek.
Podając na wazę, osłodzić”.


I adaptacja autorstwa Macieja Nowickiego, szefa kuchni z toruńskiej restauracji "Narzeczona Kopernika":

Zupa ze śliwek
Porcja dla 4 osób:
2 kg dojrzałych śliwek
1 laska cynamonowa
150 g cukru
5-6 goździków (najlepiej płaska łyżeczka mielonych)
ok. 250 ml wytrawnego czerwonego wina
100 ml miodu

1. Do garnka wlej wino, dodaj miód, laskę cynamonową, cukier i rozbite na pył goździki.
2. Zagotuj, dodaj obrane ze skórki i wydrylowane śliwki. Zalej je taką ilością wody, aby przykryła owoce. Całość gotuj około 15 minut na małym ogniu, po czym wyjmij laskę cynamonową, a podgotowaną masę śliwkową zmiksuj. (Ja w tym miejscu odlałam sok, którego obecność spowodowałby, że moja zupa byłaby bardzo rzadka; sok w połączeniu z wodą był wspaniały)
 3. Aby nadać zupie odpowiednią, aksamitną konsystencję, zmiksowaną masę przetrzyj jeszcze przez gęste sito.
Serwuj w zależności od aury na ciepło lub jako chłodnik z odrobiną kwaśnej śmietany.

Mi zupa bardziej smakowała na zimno. W obu jednak postaciach była swoistym deserem, który z każdą łyżką odkrywał swoje tajemnice…

zupa ze śliwek (1)

~ ~ ♥ ~ ~  Udanej soboty i niedzieli, Kochani!  ~ ~ ♥ ~ ~


poniedziałek, 17 września 2012

Pięć osób i jedna malutka, jeden koń i całkiem znośna pogoda. Placki ziemniaczane z kurkami w sosie śmietanowym


wykopki (3)

Dni chwieją się miedzy rozbuchanym latem, a chcąca się w jesień osunąć przyrodą. Chłodniejsze ranki i wieczory. Jednego dnia punkty dla lata, drugiego jesień zajmuje się światem. W końcu już za tydzień będzie królować oficjalnie.

Tymczasem na polach i ogrodach wykopki. U nas też. Konkretna praca wykonywana co roku. Współistnienie z porami roku. Symbol przemijania i początek gromadzenia zapasów na nadchodzące chłodniejsze dni. Wystarczy pociągnąć za łodygę a naszym oczom pokazuje się cała gromada kartofelków. Po nich przyjdzie czas na marchew, pietruszkę, buraki, skorzonerę, pasternak i wszystko to, co zasialiśmy wiosną. Każdego roku po prostu trzeba to zrobić. Konik , który raz jest Baśką, raz Kaśką… ciągnie ile sił w nogach. Słychać: “Wio…! Wiśta…! Prrr…!”. I tak z każdym rządkiem. Koszyk za koszykiem, wiaderko za wiaderkiem i na wóz.”Zostało jeszcze siedemnaście…!”, a plecy bolą. Teraz już tylko(…???) dziewięć rządków. Coraz bliżej końca. Cieszymy się dwoma polnymi myszkami, które biegają między naszymi nogami i zdezorientowane muszą znaleźć sobie nowe norki, łapiemy malutkie żabki szukając nadziei końca w ich zielonych oczach.

Niecałe 5 godzin. Uff...! Daliśmy radę:). W trakcie mrugnęło do nas słońce, a kpiący deszcz przeszedł bokiem.


zielona żabka

Ognisko robimy z łęt. Zapach pieczonych ziemniaków wygrzebywanych z popiołu. Brudzenie sobie rąk zwęgloną skórką i aromat jedyny i niepowtarzalny. Niecierpliwe wygrzebywanie z popiołu, dmuchanie i smak idealny w swojej prostocie. Sparzone dłonie i brudne palce. Cała masa radości dla każdego. Macie takie wspomnienia?

wykopki (2)wykopki (1) wykopki (5)

Dwa wozy pełne ziemniaków. Mamine-bio-ziemniaczki. Teraz trzeba je wysuszyć, przebrać i można konsumować. Ktoś ma ochotę?

WykopkiIMG_5288

W takich choćby plackach ziemniaczanych. Najprostszych. Najlepszych. Bo choćbyśmy nie wiem jak wymyślne makarony robili i szukali składników do skomplikowanych sałatek, to zawsze wracamy do smaków znanych, komfortowych, po których dokładnie wiemy czego się spodziewać.


placki ziemniaczane

Placki ziemniaczane z sosem śmietanowym z kurkami i pietruszką
dla 2-3 osób

Placki:
8-10-12 ziemniaków
1 duża cebula, albo dwie mniejsze
2 jajka
sól, pieprz
oliva do smażenia

1. Ziemniaki zetrzyj na tarce o dużych oczkach. Posól. Odstaw na 10-15 min, aby odsączyć sok. Odlej go.
2. Dodaj pieprz, sól do smaku( ja próbuję) i jajka. Wymieszaj.
3. Rozgrzej olivę na patelni, ziemniaki nakładaj łyżką i smaż placki do zrumienienia.

Sos:
500g kurek
2 łyżki masła
2 średnie cebule
pęczek pietruszki
szklanka śmietany 30-36%
sól do smaku

1. Oczyść, umyj dokładnie i osusz kurki.
2. Na patelni rozpuść masło.
3. Pokrój i przesmaż cebulę.
4. Wrzuć kurki, posól i smaż aż odparuje z nich woda.
5. Dodaj pokrojoną pietruszkę i smaż jeszcze trochę.
6. Pod koniec wlej śmietanę i zredukuj ją aby zagęścić sos.

Placki podawaj z uśmiechem i z sosem, konsumuj czując więź przyrodą:).


placki ziemniaczane (1)


Więcej zdjęć i słów możesz znaleźć w zeszłorocznym poście o wykopkach TUTAJ.
Kurki w sosie robiłam też TUTAJ

ziemniak

~ ~ ♥ ~ ~ Pięknej końcówki lata, Kochani! ~ ~ ♥ ~ ~